Diesel i LPG rozgromione przez elektryki. Historyczna zmiana w Polsce
LPG nie jest już gwarancją najniższych kosztów eksploatacji samochodu. Taniej niż na LPG jeździć dziś można ładowanym w domu autem elektrycznym. Coraz więcej Polaków dostrzega ten trend, bo sprzedaż nowych aut bateryjnych jest już dwukrotnie wyższa niż nowych samochodów z instalacjami gazowymi. W statystykach widać też inną historyczną zmianę. Na koniec roku auta elektryczne mogą wyprzedzić w rankingach sprzedaży samochody z silnikami Diesla.

W skrócie
- Rosnąca popularność samochodów elektrycznych, wspieranych programem dopłat, spowodowała, że liczba rejestracji nowych elektryków przewyższa już auta z instalacjami LPG, a wkrótce może wyprzedzić diesle.
- Koszty eksploatacji samochodów elektrycznych ładowanych w domu okazują się niższe niż aut na LPG, co zmienia postrzeganie opłacalności obu technologii na rynku.
- Zbliżające się wyczerpanie budżetu programu dopłat oraz zmiany podatkowe mogą sprawić, że rynek aut elektrycznych czeka ponowne przetasowanie.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Z danych Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego wynika, że od początku stycznia do końca października na polskie drogi wyjechało ponad 16 tys. nowych samochodów z instalacjami gazowymi. To o 16 proc. więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku.
Śmiało powiedzieć można, że dzięki Dacii, Renault i nowym chińskim markom wielu polskich nabywców na powrót odkrywa zalety jazdy na LPG. Ale to tylko część rynkowego obrazu.
Nikt już nie chce diesla. Teraz czas na hybrydy plug-in i elektryki
Mimo zauważalnych wzrostów rejestracji, LPG nie wytrzymuje porównania z samochodami elektrycznymi. Dzięki programowi dopłat do elektryków NaszEauto, popularność aut bateryjnych rośnie w Polsce w imponującym tempie. Dane PZPM mówią już o 35 627 tegorocznych rejestracjach. To ponad dwukrotnie więcej niż w przypadku LPG i o 140 proc. więcej niż na koniec października ubiegłego roku.
Elektryki wyprzedzają dziś w rankingach rejestracji nie tylko samochody z instalacjami gazowymi. Wiele wskazuje na to, że na koniec grudnia auta elektryczne pierwszy raz w historii mogą wyprzedzić w Polsce nowe samochody z silnikami Diesla (38 027 rejestracji do końca listopada).
O trendach najlepiej świadczą dane cząstkowe z ostatnich miesięcy. Przykładowo w listopadzie zarejestrowano w Polsce:
- 4 986 samochodów elektrycznych (+332 proc. r/r),
- 3 168 diesli (-30 proc.),
- 3 082 hybrydy plug-in (+118 proc.),
- 2006 (-5 proc.) nowych aut z instalacjami gazowymi.
Nasze auto pompuje statystyki sprzedaży. Później bańka pęknie?
Nie ulega wątpliwości, że za skokowym wzrostem popularności samochodów elektrycznych stoi finansowany z Krajowego Programu Odbudowy program dopłat do samochodów elektrycznych NaszEauto. Przedstawiciele Ministerstwo Klimatu (program finansowany jest z budżetu Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej), wielokrotnie deklarowali, że to ostatni tego typu program wsparcia dla bezemisyjnych pojazdów. Polacy chcący skorzystać z dopłat w wysokości nawet 40 tys. zł (30 tys. kwoty bazowej + 10 tys. za zezłomowanie dotychczasowego pojazdu) tłumnie ruszyli do salonów pod koniec roku.
Z danych Ministerstwa Środowiska wynika, że do końca listopada 2025 zaalokowano już ponad 730 mln zł (ok. 62 proc. budżetu programu). Według analiz EV Klub Polska, budżet programu wyczerpie się w lutym 2026 roku. O tym, czy stanie się to w połowie, czy może jednak nieco później pod koniec miesiąca, przesądzi liczba rejestracji w grudniu i styczniu oraz tempo składania wniosków.
W tym przypadku osobnym problemem jest dostępność nowych elektrycznych aut u dealerów. Popularność nowych elektryków jest tak wielka, że o pustych placach mówią dziś m.in. dealerzy Tesli.
LPG wciąż najtańsze? Nie jeśli mamy własne gniazdko
Najnowsze, opracowane przez Ministerstwo Energii, zestawienie kosztów przejechania 100 km na różnych paliwach dla III kwartału 2025 roku wskazuje, że LPG pozostaje w tej kwestii niekwestionowanym mistrzem.
Przy zakładanym przez resort zużyciu 7,8 l/100 km i średniej cenie LPG wynoszącej 2,66 zł/l, koszt przejechania 100 km/h na gazie wynosił w III kwartale bieżącego roku 20,75 zł. Dla porównania, w przypadku "średnich suvów i crossoverów", które stanowią obecnie większość z rejestrowanych w Polsce nowych aut, na klasycznych paliwach było to odpowiednio:
- 39,26 zł dla benzyny (6,7 l/100 km, średnia cena 5,86 zł za litr),
- 35,11 zł dla oleju napędowego (5,9 l/100 km, średnia cena 5,95 zł za litr),
- 42,5 zł dla energii elektrycznej pobieranej na publicznych ładowarkach (17 kWh/100 km, średnia cena 2,5 zł za kWh).
LPG musi jednak uznać wyższość elektryków ładowanych z domowego gniazdka. Przy średniej cenie 1 kWh na poziomie 1,1 zł, koszt przejechania 100 km kompaktowym autem elektrycznym w III kwartale bieżącego roku wynosił 17,49 zł (15,9 kWh/100 km), a SUVem lub crossowerem - 18,70 zł (17 kWh/100 km).
17,5 zł za 100 km i zapominasz o tankowaniu. Firmy liczą nie tylko cenę
Nie jest tajemnicą, że wraz z zakończeniem dopłat do aut elektrycznych rynek czekają załamanie sprzedaży i kolejne przetasowanie. Z drugiej strony, nawet bez programu NaszEauto, na rynku znaleźć można oferty aut elektrycznych, które przynajmniej pod względem kosztów, mogą okazać się bardzo kuszące dla osób dysponujących własnym miejscem parkingowym z gniazdkiem.
Przykładowo, Dacia przekonuje, że za kwotę 66 000 zł z salonu wyjechać można modelem Spring w wersji Expression. Miejskie auto z baterią o pojemności 26,8 kWh zupełnie nie nadaje się w trasę, ale nawet przy zużyciu rzędu 15 kWh na 100 km zapewnia codzienny zasięg na poziomie 150 km i jazdę za 15 zł/100 km.
Pod względem uniwersalności Spring wciąż zdecydowanie przegrywa z nieco większą Dacią Sandero, ale jej bazowa odmiana z instalacją gazową (eco-G120) wyceniana jest obecnie na co najmniej 68 tys. zł. Przy deklarowanym przez producenta zużyciu paliwa na poziomie około 7 l LPG/100 km - pokonanie 100 km kosztować będzie ponad 18 zł/100 km.
Auto spalinowe wciąż wygrywa w tym przypadku dużo większą uniwersalnością i niższą utratą wartości, ale różnice cenowe nie są już szokujące. Trzeba też pamiętać, że za autami elektrycznymi przemawiają przepisy podatkowe i zmieniające się od stycznia limity amortyzacji pojazdów. To sprawia, że w przypadku klientów firmowych kluczową kwestię zaczyna odgrywać nie tyle ostateczna cena, co np. warunki finansowania. Dla klientów biznesowych nowy elektryk - nawet bez oferowanej przez państwo dopłaty - w ostatecznym rozrachunku może się po prostu okazać tańszą opcją niż porównywalnej klasy auto spalinowe.








