Sygnalizacja świetlna, która zaskakuje kierowców. Tłumaczenie nie zadziała
Sygnalizacja świetlna wynaleziona została dawno i wydaje się, że wiele w tym zakresie wymyślić nie można. Jednak są kraje, w których sygnalizacja na skrzyżowaniach potrafi zaskoczyć polskiego kierowcę.

Rola sygnalizacji jest prosta - ma sterować ruchem na skrzyżowaniach tak, by odbywał się bezkolizyjnie. I chociaż trudno w to uwierzyć, to wynalazek ten ma już ponad 150 lat. Pierwszą sygnalizację, która miała za zadanie sterować ruchem drogowym, postawiono w Londynie 10 grudnia 1868 roku. Oparta była na lampach gazowych, sterowana ręczne i działała krótko - szybko doszło do wybuchu gazu i już 2 stycznia 1869 roku została zdemontowana.
Pierwsza sygnalizacja z zielonym i czerwonym światłem
Okazało się więc, że pierwsze światła nieco wyprzedziły swoje czasy, ale ziarno zostało zasiane. Do pomysłu wrócili Amerykanie, którzy w 1914 roku w Cleveland zainstalowali światła niemal w identycznej formie, w jakiej funkcjonują do dziś - były zasilane elektrycznie i składały się z ze światła czerwonego i zielonego, a sygnalizacja był wsparta sygnałem dźwiękowym.

Pierwsza sygnalizacja w Polsce. Nie mamy się czego wstydzić
Chociaż Polska w okresie międzywojennym, była bardzo biednym krajem, a motoryzacja cywilna dopiero się rozwijała, to pierwsza sygnalizacja w naszym kraju pojawiła się dość szybko. W 1926 roku uruchomiono ją w Warszawie, na skrzyżowaniu al. Jerozolimskich i ul. Marszałkowskiej.
Później już poszło z górki, dziś światła w dużych miastach znajdują się niemal na każdym skrzyżowaniu. Ich działanie jest proste, chociaż są kierowcy, którzy nie rozróżniają sygnalizatorów dopuszczających skręt warunkowy (tzw. zielona strzałka) od sygnalizatorów kierunkowych, które po zapaleniu zielonego światła umożliwiają jazdę bezkolizyjną.
Spór o liczniki na skrzyżowaniach
Polscy kierowcy wielokrotnie podnosili kwestię montowania na skrzyżowaniach z sygnalizacją liczników, które pokazywałyby czas do zmiany świateł. Rozwiązanie to przez lata spotykało się z niezrozumiałym oporem orgnizatorów ruchu. Najpierw tłumaczono, że takie liczniki powodowałybny szybą jazdę kierowców, którzy chcieliby zdążyć na zielonym. Później znaleziono lepszą wymówkę - montaż liczników miał być niemożliwy ze względu na stosowanie "inteligentnych" świateł, czyli takich które zmieniają swój cykl pracy w w zależności od natężenia ruchu.

A na koniec sięgnięto po argument ostateczny i zaczęto montować systemy "Red Light", czyli monitorujące przejazdy na czerwonym świetle.
Taka sygnalizacja potrafi zaskoczyć kierowców
W innych krajach takich problemów nie ma i liczniki są powszechnie stosowane. Na zdjęciach, które prezentujemy widać rozwiązania stosowane w Albanii. Jak widać, w tym kraju liczniki mają do dyspozycji nie tylko kierowcy, ale nawet piesi.

Ciekawym rozwiązaniem, który może zaskakiwać polskich kierowców, jest również świetlny pasek zamontowany na słupach, na których montowana jest sygnalizacja. Czy takie rozwiązanie jest potrzebne? Na pewno skuteczne - w razie czego, w żadnym wypadku policjant nie przyjmie tłumaczenia, że "nie zauważyłem" czerwonego światła.










