Reklama

Ależ wpadka Tesli! Z "pieszego" zostały strzępy!

Systemy bezpieczeństwa biernego mają to do siebie, że w ich skuteczność musimy wierzyć producentom "na słowo honoru". Zweryfikowanie ich działania możliwe jest wyłącznie w czasie crash testów lub - czego raczej wolelibyśmy uniknąć - prawdziwego wypadku.

Co innego w przypadku wyposażenia z zakresu tzw. "bezpieczeństwa czynnego". Sprawność takich systemów jak chociażby ABS czy system stabilizacji toru jazdy sprawdzić może każdy kierowca.

Reklama

Wraz z rozwojem elektroniki na pokładach współczesnych samochodów pojawiło się wiele rozwiązań technicznych, które wyręczają kierowców w wielu sytuacjach - wystarczy wspomnieć adaptacyjne tempomaty czy systemy automatycznego hamowania przed przeszkodą. Problem w tym, że ich działanie zależy od wielu czynników, więc powierzanie im naszego bezpieczeństwa bez należytej kontroli i skupiania się na drodze to często proszenie się o kłopoty.

Większość fanów motoryzacji kojarzy głośną - zakończoną spektakularną klapą - dziennikarską prezentację systemu automatycznego hamowania przed przeszkodą z 2010 roku. 

Na zamkniętym obiekcie testowym Volvo S60 widowiskowo wbiło się wówczas w naczepę - przygotowanej specjalnie z myślą o prezentacji - ciężarówki. Od tego czasu minęło już z górką dziesięć lat, można więc przypuszczać, że kolejne generacje tego typu rozwiązań radzą sobie zdecydowanie lepiej. Niestety - nie zawsze... 

Pamiętajmy, że wg badań przeprowadzonych w tym roku przez amerykańską agencję AAA (American Automobile Association) w 66 proc. przypadków interwencje  systemów automatycznego hamowania przed przeszkodą kończyły się... kolizją! 

Smutną statystykę udowodniła właśnie Tesla model 3, którą poddano testom w Chinach. Auto miało za zadanie wykrycie i zatrzymanie się przed manekinem symulującym przemieszczającego się w poprzek drogi pieszego.

Przyznacie, że końcowy efekt wygląda niezwykle widowiskowo... i daje do myślenia. 


Na koniec warto wspomnieć, że jedyną osobą odpowiedzialną za ewentualne spowodowanie wypadku będzie kierowca. Żaden są nie przyjmie tłumaczenia, że samochód poruszał się z włączonym adaptacyjnym tempomatem i powinien sam uniknąć zderzenia...

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje