Reklama

Mazda 3 - zupełnie nowe otwarcie

Nowa płyta podłogowa, nowe silniki, nowa stylistyka, nowa jakość wykończenia - w nowej Maździe 3 wszystko jest - no właśnie - nowe. Pozostaje tylko pytanie, na ile owa długa lista nowości przekłada się faktycznie na (nowe) wrażenia z jazdy samochodem.

Mazda jest dość wyjątkowym producentem samochodów - stosunkowo niedużym, niezależnym, a do tego lubiącym iść własną drogą. Najlepszym tego przykładem jest nowa "trójka", w której bardzo wiele elementów powstało zgodnie z własną filozofią producenta.

Reklama

Weźmy chociażby stylistykę - z założeniami designu Kodo jesteśmy już dobrze zaznajomieni (wszystkie obecne modele stworzono według tej filozofii), ale w nowej Maździe 3 sporo w niej zmieniono. Zastosowano tu rozwiązania stylistyczne zaprezentowane w koncepcyjnym Kai, z których najważniejszym chyba jest operowanie światłem i cieniami. Kiedy spojrzycie na bok "trójki", zobaczycie mocne, dynamiczne przetłoczenia, ale kiedy przesuniecie po nim ręką, odkryjecie, że jest on niemal zupełnie płaski. Wspomniane przetłoczenia to tak naprawdę efekt odpowiednio załamującego się światła na karoserii. Bardzo ciekawy zabieg.

Dość nietypowo zaprojektowano także deskę rozdzielczą. Patrząc na nią, można odnieść wrażenie, że stylista chciał po prostu zaprojektować ciekawe linie, częściowo nachodzące na siebie. Dopiero później ktoś inny dołożył do tego panel klimatyzacji, zestaw wskaźników, a pomiędzy przecinającymi się płaszczyznami umieścił ekran systemu multimedialnego o przekątnej 8,8 cala. Wygląda to bardzo ciekawie, a do tego całość wykończona jest wysokiej jakości materiałami i częściowo przeszyta skórą.

Bardzo dobre wrażenie robi również ergonomia - przykładowo multimedia nadal obsługujemy pokrętłem między fotelami, co jest wygodniejsze i mniej rozpraszające od obsługi dotykowej, na której skupili się nawet producenci premium. Same multimedia są (wreszcie) nowe. Menu można określić jako dość minimalistyczne, ale ma ładną, nowoczesną grafikę (może poza mapą, która prezentuje się dość przeciętnie). Dobre wrażenie robi też ekran, na którym wyświetlany jest prędkościomierz, do złudzenia przypominający sąsiadujące z nim, całkiem eleganckie, zegary analogowe. Szkoda tylko, że jedyną alternatywą jest wyświetlenie w jego miejscu informacji o działaniu systemów wsparcia kierowcy. Chętnie zobaczylibyśmy tu jakieś alternatywne sposoby wyświetlania informacji, albo podglądu mapy. Zastrzeżeń nie mamy natomiast do wyświetlacza head-up, który ma całkiem dużą powierzchnię i wysokiej jakości obraz, który wyświetlany jest bezpośrednio na szybie.

Bardzo przeciętnie prezentuje się natomiast ilość miejsca w kabinie. Mazda 3 to niemały samochód (4460 mm długości), ale osoba mająca 180 cm wzrostu na tylnej kanapie zmieści się "na styk", jeśli kierowca będzie miał podobny wzrost. Pasażer podróżujący na środku tylnej kanapy, będzie miał też problem z miejscem na nogi, z uwagi na wysoki tunel środkowy. Niezbyt duży jest też bagażnik, mający pojemność 358 l. Warto w tym miejscu jeszcze wspomnieć o fotelach, które zaprojektowano z myślą o uzyskaniu jak najbardziej naturalnej pozycji za kierownicą i zapewnienia bardzo dobrego podparcia miednicy, co ma zwiększać poczucie zespolenia z samochodem (to jedno z wielu nowych rozwiązań, które powstały pod wspólną nazwą Skyactiv-X). Faktycznie są one wygodne i zapewniają bardzo dobre podparcie.

Jednym z wyróżników modeli Mazdy jest spora przyjemność, jaką dają z pokonywania zakrętów. Nowa "trójka" nie jest pod tym względem wyjątkiem - prowadzi się bardzo stabilnie i pewnie dając sporo frajdy z jazdy. Świetny obraz psuje nieco tylko układ kierowniczy, który choć precyzyjny i reagujący nawet na nieznaczne ruchy, daje wrażenie pewnej sztuczność w położeniu centralnym. Pewnym minusem jest także fakt, że zawieszenie zestrojono dość twardo - "trójka" nie jest niewygodna, ale przesyła podróżnym dość dużo informacji na temat stanu nawierzchni. Z drugiej strony, producent obiecywał, że dzięki architekturze Skyactiv-X, udało się wyeliminować ruchy boczne podczas pokonywania nierówności. I faktycznie, auto sprawia wrażenie bardzo zwartego.

Najważniejszą nowością w testowanej przez nas Maździe 3 jest silnik Skyactiv-X - "benzyniak" o bardzo wysokim stopniu sprężania, który w pewnych sytuacjach może działać w trybie zapłonu samoczynnego (więcej na jego temat przeczytacie w artykule po lewej). Niestety, auta nim napędzane nie były dostępne, a sama jednostka (chociaż obecna już w polskich cennikach) pojawi się na rynku w późniejszym terminie, choć z pewnością w tym roku.

Mazda udostępniła nam do jazdy egzemplarze z benzynowym silnikiem 2.0 Skyactiv-G o mocy 122 KM oraz diesla 1.8 Skyactiv-D rozwijającego 116 KM. Na temat tego drugiego nie będziemy się rozpisywać (wystarczająco dynamiczny do codziennej jazdy, całkiem oszczędny i niezbyt głośny), ponieważ z uwagi na śladowe zainteresowanie polskich kierowców jednostkami wysokoprężnymi w Mazdach, nie będzie on oferowany w Polsce.

2.0 Skyactiv-G z kolei nie jest, wbrew pozorom, przeniesiony z poprzedniej generacji modelu. Oprócz tego, że przybyły mu 2 KM, współpracuje on z systemem mild hybrid. Układ ten wykorzystuje litowo-jonową baterię do magazynowania energii pochodzącej z rekuperacji, którą zasilany jest rozrusznik zintegrowany z alternatorem. Ma to pozwalać na obniżenie zużycia paliwa oraz zapewnia niezauważalną pracę systemu start-stop (silnik uruchamia się błyskawicznie, bez żadnych wibracji i natychmiast wchodzi na obroty). Jak na podstawowe źródło napędu silnik 2.0 Skyactiv-G radzi sobie bardzo dobrze, zapewniając zadowalającą dynamikę (sprint do 100 km/h w 10,4 s). Dużą przyjemność sprawia także manualna skrzynia biegów o krótkich skokach lewarka, ale "automat" też będzie dobrym wyborem - sprawnie i płynnie zmienia biegi, co bardzo pasuje do auta służącego do spokojnej, codziennej jazdy. Szkoda jedynie, że nowa "trójka" jest zauważalnie wolniejsza od poprzedniczki ze 120-konnym silnikiem, która rozpędzała się do 100 km.h w 8,9 s.

Nowa Mazda 3 to bardzo ważny model dla tego japońskiego producenta. Jako pierwszy korzysta z nowej płyty podłogowej, silników z układem mild hybrid, nowego rodzaju foteli i ogólnie wszystkich elementów pod hasłem Skyactiv-X. Pierwszy też pokazał nowy kierunek rozwoju stylistyki Kodo i pierwszy oferuje taki poziom jakości wykończenia wnętrza. Podczas pierwszego spotkania z nim dał nam się poznać jako wyjątkowo oryginalny i przyjemnie prowadzący się kompakt. Nie jest tani (ceny od 94 900 zł), ale w pełni uzasadnia to bardzo bogatym wyposażeniem standardowym.

Nowa "trójka" to wyjątkowo ciekawa propozycja na rynku kompaktów, ale pierwsze spotkanie z nią pozostawiło w nas pewien niedosyt. Wciąż czekamy na możliwość sprawdzenia w akcji silnika Skyactiv-X - to może być naprawdę ciekawe doświadczenie.

Michał Domański

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje