Reklama

Warszawa ma już dziewięć aut do kontroli strefy parkowania

Warszawski ZDM odebrał kolejne dwa elektryczne Nissany Leaf, które będą jeździły w kółko po Warszawie i kontrolowały opłaty wnoszone w strefach płatnego parkowania.

Warszawska strefa jest już tak duża, że piesze patrole nie dałyby rady z kontrolą. Przypomnijmy, że początkowo strefy służyć miały do wymuszania rotacji samochodów parkujących w centrum, ale już dawno ich funkcja została wypaczona, stały się po prostu maszynką do zarabiania pieniędzy, sięgając wiele kilometrów poza centrum.

Np. w Warszawie niedawno rozszerzono strefy o Żoliborz oraz pozostałą część Ochoty.

System e-kontroli działa w Warszawie już blisko dwa lata. 

Każdy z samochodów przeznaczonych do e-kontroli ma na dachu zamieszczone urządzenie z kamerami i czujnikami, które skanują tablice rejestracyjne aut w SPPN i wyszukują tych kierowców, którzy nie zapłacili za parkowanie. Kontrola jest wykonywana dwukrotnie w krótkim odstępie czasu, aby wyeliminować pomyłki lub pojazdy, których kierowcy właśnie idą do parkomatu. 

Reklama

Co ciekawe, jak przyznaje ZDM, im więcej aut do kontroli, tym... mniejsza liczba mandatów. 

Warszawa jest jedynym miastem w Polsce, w którym samochody jeżdżą po centrum tylko po to, by kontrolować inne samochody. Ale są już naśladowcy. Testy rozpoczął Poznań, pierwsze auta mogą pojawić się w Trójmieście. O funkcjonowanie systemu pytały Warszawę również Kraków, Częstochowa i Opole. We wszystkich tych miastach strefy płatnego parkowania dawno już rozlały się poza centrum.

Rozbudowywanie strefy to nie wszystko. Miasta podnoszą również ceny za parkowania oraz kary za brak wniesienia opłaty.

A kierowcy zmagają się również z rekordowo wysokimi cen paliw (prace zmierzające do obniżki podatków idą nieśpiesznie), a od stycznia będą płacić horrendalne, wyższe niż w Niemczech, mandaty.

***

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje