Reklama

Do Polski wciąż jedzie "złom". A może na takie auta Polaków stać?

"Złom z zachodu". W ten pejoratywny sposób określa się często samochody, które trafiają do Polski w ramach tzw. prywatnego importu. Wypada jednak zdawać sobie sprawę, że dzięki nim poziom bezpieczeństwa na polskich drogach systematycznie wzrasta.

To nie żart. W ubiegłym miesiącu po raz pierwszy zarejestrowano w Polsce 76 638 samochodów używanych. Z danych Instytutu Samar wynika, że rok do roku sierpniowy wynik jest słabszy o 9,7 proc. Z uwagi na pandemię koronawirusa skumulowane dane po pierwszych ośmiu miesiącach (541 866 rejestracji) wskazują na spadek importu o ponad 20 proc.

Reklama

Jakie samochody najczęściej trafiają do naszego kraju? Nie jest tajemnicą, że zdecydowana większość z nich liczy sobie więcej niż 10 wiosen, co nie pozostaje oczywiście bez wpływu na ich stan techniczny. W sierpniu średni wiek sprowadzonego do Polski samochodu wynosił 11 lat i 10 miesięcy - o miesiąc mniej niż przed rokiem.

Trzeba jednak zdawać sobie sprawę z faktu, że mówienie o "złomie" jest w tym przypadku daleko idącym nadużyciem. Pamiętajmy, że 11 lat i 10 miesięcy to i tak zauważalnie lepszy wynik, niż wynosi dziś średni wiek samochodu osobowego w Polsce!

Jak poinformowało Interię Ministerstwo Cyfryzacji obecnie (stan na 31.07.2020) średni wiek samochodu osobowego w naszym kraju wynosi 14,6 roku. Oznacza to, że auta płynące do nas szerokim strumieniem zza Odry w zdecydowanej większości wpływają na obniżenie wstydliwej dla Polski statystyki. W tym miejscu warto dodać, że - jak wynika z najnowszego raportu ACEA (Europejskie Stowarzyszenie Producentów Pojazdów) - średni wiek auta osobowego w UE wynosi obecnie 10,8 roku.

Trzeba też zdawać sobie sprawę, że - głównie za sprawą prywatnego importu - średni wiek samochodu w Polsce systematycznie spada. Jeszcze kilka lat temu - wg różnych źródeł - przeciętny samochód osobowy liczył sobie między 15 a 17 wiosen.

O tym, jak średni wiek pojazdu wpływa na bezpieczeństwo drogowe najlepiej świadczą statystyki dotyczące wypadków śmiertelnych. Jeszcze w 2000 roku, gdy po polskich drogach masowo poruszały się produkty z Żerania (często pozbawione jakichkolwiek systemów bezpieczeństwa) na polskich drogach zginęło 6 294. Dla porównania w ubiegłym roku w wyniku wypadków drogowych śmierć poniosło w Polsce 2 909 osób poniosło śmierć.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje