Reklama

Ulubione nadwozia Polaków. 20 lat i takie zmiany!

Dwie dekady to szmat czasu. Jak w ostatnich dwudziestu latach zmieniała się otaczająca nas motoryzacyjna rzeczywistość?

O ciekawą analizę historii najnowszej pokusili się przedstawiciele Instytutu Samar. Eksperci sprawdzili jak kształtował się w tym czasie popyt na nowe samochody z różnymi typami nadwozia. Czy Polacy oparli się światowym trendom?

Reklama

Najprościej rzecz ujmując: nie! Dowód? Jeszcze w roku 2000, gdy na rynku debiutowała właśnie druga generacja Toyoty RAV4, udział suvów w ogóle rejestracji nowych aut w Polsce sięgał... 1 procenta. Sam segment zdominowany był wówczas przez takie modele, jak Kia Sportage, Honda CR-V czy wspomniana już Toyota RAV4. Dla porównania, w 2019 roku udział suvów w ogóle rynku nowych aut osobowych w naszym kraju wynosił już 36,2 proc. a w ubiegłym roku sięgnął - uwaga - rekordowych 41,1 proc!

Co interesujące, swoją obecną pozycję współczesne suvy zawdzięczają głównie stałemu zmniejszaniu się zainteresowania... klasycznymi hatchbackami. W roku 2000 auta ze ściętym tyłem odpowiadały aż 56,1 proc. ogółu rejestracji, a w rekordowym pod tym względem roku 2002 wynik wyniósł nawet 59,1 proc! Zjazd po równi pochyłej rozpoczął się w roku 2011 (udział w rynku 52,1 proc.). Od tego czasu każdy kolejny rok przynosił zauważalny spadek zainteresowania hatchbackami. W minionych dwunastu miesiącach ich udział w ogóle rejestracji wynosił już "tylko" 28,7 proc!

Trend wynika oczywiście z masowego przestawiania się producentów (zwłaszcza w segmentach B i C) na auta o uterenowionym charakterze. Szlak jako pierwszy wytyczył Nissan, który - już w roku 2006 - wycofał z europejskiej oferty klasycznego hatchbacka segmentu C - Almerę -  zastępując go kompaktowym suvem - modelem Qashqai.

Analiza Samaru wskazuje, że spadek zainteresowania hatchbackami to stały trend, a rosnąca moda na suvy trwać może jeszcze wiele lat. Inaczej, niż było to np. w przypadku - popularnych głównie w pierwszej połowie lat dwutysięcznych - rodzinnych minivanów. Jeszcze w 2000 roku ich całkowity udział w ogóle rejestracji sięgał 11,6 proc. W 2005 roku było to już 5,6 proc. a w roku 2010 - 4,9. Ubiegły rok zakończył się dla minivanów wynikiem... 1,6 proc. udziału w polskim rynku! Również w tym przypadku winą za skokowy spadek zainteresowania nabywców obarczać można ekspansję - tym razem dużych - suvów. Te, podobnie jak niegdyś minivany  - kuszą nabywców m.in. siedmioosobowym wnętrzem.

Dotkliwy spadek popularności odnotowały też sedany. Obecnie ich udział w rynku wynosi 8,8 proc. To o 6,8 proc. mniej niż na otwarciu stulecia. Nie dziwi więc, że - poza markami premium - coraz mniejsza liczba producentów utrzymuje w ofercie tego rodzaju pojazdy. Przypominamy, że w 2023 roku z cenników definitywnie zniknie nawet taka ikona europejskiego rynku, jak czterodrzwiowy Volkswagen Passat...

Na szczęście, wszystko wskazuje na to, że jeszcze przez długie lata w ofercie pozostanie Passat kombi. To jedyny rodzaj nadwozia, na które popyt, w ostatnich dwóch dekadach, utrzymuje się na stałym poziomie wykazując nawet tendencję wzrostową. Jeszcze w 2000 roku kombi odpowiadały w Polsce za 12,1 proc. ogółu rejestracji nowych aut. Rok 2020 zamknął się dla nich wynikiem 14,8 proc.
PR

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje