Te znaki to prawdziwe pułapki na kierowców. Trzeba uważać, by nie zapłacić

Istnieje szereg znaków drogowych, które dla kierowców mogą okazać się pułapką. Na pierwszy rzut oka ich znaczenie jest jasne, jednak mają one drugie dno, przez kierowcy dostają mandaty.

Duża liczba znaków występujących na polskich drogach oraz zawiłość i brak logiki w przypadku niektórych przepisów mogą sprawić, że kierowcy nieświadomie łamią prawo i narażają się  na mandat. Przedstawiamy kilka popularnych znaków, na które warto uważać, żeby nie popaść w tarapaty. 

Strefa zamieszkania i parkowanie

Wielu kierowców jest święcie przekonanych, że wjeżdżając w strefę zamieszkania mogą parkować, gdzie popadnie, zwłaszcza na szerokim chodniku. W tej kwestii przepisy są bardzo precyzyjne. Parkowanie w strefie zamieszkania jest możliwe wyłącznie w wyznaczonych miejscach. Przy okazji warto pamiętać, że na takim terenie obowiązuje limit prędkości do 20 km/h, a piesi mogą się poruszać całą szerokością drogi. 

Reklama

Zielona strzałka kierunkowa i zawracanie

Zielona strzałka kierunkowa na sygnalizacji świetlnej pozwala na wykonanie manewru skrętu w lewo, ale nie zezwala na zawracanie. Wielu kierowców o tym zapomina, a po zatrzymaniu przez policję najczęściej argumentują, że nie było tam znaku "zakazu zawracania". 

Rondo i znaki drogowe

Obserwowanie znaków drogowych jest szczególnie ważne podczas korzystania z ronda. Wjazd na rondo zwykle wiąże się z koniecznością ustąpienia pierwszeństwa samochodom, które znajdują się na rondzie. Czasami zdarzają się ronda na których nie spotkamy znaku "ustąp pierwszeństwa". To pułapka dla aut poruszających się po rondzie, ponieważ muszą ustąpić pierwszeństwa zgodnie z zasadą prawej ręki, a więc pojazdom wjeżdżającym na skrzyżowanie o ruchu okrężnym.

Brak zakazu ruchu i wjazd do lasu

Większość kierowców poruszających się wyłącznie po drogach publicznych jest przyzwyczajona, że każdy zakaz i nakaz jest komunikowany przez odpowiedni znak. Dlatego wiele osób ma problem z odnalezieniem się w przepisach, gdy znaków w ogóle nie ma. Taka sytuacja może spotkać osobę wjeżdżającą do lasu. Zwykle przy wjeździe powinien się znaleźć szlaban lub znak zakazu ruchu. 

Kierowca, który nie widzi takich ograniczeń jest przekonany, że po prostu ich nie ma. Nic bardziej mylnego! Wjechać do lasu i skorzystać z drogi leśnej można wyłącznie wtedy, gdy znajduje się tam odpowiedni znak drogowy, który na to pozwala. W innym przypadku kierowcę czeka mandat. To samo dotyczy parkowania w lesie. Jest możliwe, ale tylko w miejscu oznaczonym jako parking.

Ograniczenie prędkości w strefie i mieście

Bardzo często można spotkać tablicę oznaczającą wjazd do miejscowości w towarzystwie znaku ograniczenia prędkości. Warto pamiętać, że najbliższe skrzyżowanie nie odwołuje takiego ograniczenia. Obowiązuje ono na terenie całej miejscowości. Koniec ograniczenia poznamy po tablicy, która oznacza koniec miejscowości.

To samo dotyczy kwadratowego znaku z białym tłem, które oznacza "strefę ograniczonej prędkości". Na całym jej obszarze obowiązuje prędkość wyznaczona przez znak. Jej koniec znajduje się dopiero za znakiem "koniec strefy ograniczonej prędkości".

Postój dla taksówek i parkowanie

Wielu kierowców ma problem z prawidłową interpretacją znaku wyznaczającego miejsce postojowe dla taksówek. Choć brzmi to sprzecznie, przekreślony znak TAXI oznacza początek postoju dla taksówek, a nie jego koniec. Tymczasem kierowcy parkują za takim znakiem, ponieważ biorą pod uwagę, że przekreślenie oznacza koniec obowiązywania znaku. W takim przypadku o pomyłkę naprawdę nietrudno.

Parkowanie pod prąd i niewidoczny znak

W sytuacji, gdy kierowca zaparkował samochód "pod prąd" i udaje, że nie widział znaku zakazującego parkowania - nie wywinie się od mandatu. W żadnym wypadku nie może liczyć na okoliczności łagodzące, ponieważ do obowiązków kierowcy należy sprawdzenie, czy na danym odcinku drogi nie ma zakazu parkowania. 

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: przepisy drogowe | znaki drogowe
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy