Starszy wiekiem kierowca. Ale starszy to jaki? Po czterdziestce czy sześćdziesiątce?

Pewien 91-letni Włoch wjechał samochodem terenowym na trasę narciarską w Val di Fassa, wzbudzając popłoch wśród jej użytkowników. Zatrzymany przez karabinierów, którzy dogonili go na skuterze śnieżnym, tłumaczył się, że po prostu chciał zjeść obiad w restauracji w górskim schronisku. Za swój występek został ukarany mandatem w wysokości 30 euro. Jak na zachodnioeuropejskie standardy, nie ukrywajmy - symbolicznej.

Tego rodzaju doniesienia zawsze podsycają dyskusję na temat starszych wiekiem kierowców, przy czym pojęcie owej starości zależy od metryki autora komentarza. Niekiedy oznacza człowieka ledwie po czterdziestce. Zazwyczaj najostrzej wypowiadają się zwolennicy urzędowego odbierania takim osobom uprawnień do prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych, a przynajmniej nałożenia na nie obowiązku regularnego poddawania się specjalistycznym badaniom lekarskim. Najlepiej comiesięcznym.

Reklama

Co ciekawe, odezwali się jednak również obrońcy włoskiego "pirata bezdroży", i to w całkiem sporej liczbie.

"Ewa": "Zgroza za kierownicą, to od 18 do 32 lat."

"Renegat": "W naszym kraju policja by zatrzymała dziadkowi prawko, a w końcu od czego jest samochód terenowy, jak nie od jazdy w terenie? W Polsce każdy pretekst jest dobry by komuś dowalić i dopiec, a wielu tu komentujących żądałoby najwyższej kary, niby w trosce o bezpieczeństwo".

"@@@@@":  "No i czemu się dziadka czepiacie ? Toż wypadku nie spowodował, bryki nie skasował, jak to czynią nasi geniusze z SOP. I gdzie tu coś godnego krytyki, aby dziadka się czepiać?"

"Nomad": "Dziarski dziadek! Pokolenie rurkowców płakało i dzwoniło po odsiecz do topru z Morskiego Oka a dziadek nie dał se w kaszę dmuchać i autem terenowym zasuwał na posiłek, tak trzymać!"

"Tubylec": "Brak właściwego oznakowania! Na żadnej trasie narciarskiej w tym rejonie nie widziałem znaku zakazu ruchu."

"obywatel": "bo tak mu GPS wyznaczył trasę? Mam jeszcze uwagę do mediów, żeby dla równowagi podawać ilość idiotyzmów zrobionych przez "młodzież" do 30-stki!"

Nas najbardziej zainteresował wątek, poruszony przez "mob"-a, który napisał: "Nie mam nic do starych ludzi, ale trzeba brać pod uwagę, że schorzenia wieku starczego również mają wpływ na prowadzenie samochodu. Demencja, cukrzyca, choroby reumatyczne i wreszcie spowolnienie reakcji. Czasem jest tak, że trzeba odłożyć prawo jazdy na półkę."

Otóż to nie jest takie łatwe. Ludzie, nie tylko ci starsi, nie potrafią zaakceptować, że coś w ich życiu zmienia się na gorsze. Na przykład stan zdrowia. Bagatelizują niepokojące objawy i incydenty. Nie zauważyłem zmiany świateł na skrzyżowaniu? Oj tam, oj tam, każdemu może się zdarzyć... Straciłem orientację? Ale tylko na chwilę, dosłownie na parę sekund, nic złego się nie stało... Gorzej widzę? Ale tylko w nocy, muszę po prostu zmienić okulary... Z trudem zajmuję miejsce za kierownicą? To przejdzie... Mam słabszy niż kiedyś refleks? To dlatego, że ostatnio bywam zmęczony...

Ilu kierowców umie w pełni świadomie zrezygnować z samodzielnego prowadzenia samochodu, uznając, że są już na to starzy? Tak postąpił książę Filip, 97-letni małżonek królowej brytyjskiej Elżbiety II. Nie wiadomo jednak, czy uczynił to dobrowolnie, czy pod wpływem otoczenia, zaniepokojonego wypadkiem, w którym niedawno uczestniczył.

 Znamy też pewną mieszkankę Krakowa, która skończywszy 86 lat postanowiła sprzedać auto i schować prawo jazdy głęboko do szuflady. Tak zrobiła i teraz... żałuje. Mówi, że nie przypuszczała, iż tak boleśnie przeżyje tę decyzję. Samochodu jej bardzo, ale to bardzo brakuje. Choćby wtedy, gdy musi pojechać do sklepu po nieco większe zakupy...


Reklama

Reklama

Reklama