Zgłosił kradzież alfy...

Mieszkaniec woj. wielkopolskiego zgłosił kradzież swojego samochodu. Warta prawie 100 tys. zł alfa romeo miał zginąć z parkingu przy gorzowskiej Askanie.

Jak ustalili policjanci z KMP, kradzieży nie było, a mężczyzna zgłaszając przestępstwo liczył na odszkodowanie.

Reklama

46-letni Leszek R. zgłosił kradzież swojego samochodu. Mężczyzna powiadomił policjantów z gorzowskiej policji, że robił w centrum handlowym zakupy, a kiedy wrócił samochodu już nie było. Leszek R. twierdził, że jego sportowa alfa romeo, warta prawie 100 tys., została skradzione w Gorzowie.

Wyjaśnieniem sprawy zajęli się policjanci służb kryminalnych. W trakcie szczegółowej rozmowy ze zgłaszającym nabrali oni wątpliwości, co do rzekomej kradzieży. Ustalając kolejne fakty policjanci potwierdzili, że do kradzieży nie doszło. Ustalono, że Leszek R. kupując samochód zaciągnął wysoki kredyt. Mężczyzna wpadł w kłopoty finansowe. Od kilku miesięcy nie spłacał pokaźnych rat. W jego mniemaniu, wyjściem z kłopotliwej sytuacji było zgłoszenie fikcyjnej kradzieży i uzyskanie z ubezpieczalni 87 tys. zł odszkodowania.

Właściciel alfy został zatrzymany. Mężczyzna usłyszy niebawem zarzuty usiłowania oszustwa ubezpieczeniowego. Za tego typu przestępstwo grozi kara do 5 lat więzienia. Gorzowscy policjanci ustalili już również pośrednika, z którym Leszek R. poszedł na "układ" i dwa dni wcześniej przekazał mu samochód z prośbą załatwienia po cichu sprawy.

Dowiedz się więcej na temat: 100 | romeo | Alfa Romeo | policja | kradzież

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje