Reklama

Uszkodziłeś auto przez drogę? Sprawdź, jak odzyskać pieniądze, a kiedy musisz płacić sam

Stan polskich dróg zauważalnie polepszył się w ostatnich latach, ale na mapie jest jeszcze wiele miejsc, które pozostawiają wiele do życzenia. Jeśli stan nawierzchni doprowadził do uszkodzenia samochodu, można domagać się odszkodowania. Podobnie w sytuacji, gdyby doszło do kolizji ze zwierzyną. Sprawdzamy, w jakich sytuacjach można walczyć o odszkodowanie, a kiedy trzeba będzie zapłacić z własnej kieszeni.

Uszkodzenie samochodu z powodu stanu jezdni - jak uzyskać odszkodowanie?

Jeśli do uszkodzenia samochodu doszło z powodu kiepskiego stanu drogi, a nie z powodu jazdy z nadmierną prędkością, kierowca może starać się o uzyskanie odszkodowania. Po zatrzymaniu należy dokładnie sfotografować powstałe uszkodzenia oraz samo miejsce kolizji. Wystarczy do tego aparat w telefonie komórkowym.

Kolejnym krokiem jest wezwanie odpowiednich służb - policji lub straży miejskiej. Jeśli w okolicy znajdowali się świadkowie, warto zanotować ich dane. Warto pamiętać, że świadkiem może być przede wszystkim pasażer samochodu. Przydatne w sprawie może się okazać nagranie z samochodowego wideorejestratora.

Reklama

Funkcjonariusze, którzy pojawią się na miejscu, przygotują notatkę na temat zaistniałej szkody. Taki dokument będzie pomocny w procedurze uzyskania odszkodowania. Na początek trzeba ustalić, jaki podmiot jest zarządcą danego odcinka drogi. Jeśli do zdarzenia doszło w mieście przyda się kontakt do zarządu dróg miejskich. Jeśli poza miastem, potrzebny będzie kontakt z zarządem dróg wojewódzkich lub powiatowych.

Po ustaleniu zarządcy drogi trzeba sprawdzić, w jaki sposób skorzystać z procedury odszkodowawczej. Często takie informacje znajdują się na stronach internetowych zarządców dróg. Można tam znaleźć opisy procedur i gotowe formularze i wnioski do pobrania. Po złożeniu lub wysłaniu dokumentów trzeba poczekać na decyzję urzędników. Sprawa może zostać skierowana do ubezpieczyciela, który dokona wyceny szkody, a następnie zapłaci za naprawę samochodu.

Często zdarza się, że zarządca drogi próbuje uniknąć odpowiedzialności i nie przyznaje się do winy. W takim wypadku samochód powinien zostać sprawdzony przez rzeczoznawcę, który określi zakres szkody oraz jej przyczyny. Dopiero wtedy kierowca może naprawić samochód na własną rękę, ale powinien pamiętać o zachowaniu wszystkich rachunków za naprawę.

Kolejnym krokiem jest zgłoszenie sprawy do sądu i oczekiwanie na rozstrzygnięcie. Wielu kierowców rezygnuje z dochodzenia swoich praw z powodu rozwlekłych postępowań sądowych. Ratunkiem może się okazać polisa AC, która ułatwi szybką i bezkosztową likwidację szkody. W takim przypadku trzeba się liczyć z utratą wypracowanych zniżek.

Uszkodzenie samochodu przez zwierzynę - jak uzyskać odszkodowanie?

Kolizja drogowa ze zwierzęciem to niebezpieczne i kosztowne zdarzenie. Próba uzyskania odszkodowania może się okazać bardzo skomplikowana, ale warto walczyć o swoje prawa.

Po zderzeniu ze zwierzęciem trzeba najpierw ustalić, czy jest to zwierzyna łowna. Do tej kategorii można zaliczyć takie zwierzęta, jak dzik, łoś, jeleń, daniel czy sarna. Warto wiedzieć, że za szkody powstałe podczas polowania odpowiedzialność ponosi dzierżawca lub zarządca obwodu łowieckiego, którzy powinni mieć wykupioną polisę OC. Taki obowiązek dotyczy również firm, które organizują polowania.

Najpierw trzeba ustalić, które koło łowieckie działa na danym terenie. Kolejną kwestią jest ustalenie, czy w momencie kolizji odbywało się polowanie. Jeśli tak - trzeba uzyskać numer polisy OC. Wtedy sprawa jest przekazywana bezpośrednio do ubezpieczyciela, który wypłaci odszkodowanie po wypełnieniu formalności.

Jeśli samochód uderzył w zwierzynę, która nie jest łowna lub do tej nieprzyjemnej sytuacji doszło poza terenem polowania, odpowiedzialność ponosi zarządca drogi. Pod warunkiem, że na danym odcinku drogi nie ustawił znaku ostrzegawczego A-18b, który wyłącza jego odpowiedzialność.

Szanse na uzyskanie odszkodowania w takiej sytuacji są bardzo duże. W innym wypadku kierowca będzie musiał wyłożyć na naprawę uszkodzonego pojazdu z własnej kieszeni. 

***

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy