Objechał Europę Teslą z przyczepą kempingową

Chociaż producenci dwoją się i troją, by przekonać nabywców do zalet samochodów elektrycznych, problemem wciąż pozostaje ograniczony zasięg i konieczność długotrwałego ładowania baterii. Rozwiązaniem tej kwestii może być jednak... podróżowanie z przyczepą kempingową!

Na taki pomysł wpadł pewien informatyk i miłośnik Tesli model X z Norwegii. Po tym, jak w 2015 roku udało mu się kupić "samochód swoich marzeń" postanowił objechać swoją Teslą Stary Kontynent w nietypowej podróży z przyczepą kempingową.

Reklama

Thomas - bo tak właśnie nazywa się nasz bohater - w zeszłym sezonie wypuścił się swoim drogowym zestawem w liczącą przeszło 6 tys. km podróż przemierzając: Norwegię, Szwecję, Danię, Niemcy i Austrię. Jak amerykański pojazd wywiązał się z roli holownika?

W opinii właściciela samochód spisywał się "świetnie". Tesla model X 90D przemierzała drogi Starego Kontynentu holując przyczepę Kabe 520 XL o masie własnej 1700kg. Dla amerykańskiego auta nie stanowiło to jednak większego wyzwania. Samochód holować może przyczepy o masie własnej do 2268 kg.

Wg właściciela, kierowca praktycznie nie czuje, że "na haku" znajduje się dodatkowe 1,7 tony. Napęd na obie osie i moc 417 KM sprawia, że przyczepa nie jest problemem. Trzeba jednak pamiętać, że z aerodynamicznego punktu widzenia daleko jej do doskonałości, co znacząco wpływa na zużycie energii i zasięg pojazdu. Jaki dystans pokonać można na jednym ładowaniu?

Właściciel samochodu założył, że auto wymagać będzie elektrycznego "dotankowania" co około 200 km i tak też było w praktyce. Średnio dziennie auto pokonywało około 400 km, co oznacza, że przynajmniej raz, trzeba było korzystać z ładowarki. Kierowca założył też sobie by nie dopuszczać do rozładowania się baterii do poziomu zapewniającego zasięg mniejszy niż 20 km.

Zestaw poruszał się z przepisowymi prędkościami, co oznacza, że kierowca nie przekraczał limitu 80 km/h. "Czas potrzebny na doładowanie baterii spędzaliśmy na jedzeniu, zakupach, rozmowach z ludźmi i relaksowaniu się w samej przyczepie" - mówi właściciel zestawu.

Wykorzystując wysokonapięciowe ładowarki "supercharger", których sieć w Europie (zwłaszcza w Skandynawii) wyraźnie się zagęszcza, zasięg auta wydłużyć można o połowę w około 20 minut. Pełne ładowanie przy pomocy tego typu stacji zajmuje mniej niż godzinę. Warto dodać, że baterie auta ładować można też bezpośrednio z sieci. Wprawdzie trwa to kilka godzin, ale to dobra opcja, jeśli planujemy np. dłuższy postój na polu kempingowym. Tesla - opcjonalnie - oferuje również specjalny adapter pozwalający korzystać z innych wysokonapięciowych ładowarek samochodów elektrycznych CHAdeMO.

Co ciekawe, przynajmniej w przypadku bohatera naszej opowieści, inwestycja w tego typu urządzenie nie była potrzebna. Klub zrzeszający właścicieli Tesli z Norwegii pozwala na wypożyczenie tego typu adaptera, co pozwala na planowanie trasy ze zdecydowanie większą swobodą.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL