Test nowego Mercedesa CLA. Pierwsi sprawdzamy w akcji hybrydę 220 4MATIC
Nowy Mercedes CLA nie ma wyjścia - musi okazać się jednym z najpopularniejszych modeli marki, która w zeszłym roku zanotowała zysk niższy aż o połowę i wyraźny spadek sprzedaży. Po wersji czysto elektrycznej na rynku ląduje właśnie hybrydowe CLA, które powinno sprzedawać się, przynajmniej w naszej części świata, dużo lepiej od elektryka. Do pierwszego testu w Polsce zameldował się topowy wariant 220 4MATIC - o mocy 211 KM.

Spis treści:
- Mercedes CLA 220 4MATIC już bez podświetlanego "grilla"
- Mercedes CLA 220 4MATIC w kabinie. Ekranoza, ale i powrót przycisków
- Ile pali Mercedes CLA 220 4MATIC i czy silnik 1.5 wystarcza?
- Mercedes CLA 220 4MATIC pokazuje, jak powinien wyglądać komfort jazdy
- Mercedes CLA 220 4MATIC - ceny w Polsce i wyposażenie
CLA od zawsze celował w młodszą klientelę, nic więc dziwnego, że najnowszy model chwyta się wszystkich sposobów, by zainteresować właśnie takich kierowców. Stąd podświetlane elementy przodu, trzy ekrany w kabinie, mnóstwo funkcji multimediów i szeroki parasol systemów ułatwiających jazdę. Po cichu można też dodać, że Mercedes mocno liczy na zainteresowanie klientów w Chinach, którzy szczególnie cenią sobie nowoczesne rozwiązania.
Mercedes CLA 220 4MATIC już bez podświetlanego "grilla"
W spalinowym CLA podświetlana 142 gwiazdami osłona ustąpiła miejsce klasycznemu grillowi z otworami - co prawda on także składa się z mini-gwiazdek, ale już bez podświetlenia. To w zasadzie podstawowa różnica między wyglądem odmiany elektrycznej i spalinowej. Nadal głównym motywem pozostała gwiazda (jak we wzorze tylnych świateł pozycyjnych czy przednich do jazdy dziennej), nadal też z przodu i z tyłu Mercedes świeci podświetlanymi na niemal całą szerokość listwami. Wszystko jest oczywiście szczególnie dobrze widoczne nocą, a to, czy jest efektowny, czy efekciarski, zależy już od subiektywnego odczucia.

Testowany egzemplarz miał "na sobie" dodatkowy pakiet w postaci tzw. linii wyposażenia AMG Plus, stąd czarne elementy ozdobne w zderzakach, progach czy krawędź spojlera w kolorze czarnym. Cena dodatków? 24 805 zł, ale w skład pakietu wchodzą także choćby czerwone pasy bezpieczeństwa, tapicerka ze sztucznej skóry, elementy z alcantary czy z aluminium o strukturze przypominającej włókno węglowe.
Mercedes CLA 220 4MATIC w kabinie. Ekranoza, ale i powrót przycisków
Deska rozdzielcza nowego CLA wizualnie składa się z jednego wielkiego ekranu, który w rzeczywistości jest trzema oddzielnymi wyświetlaczami - pierwsza część to cyfrowe zegary, druga to główne multimedia, trzecia ekran dla pasażera. Ciekawostka - gdy kierowca w trakcie jazdy spojrzy na ten ostatni, kamera to wychwyci i ekran zgaśnie. Można go rzecz jasna wyłączyć lub też ustawić wygaszacz - oczywiście w formie pływających po wyświetlaczu gwiazdek. System multimedialny CLA przypomina ten ze smartfonów - choćby pod tym względem, że można tu instalować gry (jak Angry Birds) i aplikacje pozwalające na streaming muzyki/wideo, przeglądanie internetu, odbieranie mejli itd.

Przycisków w kabinie jest niewiele, kilka wylądowało na powierzchni tuż pod głównym ekranem (choćby ten od wyboru trybów jazdy, świateł awaryjnych czy głośności). Większość funkcji obsługuje się z poziomu ekranu głównego i na szczęście system pozwala szybko przenieść się do odpowiedniej zakładki w menu. Szczególnie przydaje się ta, w której można wyłączyć ostrzeżenie o przekroczeniu prędkości czy asystenta pasa ruchu.

Na drzwiach kierowcy, tradycyjnie dla Mercedesa, znalazły się przyciski do elektrycznej regulacji fotela, choć już część funkcji, w tym ogrzewanie kierownicy, regulację odcinka lędźwiowego czy masaż, trzeba wybrać na ekranie. Przy okazji - ten ostatni ma tylko jeden, zresztą dość skromny w możliwościach, program. W ramach oszczędności Mercedes umieścił na drzwiach kierowcy dwa przyciski do otwierania szyb, trzeci, "rear", umożliwia jednak sterowanie także tylnymi szybami.
Zobacz również:
Nagromadzenie funkcji multimediów jest spore, ale obsługa okazuje się intuicyjna, a działanie systemu bardzo płynne. Mercedesowi nie udało się jednak uniknąć wpadek. Z niezrozumiałych względów wybranie kolejnego/poprzedniego utworu czy stacji radiowej jest możliwe wyłącznie na ekranie, a nie "z kierownicy", zaś pola do regulacji temperatury są po prostu zbyt małe. Nocą przeszkadzają zaś odbijające się w szybach podświetlenia wokół nawiewów, które widać akurat w okolicach lusterek.

CLA nigdy nie należał do najprzestronniejszych kompaktów, ale w najnowszym wydaniu trudno narzekać. Z przodu jest wystarczająco dużo miejsca, nawet mimo wysoko poprowadzonego tunelu, z tyłu można usiąść wygodnie i wyprostować głowę, choć nieco powietrza nad głową zabiera panoramiczny dach. Osoby o wzroście do 185 cm nie będą mieć jednak wrażenia, że "podpierają" nadwozie, a ilość miejsca na kolana czy stopa okazuje się wystarczająca. Bagażnik ma 405 l, niewielki schowek pod podłogą, ale główny przedział jest dość płytki i jeszcze zwęża się ku przodowi.

Ile pali Mercedes CLA 220 4MATIC i czy silnik 1.5 wystarcza?
W gamie modeli spalinowych do wyboru są trzy - 180, 200 i 220, każda z identycznym układem napędowym, to znaczy 1,5-litrowym silnikiem benzynowym turbo oraz jednostką elektryczną (30 KM). Różnią się oczywiście mocą jednostki spalinowej, która może wynosić 136, 163 lub, jak w wypadku testowanej wersji, 190 KM. Łączna moc wynosi, odpowiednio, 156/184/211 KM. Dołączany napęd tylnej osi dostępny jest w dwóch mocniejszych odmianach i potrafi przenieść maksymalnie 50 procent dostępnego momentu obrotowego na koła tylnej osi. Standardem jest 8-biegowa przekładnia, w języku Mercedesa zwana 8G-eDCT, co znaczy tyle, że zintegrowany z nią jest wspomniany wcześniej silnik elektryczny. Dla porządku - Mercedes nazywa ten napęd pełną hybrydą.

I trzeba przyznać mu rację. CLA rusza zwykle z wykorzystaniem wyłącznie silnika elektrycznego, jego niewielka moc i akumulator o pojemności 1,3 kWh pozwalają mu poruszać się w trybie bezemisyjnym przy typowo miejskich prędkościach i na krótkich odcinkach rzędu około kilometra.

Wszystko pięknie, ale w tym miejscu musimy jednak wcisnąć hamulec i Mercedesa… skrytykować. Zbyt często, przy naprawdę łagodnym gazie, skrzynia "jechała" wysokimi obrotami nawet w trybach Comfort i Eco wkręcając silnik na 3-4 tys. obr/min. Z kolei przełączanie między napędem elektrycznym i hybrydowym jest po prostu zbyt odczuwalne jak na markę i cenę auta. Do tego dochodzi wyraźny moment zawahania w oczekiwaniu na redukcję biegu po wciśnięciu gazu, której silnik elektryczny nie jest w stanie zatuszować. Tryb Sport wyostrza reakcje silnika, ale przy codziennej jeździe jego zmiany biegów są bardzo odczuwalne i mało płynne. Z kolei ręczna zmiana przełożeń za pomocą dźwigni do zmiany biegów przy kierownicy jest zupełnie nietrafionym pomysłem (brak łopatek).

Sam napęd w żadnym momencie nie sprawia jednak wrażenia, że jest niewystarczający do auta ważącego niemal 1,8 tony. Przyspieszenie 0-100 km/h wynosi 7,1 s, a kiedy już silnik "złapie" obroty, bez zawahania kręci się do około 6,5 tys. obr/min. Co ważne, jego dźwięk jest nienachalny, a kto chce doznać pełniejszych wrażeń i oszukać system może włączyć efekty dźwiękowe w postaci soundtracku niczym z modelu AMG - tyle, że granego z głośników.

Zużycie paliwa Mercedesa CLA 220 4MATIC kształtuje się na poziomie od 5 do 10 l/100 km - minimalną wartość można uzyskać w trasie jadąc nie więcej niż 80-90 km/h, a maksymalną, gdy chcemy wyprzedzić wszystko, co przed nami lub jedziemy niemiecką autostradą (170 km/h). W mieście CLA potrzebuje 7,5 l/100 km, a przy 120 km/h około 6,5 l/100 km. Ciekawostka - komputer pokładowy wyświetla poziom napełnienia zbiornika także w procentach, co jest spadkiem po wersji elektrycznej modelu.
Mercedes CLA 220 4MATIC pokazuje, jak powinien wyglądać komfort jazdy
Zawieszenie Mercedesa to prawdopodobnie jego najmocniejsza strona. Zapewnia zarówno pewność prowadzenia i przyczepność, jak i wysoki komfort jazdy jazdy nawet na bardzo nierównych drogach. W tłumieniu nierówności można poczuć te charakterystyczne dla większych modeli marki spokój i miękkość, ale bez przesadnych ruchów nadwozia, gdy droga robi się naprawdę nierówna.

Tam, gdzie droga zaczyna skręcać, a my mocniej wciśniemy gaz, szybko okazuje się, że układ kierowniczy działa bardzo lekko - zbyt lekko, żeby wciągnąć kierowcę w środek akcji. CLA jest przewidywalne, przyczepne i zwinne, ale nie daje nic ekstra. Na tego typu odczucia trzeba będzie poczekać do debiutu wersji AMG.
Ogólny, bardzo wysoki poziom komfortu dopełnia też świetnie wytłumiony dźwięk silnika i wygodne fotele. Nie polecamy jednak włączania tzw. kinetyki fotela - funkcja ta bardzo nienaturalnie przechyla i odchyla go podczas przyspieszania czy hamowania, co zamiast pomagać, irytuje.

Mercedes CLA 220 4MATIC - ceny w Polsce i wyposażenie
Podstawowy wariant hybrydowy 180 startuje od 192 500 zł, topowy 220 4MATIC wyceniono na 223 500 zł. W standardzie dostajemy panoramiczne okno dachowe, pakiet systemów bezpieczeństwa wspomagających jazdę czy… kamerę do selfie z systemem rozpoznawania twarzy, dzięki której można szybko przejść do zapisanego profilu użytkownika.

Wcześniej wspomniany pakiet dodatków AMG Plus wymaga jednak zamówienia równocześnie pakietu Premium z dodatkami cyfrowymi (m.in. bezkluczykowy dostęp, elektrycznie sterowana pokrywa bagażnika, elektrycznie regulowane fotele, tzw. Superscreen i cyfrowe usługi) za prawie 18 500 zł. Wyświetlacz head-up, bardziej zaawansowane reflektory i system nagłośnienia Burmester kosztują dodatkowe 10 tys. zł. Po wybraniu najtańszego lakieru i bardziej zaawansowanych kamer 360 stopni robi nam się cena na poziomie prawie 285 tys. zł.

Przy założeniu, że wpłacimy 42 tys. zł, wysokość raty brutto (zarówno dla osób prywatnych, jak i firm) wyniesie ponad 2,6 tys. zł (24 miesiące, limit przebiegu 15 tys. km). Przy tych wartościach można już myśleć o autach o klasę większych.

Hybrydowy CLA 220 4MATIC z pewnością jest bardzo nowoczesny i w środku, i na zewnątrz, niewiele pali, do tego bardzo komfortowo jeździ. Dziś jego największym rywalem jest jednak jego elektryczny krewniak, czyli 272-konny wariant CLA 250 z technologią EQ. Kosztuje podobnie i choć nie ma napędu 4x4, będzie od niego szybszy, cichszy i bardziej płynny w prowadzeniu.

Być może to pierwszy raz w historii, gdy elektryk wydaje się lepszym wyborem niż wariant spalinowy. Całkiem symboliczne w przypadku marki, która pierwsza dała światu samochód.









