Kierowcy o tamtym wydarzeniu rozmawiają niechętnie.
- Nie wierzą, by ta 13. rocznica była dla nich w jakiś sposób pechowa. Nie, tak nie można do tego podchodzić. Normalna praca - mówią. Jak widać dla nich to zwyczajny dzień.
Na dworcu PKS w Gdańsku, gdzie 13 lat temu zmierzał feralny kurs, jest dziś zdecydowanie mniej wsiadających, ale również wysiadających. Plac jest pełen autobusów - głównie autosanów, ale nowszych modeli niż ten, który 13 lat temu zakończył jazdę na przydrożnym drzewie...








