Mieszkańcy wsi muszą dosłownie uciekać przed tirami

Niewielka zabytkowa wieś Grobniki nie ma chodników ani nawet pobocza. Pomimo tego przebiega przez nią droga krajowa, z której korzysta ciężki transport, stanowiąc zagrożenie dla mieszkańców. Wieloletnie próby rozwiązania tego problemu przez mieszkańców, nie odnoszą skutku.

- Tragedia z tą drogą. Nie ma gdzie uciekać, tiry jeżdżą, mijają się, nie ma gdzie uciec - mówią mieszkańcy.

Grobniki to niewielka zabytkowa wieś w województwie opolskim. Od lat mieszkańcy walczą o swoje bezpieczeństwo. Niestety bezskutecznie. Dlatego postanowili protestować.

- Jest kierowca, który zwolni, ominie to dziecko, a inny jedzie, nie zatrzyma się, trąbi i jeszcze wymachuje rękoma - mówi jeden z mieszkańców.

- Już niejeden miał płot rozwalony, samochody wjeżdżały po kolei - twierdzi inny.

Przez wieś przebiega droga krajowa DK38. W miejscowości nie ma przejścia dla pieszych ani chodników. Nie ma nawet bezpiecznego pobocza. A przez wieś ciągle jeżdżą tiry.

Reklama

- Idąc do pracy, jeśli jadą dwa samochody z przeciwka na siebie, buty mam ufajdane, krzyczą na mnie, że pełno błota przynoszę, a wracając drugą stroną, to w rynsztok uciekam. A co się stanie, jak Czesi granice otworzą i swój tranzyt puszczą tutaj? - pyta jeden z protestujących.

 - Bezpieczeństwo w tej miejscowości jest na bardzo wysokim poziomie. I od 2006 roku na terenie tej miejscowości nie doszło do żadnego zdarzenia drogowego. W klasyfikacji odcinków niebezpiecznych, ten odcinek przez miejscowość jest w najwyższej klasie bezpieczeństwa - twierdzi Rafał Pydych z GDDKiA w Opolu.

Reporterka: To, że nie doszło do żadnego wypadku, to chyba słaby argument dla tych ludzi, którzy muszą uciekać przed mijającymi się tirami.

Pydych: Rozumiem, tylko chcąc tutaj wybudować chodnik czy też ciąg pieszo-rowerowy po którejkolwiek stronie tej istniejącej jezdni, należałoby ingerować w układ urbanistyczny i prowadzić do wyburzeń budynków i ogrodzeń.

Pani Martyna mieszka w domu, do którego wejście jest bezpośrednio z ruchliwej ulicy. Tiry jej dom mijają zaledwie o niecałe dwa metry.

- W południe jest ciężko naprawdę, w nocy jeżdżą, jak chcą, nie patrzą na ograniczenia, naprawdę jest głośno - mówi kobieta.

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad problem mieszkańców wsi widzi. Chodnika wybudować jednak nie można, bo... nie ma na niego miejsca. Żeby było przejście dla pieszych, potrzebny jest chodnik. Obwodnica powstanie, ale nie wiadomo kiedy. Na razie inwestycja jest na liście rezerwowej.

- Ta obwodnica została zgłoszona do rządowego programu budowy stu obwodnic i znajduje się na liście rezerwowej. To znaczy w sytuacji, gdy zostanie zwiększona pula środków na realizację tego programu lub powstaną oszczędności. Ten program jest na lata 2020-2030 - mówi Rafał Pydych z GDDKiA.

Mieszkańcy wsi nie zamierzają się poddawać. Boją się, że musi dojść do tragedii, żeby w końcu wybudowano im obwodnicę. Każdego dnia ludzie boją się o swoje bezpieczeństwo.

- Droga krajowa i dlaczego państwo tyle lat nic nie robi? To nie jest ok - twierdzi jeden z mieszkańców Grobnik.

Interwencja
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy