Statystyki nie kłamią. To najgorsze momenty na prowadzenie samochodu
Piątek po południu, sobota na drogach krajowych i noc na nieoświetlonych trasach - policyjne statystyki jasno pokazują, że to właśnie wtedy ryzyko wypadku w Polsce jest największe. Analiza danych z 2024 roku ujawnia powtarzające się schematy, które mogą pomóc kierowcom lepiej zaplanować podróż i uniknąć niebezpiecznych sytuacji.

Każdy kierowca zna ten obrazek: piątkowe popołudnie, miasto stoi w korku, a na trasach wylotowych widać sznury samochodów. Pośpiech, zmęczenie i chęć jak najszybszego dotarcia do celu tworzą mieszankę, w której o błąd nietrudno. To nie jest tylko wrażenie - policyjne statystyki jasno pokazują, że są dni i godziny, kiedy na drogach robi się wyjątkowo niebezpiecznie.
Dane Komendy Głównej Policji za 2024 rok nie pozostawiają złudzeń. Ryzyko wypadku nie jest rozłożone równomiernie - są momenty, które co roku wypadają najgorzej. Jeśli planujesz podróż, warto wiedzieć, kiedy czujność powinna być podwójna.
Piątek po południu - najgorzej w tygodniu
Piątek to dzień, w którym dochodzi do największej liczby wypadków w roku - aż 16,1 proc. wszystkich zdarzeń. Wystarczy spojrzeć na drogi wczesnym popołudniem: biura pustoszeją, kierowcy spieszą się na weekend, a ulice i trasy wylotowe stają się jednym, długim pasem hamulców. Zmęczenie po pracy miesza się z pośpiechem, co skutkuje krótszym czasem reakcji i większą skłonnością do ryzykownych manewrów. Jeśli można, lepiej ruszyć w trasę wcześniej rano lub poczekać do późnego wieczora, gdy ruch się rozładuje.
Sobota - mniej zdarzeń, więcej tragedii
Statystyki pokazują, że choć w soboty wypadków jest mniej niż w piątki, to właśnie wtedy ginie najwięcej osób - 15,7 proc. wszystkich ofiar śmiertelnych. Winne są przede wszystkim dłuższe trasy i większe prędkości. Wiele sobotnich podróży prowadzi poza tereny zabudowane, gdzie każda pomyłka może skończyć się znacznie gorzej niż w mieście. Warto w tym dniu zachować szczególną ostrożność zwłaszcza na drogach krajowych, gdzie natężenie ruchu turystycznego jest największe.
Godziny, w których ryzyko rośnie
Między 13:00 a 19:00 dochodzi do 44,2 proc. wypadków. To godziny powrotów z pracy, zakupów, spotkań, a w piątki i weekendy - także wyjazdów rekreacyjnych. W miastach oznacza to ciasne skrzyżowania i nerwowe zmiany pasów, a na drogach poza nimi - desperackie próby wyprzedzania, by nadrobić stracony czas. Zmęczenie, głód i pośpiech stają się cichymi wspólnikami każdej kolizji. Dlatego planując podróż, warto unikać tego okna czasowego, jeśli nie jest to konieczne.
Noc na drogach bez oświetlenia
Choć większość wypadków zdarza się w dzień, to nocą konsekwencje są o wiele poważniejsze. W 2024 roku aż 22,8 proc. ofiar śmiertelnych zginęło po zmroku na drogach nieoświetlonych. Wyższe prędkości, ograniczona widoczność i często nieprzewidywalne przeszkody sprawiają, że szanse na uniknięcie wypadku spadają dramatycznie. W takich warunkach każde dodatkowe 10 km/h staje się realnym zagrożeniem.
Lato potrafi uśpić czujność
Wbrew pozorom, dobra pogoda nie gwarantuje bezpieczeństwa. Latem na drogach pojawia się więcej samochodów, motocykli i rowerów, a słońce i sucha nawierzchnia często zachęcają do mocniejszego wciśnięcia gazu. Do tego dochodzą wyjazdy wakacyjne, większe obciążenie tras krajowych i autostrad oraz brawura, której łatwiej ulec, gdy warunki wydają się idealne. Właśnie wtedy ryzyko rośnie, a drobny błąd może mieć poważne skutki.
Ten obraz polskich dróg jasno pokazuje, że bezpieczeństwo to nie tylko umiejętności i przepisy, ale też wybór właściwego momentu na podróż. Piątkowe popołudnie, sobota na krajówkach czy noc na nieoświetlonych trasach to sytuacje, w których lepiej włączyć dodatkowy poziom ostrożności.