Reklama

Polacy bogaci jak nigdy? Nie uwierzysz w te dane!

Jeśli wierzyć cennikom, nowe auta osiągają właśnie rekordowo wysokie ceny. Pandemia koronawirusa, która zbiegła się w czasie z wprowadzeniem nowych norm emisji spalin sprawiły, że ceny wystrzeliły w górę.

Średnia cena nowego samochodu w Polsce przekracza już 120 tys. zł. By wyjechać z salonu średniej klasy pojazdem, trzeba dziś dysponować kwotą około 80 tys. zł. Tylko w ostatnich miesiącach niektóre marki musiały skorygować swoje cenniki nawet o 15 proc! Na całe szczęście, wraz z cenami samochodów, w górę - powoli, acz systematycznie - idą też nasze zarobki.

Siłę nabywczą rodaków sprawdził niedawno Instytut Samar, który posłużył się w tym celu przykładem jednego z najpopularniejszych aut kompaktowych - Volkswagenem Golfem. Specjaliści z Samaru przeanalizowali, jak na przestrzeni ostatnich dwóch dekad zmieniały się cenny podstawowej wersji Golfa oraz średnie zarobki w Polsce. Wnioski uznać można za budujące!

Reklama


W roku 2000, gdy Volkswagen oferował w salonach czwartą generację swojego kompaktowego modelu, jego podstawowa odmiana - Basic - kosztowała w Polsce 51 660 zł. Taką kwotę zostawić trzeba było u dealera za auto z benzynowym silnikiem 1,4 l (75 KM) przyspieszające do 100 km/h w 13,5 s. Średnie wynagrodzenie podawane przez GUS wynosiło wówczas 1923,81 zł, co przekładało się na płacę netto w wysokości 1318,67 zł. Na fabrycznie nowego Golfa trzeba było więc odkładać całość wypłaty przez 3 lata i 3 miesiące pracy (39 pensji).

Dekadę później sytuacja wyglądała już dużo lepiej. Bazowy Golf - wersja Trendline z silnikiem 1,4 l (80 KM, 13,9 s do 100 km/h) - kosztował 59 530 zł. Wg GUS średnie wynagrodzenie wynosiło wówczas 3 224, 98 zł brutto, czyli 2 313,38 zł netto. Wniosek? Na zakup nowego egzemplarza potrzebnych było już "tylko" 26 pensji! A jak sytuacja miała się na koniec roku 2020?

Jeśli wierzyć GUS średnia płaca brutto wyniosła dokładnie 5 167,47 zł. Oznacza to, że statystyczny Polak zarabiał "na rękę" 3 731,70 zł. W salonach pojawiło się również ósme już wcielenie Golfa, które w bazowej wersji - "Golf" oferowane jest z benzynowym silnikiem 1,0 l o mocy 90 KM (11,9 s do 100 km/h). Za tak skonfigurowany pojazd w grudniu ubiegłego roku zapłacić trzeba było aż 75 490 zł! Tyle tylko, że jeśli podzielimy taką kwotę przez wysokość średniego wynagrodzenia okaże się, że auto kupić można było już za... dwadzieścia średnich krajowych!

Trzeba przyznać, że takie spojrzenie pozwala patrzeć w przyszłość z optymizmem. Chociaż wzrost cen nowych pojazdów osiągnął przerażające 25 proc (!), co pocieszające, w szybszym tempie rosły w Polsce wynagrodzenia. Oczywiście nie każdy cieszyć się może "średnią krajową", ale nie ulega wątpliwości, że w minionych dwóch dekadach udało nam się dokonać imponującego skoku cywilizacyjnego.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama