Reklama

Zniszczyłeś opony? Wymienić musisz dwie!

Zniszczyła się wam opona? Chcielibyście wymienić jedną, bo druga ma jeszcze ponad połowę bieżnika? Lepiej wymienić obie - jak wymagają przepisy.

Polski Związek Przemysłu Oponiarskiego (PZPO) wspólnie z TÜV SÜD przeprowadził test, który potwierdza, że różnica w głębokości bieżnika pomiędzy oponami na tej samej osi jest niebezpieczna i drastycznie zmniejsza przyczepność samochodu - zwłaszcza na mokrej nawierzchni. Systemy bezpieczeństwa auta nie są wstanie tego zniwelować. 

Opony na tej samej osi pojazdu zawsze wymienia się parami. Dlatego serwisy samochodowe powinny restrykcyjnie przestrzegać tej zasady, a ubezpieczyciele mają obowiązek pokrycia kosztów za dwie opony na osi, nie jedną.

Reklama

Różnica w bezpieczeństwie, zachowaniu samochodu, hamowaniu i przyczepności w przypadku innej głębokości bieżnika opon na tej samej osi jest ogromna. Zmniejsza się kontrola kierowcy nad samochodem i żadne zaawansowane systemy nie poradzą sobie z tym problemem. Pokazują to testy na torze, wykonane w sierpniu br.

Polskie przepisy zakładają, że opony zamontowane na jednej osi powinny być identyczne. Oznacza to ten sam model, ten sam bieżnik, ten sam rozmiar oraz te same indeksy prędkości i nośności.

- Przepisy są w tej kwestii jednoznaczne: opony na tej samej osi muszą mieć jednakową budowę, kształt i rzeźbę bieżnika. Przez rzeźbę rozumie się zarówno wzór jak i właśnie wysokość - wyjaśnia Filip Raszewski, Skoda Auto Szkoła.

W samochodzie jest wiele istotnych elementów, które mają wpływ na jakość prowadzenia oraz stan bezpieczeństwa. Jednak mało który jest w stanie dorównać oponom. Dlaczego? Bo opony to jedyny system auta, który styka się z drogą. I jedyny niemetalowy, który tak szybko się obraca.

- Niestety wielu diagnostów weryfikuje jedynie wzór bieżnika, nie interesują się jego głębokością. To samo podejście mają likwidatorzy szkód komunikacyjnych - dodaje Marek Nytko, TÜV SÜD Polska.

A to od opon zależy przyczepność, kierowalność czy bezpieczeństwo na drodze. Różna wysokość bieżnika na jednej osi sprawia przede wszystkim, że samochód nie jest w stanie jechać prosto. Auto będzie ściągać w stronę, po której bieżnik jest wyraźnie niższy.

- Pokrywanie kosztów tylko za jedną uszkodzoną oponę to częsta praktyka w przypadku likwidacji szkód ubezpieczeniowych. Test i raport wykonane przez TÜV SÜD jasno pokazują, że tylko dwie opony o tym samym wzorze i głębokości bieżnika zapewnią odpowiednią przyczepność konieczną dla prawidłowego działania systemów bezpieczeństwa auta - podkreśla Piotr Sarnecki, dyrektor generalny Polskiego Związku Przemysłu Oponiarskiego (PZPO).

- Często odpowiednie zapisy znajdują się także w instrukcji obsługi pojazdu. A jeśli mamy auto ze stałym napędem 4x4, to - nie licząc pewnej tolerancji dopuszczonej technicznie - musimy wymienić wszystkie opony. Niezastosowanie się do tych zapisów może skutkować uszkodzeniem układu przeniesienia napędu i odmową naprawy gwarancyjnej - dodaje Sarnecki.

***


Dowiedz się więcej na temat: opony

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje