Reklama

Historią tego Mercedesa żyła cała Polska. Jakie są jego dalsze losy?

Równe 10 lat temu czytelnicy naszego serwisu żyli nietypową historią pewnego Mercedesa W201, który przez 25 lat bezawaryjnie woził swoją pierwszą właścicielkę nigdy nie doczekawszy się nawet wymiany oleju. Gdy o sprawie zrobiło się głośno, polska centrala Mercedesa zdecydowała się wyremontować auto na swój koszt. Obecnie, w dekadę od tych wydarzeń, czerwona 190-tka szuka właśnie nowego domu!

Przypomnijmy - samochód trafił w ręce jedynego jak do tej pory właściciela - pani Dagmary - w 1985 roku (samo auto jest z końcówki roku 1984). Z uwagi na liczne kontrakty zagraniczne finanse nie stanowiły problemu. Nabywczyni zależało na czasie - poprzednie auto - sportowy Fiat 128 - uległ wypadkowi, a w Polsce nie dało się wówczas kupić nowego samochodu od ręki. Z pomocą przyszedł tworzący się dopiero oddział Mercedesa. Kontaktując się ze Stuttgartem sprzedawcy udało się znaleźć dostępny "na już" egzemplarz 190-ki z dwulitrowym dieslem pod maską. Jak wspominała wówczas w rozmowie z Interią pani Dagmara - auto kosztowało 25 tys. marek, czyli około 8 tys. dolarów. W złotówkach trzeba było jeszcze zapłacić 900 tysięcy cła. Sprzedawca przekonując panią Dagmarę, że dokonała właściwego wyboru dodał również, że po 25 latach jazdy tym autem, w Mercedesie będzie mogła liczyć na specjalne traktowanie, być może - nawet - na nowe auto...

Reklama

O historii zrobiło się głośno w 2010 roku, gdy polski oddział Mercedesa postanowił wywiązać się z obietnicy złożonej przez "dealera" ćwierć wieku temu. Importer - na własny koszt - wykonał wówczas remont auta. Samochód otrzymał "kompletną blacharkę" i nowy lakier. Dokonano też kompleksowej naprawy zawieszenia, układu kierowniczego czy hamulcowego. Trzeba jednak przypomnieć, że przy okazji remontu nie obyło się bez wpadek. Mercedesowych purystów oburzył np. fakt, że auto zostało wizualnie odmłodzone. Przerobiono je na model po liftingu, czyli tzw. "szeroką listwę".

Zgodnie z oczekiwaniami odbiór auta przykuł uwagę mediów. Historia obiegła nie tylko serwisy motoryzacyjne, ale też ogólnopolska prasę czy telewizje. Teraz, w dziesięć lat od tych wydarzeń, najsłynniejsza polska 190-tka czeka na nowy dom, o czym świadczy anons, jaki pojawił się w popularnym serwisie ogłoszeniowym. W opisie pojazdu znalazło się wprawdzie kilka błędów technicznych (np. moc 190 KM), ale świadczyły one raczej o tym, że auto do dziś pozostaje w rękach pani Dagmary, która - jak na damę z klasą przystało - nie przywiązuje większej wagi do tego typu detali.

Pamiętając nietypową historię sprzed dekady, pozwoliliśmy sobie na kontakt z właścicielką. Pani Dagmara z typową dla siebie klasą potwierdziła, że samochód szuka obecnie nowego domu, ale sprzedaż nie jest priorytetem. Pytana o powody swojej decyzji tłumaczy, że od pewnego czasu jest w posiadaniu zdecydowanie młodszego, współczesnego, Mercedesa, którego eksploatacja jest po prostu "mniej stresująca". Wprawdzie 190-tka znajduje się w rewelacyjnym stanie i nigdy się nie zepsuła, ale mówiąc wprost - właścicielka obawia się, że przez roztargnienie mogłaby np. "zarysować pojazd o jakiś słupek". W przypadku nowszego współczesnego auta tego typu "obrażenia" bolą przecież zdecydowanie mniej, niż na samochodzie, z którym spędziło się taki szmat czasu, i z którym wiąże się taki bagaż wspomnień.

Właśnie z tego powodu pojawiła się koncepcja sprzedaży pojazdu - pani Dagmara chciałaby, by trafił w ręce kogoś, kto doceni jego stan, nietypową historię i wartość sentymentalną. W ogłoszeniu czytamy, że oferta kierowana jest do "kolekcjonera antycznych samochodów".

Cena? Jak przystało na auto po pełnej renowacji - tanio nie jest, ale dżentelmeni o pieniądzach nie dyskutują. Samochód wystawiono za 95 tys. zł. Czy auto znajdzie nabywcę? Trudno powiedzieć, ale na widniejąca w ogłoszeniu kwota na pewno pozwoli trzymać się właścicielce z dala od malkontentów...

PR

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama