Magiczne rondo to ewenement. Przejeżdża przez nie o 30 proc. więcej samochodów
Na mapie wygląda jak pomyłka projektanta, a na zdjęciach sprawia wrażenie miejsca, którego lepiej unikać. Magiczne rondo w brytyjskim Swindon od lat budzi zdziwienie wśród kierowców, i turystów. Pięć mini-rond połączonych w jeden pierścień, ruch prowadzony jednocześnie w dwóch kierunkach i brak sygnalizacji świetlnej - to połączenie, które teoretycznie nie powinno działać. A jednak działa. I to na tyle dobrze, że potrafi obsłużyć nawet o jedną trzecią więcej samochodów niż klasyczne skrzyżowanie.

Magic Roundabout, czyli magiczne rondo w Swindon, stało się jednym z najbardziej rozpoznawalnych punktów drogowych w Wielkiej Brytanii i atrakcją samą sobie - w sieci nietrudno znaleźć relacje z przejazdu przez rondo czy po prostu zdjęcia kierowców w ramach pamiątki.
Jak działa magiczne rondo w Swindon?
Konstrukcja ronda opiera się na pięciu niewielkich skrzyżowaniach o ruchu okrężnym, rozmieszczonych wokół centralnej wyspy. Każde z mini-rond obsługuje jedną z głównych dróg prowadzących do centrum Swindon: County Road, Queen's Drive, Fleming Way, Drove Road i Shrivenham Road. Zewnętrzny pierścień, zgodnie z brytyjskimi zasadami ruchu, pokonywany jest zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Wewnątrz sytuacja się odwraca - samochody poruszają się przeciwnie do tego kierunku.
Taki układ daje kierowcom wybór. Można trzymać się zewnętrznego pierścienia, poruszając się w sposób bardziej intuicyjny, albo skorzystać z krótszej drogi przez środek. Miejscowi szybko nauczyli się, która trasa jest najkorzystniejsza w danym kierunku, natomiast przyjezdni zazwyczaj wybierają bezpieczniejszy wariant zewnętrzny. Relacje tych, którzy pokonują rondo pierwszy raz okazują się zadziwiająco pozytywne - wyraźne oznakowanie i linie prowadzące, które porządkują ruch mimo nietypowej geometrii.
Kiedy powstało magiczne rondo w Swindon?
Pod koniec lat 60. zwykłe rondo w tym miejscu było powodem korków i generowało niebezpieczne sytuacje. Pięć ruchliwych dróg spotyka się bowiem na niewielkiej przestrzeni, a każda próba zwiększenia przepustowości kończyła się kolejnymi zatorami. Sygnalizacja świetlna nie dawała oczekiwanych efektów, podobnie jak koncepcja jednego dużego ronda.
Rozwiązanie zaproponował inżynier Frank Blackmore. Zamiast jednego węzła zaprojektował system kilku mniejszych, które rozdzielały strumienie ruchu i pozwalały kierowcom podejmować decyzje wcześniej. Budowę rozpoczęto w 1972 roku, częściowo na terenie dawnego kanału, którego ślady do dziś są widoczne w otoczeniu ronda.
Na początku nowa organizacja ruchu budziła niepokój. Przez pierwsze dni przy wjazdach stali policjanci, pomagając kierowcom odnaleźć się w nowym układzie. Nazwa "Magic Roundabout" pojawiła się nieformalnie, zaczerpnięta z popularnego programu dla dzieci, i szybko przyjęła się na tyle, że kilka lat później została oficjalnie zaakceptowana. Z czasem okazało się, że nietypowe rondo spełnia swoje zadanie lepiej, niż zakładano. Badania wykazały, że potrafi obsłużyć od 25 do 35 procent więcej pojazdów na godzinę niż porównywalne skrzyżowanie z sygnalizacją świetlną lub pojedynczy duży kreisel. W praktyce oznacza to nawet około tysiąca dodatkowych samochodów w tym samym czasie.Choć z zewnątrz rondo sprawia wrażenie skomplikowanego, liczba poważnych zdarzeń drogowych jest stosunkowo niewielka. To dlatego, że na rondzie osiągane są niskie prędkości. Każde z mini-rond wymusza ostrożność, a ewentualne błędy nie prowadzą do groźnych kolizji, co najwyżej stłuczek.
Większość odnotowanych wypadków dotyczyła zresztą rowerzystów i motocyklistów, a przypadki śmiertelne należą do absolutnych wyjątków (do tej pory zarejestrowano tylko jeden wypadek śmiertelny na rondzie).
Koncepcja magicznego ronda zainspirowała powstanie podobnych rozwiązań w innych miastach Anglii, choć większość z nich z czasem uproszczono lub przebudowano. To w Swindon pozostało wyjątkiem.








