Wjechał autobusem na zamknięty przejazd i ponad minutę czekał na pociąg
Do sieci trafiło kolejne nagranie z przejazdu kolejowego, na którym widać kierowcę, który ignoruje czerwone światło i wjeżdża na tory tuż przed tym, kiedy nadjedzie pociąg. Jest to też kolejny taki przypadek, w którym mowa o kierowcy miejskiego autobusu z pasażerami na pokładzie. Jednak to zdarzenie ze Świdnika jest przerażające z uwagi na to, co kierowca zrobił później.

W skrócie
- Autobus z pasażerami wjechał na zamknięty przejazd kolejowy w Świdniku i stał tam ponad minutę.
- Kierowca nie podjął próby opuszczenia przejazdu ani ewakuacji pasażerów pomimo trwającego zagrożenia.
- Trwa postępowanie wyjaśniające, a kierowcy grozi zwolnienie z pracy oraz mandat i punkty karne.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Autobus z pasażerami wjechał na zamknięty przejazd kolejowy w Świdniku
Do zdarzenia doszło na przejeździe kolejowym przy stacji Świdnik Wschód. Na nagraniu z monitoringu widzimy, że gdy autobus skręca w kierunku torów, zostaje włączone czerwone światło i rozlega się dzwonek ostrzegawczy, informujący o zamknięciu przejazdu. Mimo tego kierujący autobusem zatrzymuje się dopiero po zakończeniu manewru skrętu. Z uwagi na specyfikę organizacji ruchu w tym miejscu oznacza to, że pojazd częściowo stoi za rogatkami, a jego przód znajduje się tuż przy torach.
Wygląda to jakby kierujący nie zwracał uwagi na sygnalizację, a kiedy wreszcie to zrobił, zorientował się, że wjechał za daleko. To by tłumaczyło kilkusekundowy postój, a następnie decyzję, by powoli kontynuować jazdę. Na widok zamykających się rogatek kierowca autobusu przyspiesza, ale jest za późno, by zdołał przejechać pod nimi.
Najbardziej przerażające było jednak to, co kierujący autobusem zrobił później. Wiedział, że stoi na zamkniętym przejeździe kolejowym, narażając zdrowie i życie swoich pasażerów oraz tych, którzy jadą pociągiem. Nie mówiąc już o potencjalnych stratach finansowych, które w przypadku takich zdarzeń bywają liczone w milionach złotych. W takich przypadkach najważniejsze jest uciec z przejazdu, a uszkodzona rogatka oraz porysowany pojazd to naprawdę najmniejsze w tym przypadku zmartwienie.
Pomimo tego kierowca autobusu czekał bezczynnie ponad minutę. Nie próbował sforsować przejazdu, ani nawet nie nakazał swoim pasażerom ewakuacji z pojazdu. Dopiero po tym czasie zauważył… że między rogatkami jest wolna przestrzeń. Na tyle szeroka, aby nawet autobus mógł bezpiecznie między nimi przejechać. Jak mógł tego nie widzieć? 10 sekund po minięciu przez autobus rogatek, nadjechał pociąg towarowy.
Co grozi kierowcy autobusu ze Świdnika za wjazd na zamknięty przejazd kolejowy?
Jak mogło dojść do tak niebezpiecznego zdarzenia? Rzeczniczka lubelskiego MPK Weronika Opasiak w rozmowie z RMF FM wyjaśniła, że według kierującego autobusem, w momencie gdy wjechał na przejazd, nie było włączonego czerwonego światła. Dlaczego więc, skoro kierowca był przekonany, że może bezpiecznie przejechać przez tory, zatrzymał się przed nimi? To tylko jedno z wielu pytań, jakie należałoby zadać temu kierowcy.
Rzeczniczka MPK przekazała również, że trwa postępowanie wyjaśniające i kierowcy może grozić zwolnienie z pracy. Sprawę bada też lubelska policja - póki co pod kątem wykroczenia wjazdu na zamknięty przejazd kolejowy, za co grozi mandat 2000 zł i 15 punktów karnych. Pytanie czy policja weźmie pod uwagę skandaliczne zachowanie kierowcy podczas całego zajścia, pozostaje otwarte.








