Reklama

Pojedynek gigantów - passat B5 czy mondeo III?

Koszty utrzymania samochodu rosą z każdym dniem. Na galopujące ceny paliw nie mamy, niestety, wpływu - mamy za to decydujący głos w kwestii tego, jakie auto kupić.

Pod uwagę trzeba więc brać nie tylko tak oczywistą kwestię, jak zużycie paliwa ale też ceny części zamiennych, robocizny, dostępność zamienników czy utratę wartości.

Reklama

Spoglądając przez pryzmat kosztów eksploatacji, postanowiliśmy przyjrzeć się bliżej dwóm popularnym na rynku wtórnym modelom segmentu D. W cyklu naszych krótkich motoryzacyjnych porównań przedstawiamy dziś forda mondeo trzeciej generacji i volkswagena passata typoszeregu B5. Które auto okazuje się być lepszym wyborem?

Szaro, nudno, bez polotu...

Już na początku na prowadzenie wysuwa się... ford. Trzecia generacja mondeo zadebiutowała w 2000 roku, czyli aż cztery lata po tym, jak na rynku pojawiły się pierwsze passaty B5. Różnicę odczujemy np. w kubaturze wnętrza - rozstaw osi mondeo jest o 49 mm większy niż w passacie, dodatkowa przestrzeń ucieszy pasażerów tylnej kanapy. Mondeo może się też pochwalić lepszym zagospodarowaniem przestrzeni bagażowej - kufer forda (niezależnie czy mamy do czynienia z liftbackiem czy sedanem) pomieści 500 l pakunków, volkswagena - 475 l. Podobnie ma się też sprawa z bagażnikami kombi - modneo w wersji "dla hydraulika" oferuje 540 l, passat - 495 l.

Na tym jednak wyraźna przewaga forda się kończy. Wnętrza obu modeli zaprojektowano raczej bez polotu, na deskach rozdzielczych panują szare plastiki, żałobnej atmosfery dopełniają czarne tapicerki. W obu przypadkach wysoko ocenić należy ergonomię. Przełączniki i zegary rozplanowano niemal identycznie, kierowca passata nie będzie miał żadnych trudności z odnalezieniem się za kółkiem mondeo (i odwrotnie). Oba modele trzeba też pochwalić za niezłą jakość materiałów wykończeniowych.

Albo cicho, albo oszczędnie

Na rynku dominują samochody wyposażone w wysokoprężne jednostki napędowe. Passaty najczęściej oferowane są do sprzedaży z legendarnymi już 1,9 TDI w kilku wariantach mocy (90-130 KM). W mondeo przebierać można w dwulitrowych: TDDI (bez systemu common rail) o mocach od 90 do 116 KM oraz TDCI (z wtryskiem common rail) rozwijających od 116 do 130 KM.

Najlepszą opinią w tym zestawieniu cieszy się najprostszy, volkswagenowski 1,9 TDI o mocy 90 KM. Jednostka początkowo wyposażona była w klasyczną "pancerną" pompę rotacyjną (pompowtryskiwacze zaczęto montować w 1998 roku), w układzie przeniesienia napędu tej wersji nie znajdziemy też drogiego w naprawach dwumasowego koła zamachowego (1,9 TDI o większej mocy posiadają koło dwumasowe). Dość dobrą opinią cieszą się też fordowskie 2,0 TDDI, których konstrukcja również nie grzeszy nowoczesnością, ale - na nieszczęście wielu właścicieli - jednostki te wyposażone już były w dwumasowe koła zamachowe.

Największym ryzykiem drogich napraw obarczony jest zakup mondeo z nowocześniejszymi jednostkami TDCI. Silniki cechuje wprawdzie wysoka kultura pracy (zwłaszcza w porównaniu z TDI pracują BARDZO cicho i nie wpadają w wibracje), ale są też ponadprzeciętnie wrażliwe na jakość oleju napędowego. Nawet zaopatrywanie się na stacjach renomowanych marek nie gwarantuje braku problemów ze strony układu wtryskowego, który domaga się naprawy (wtryskiwacze) po około 150-200 tys. km. Koszt regeneracji wtryskiwaczy to około 2 tys. zł (ceny nowych zaczynają się od ok. 800 zł za sztukę).

Pamiętajmy jednak, że zakup prostszej konstrukcyjnie jednostki nie zawsze oznacza mniejsze wydatki na naprawy. Starsze roczniki mają zazwyczaj większe przebiegi (często przekraczające już 400 tys. km), co nie jest w prawdzie kresem możliwości jednostek napędowych (uwaga na zużycie i wycieki oleju), ale oznacza śmierć techniczną wielu elementów osprzętu. Zarówno w mondeo (cześciej), jak i w passacie (nieco rzadziej) problemy sprawiać wiec mogą: przepływomierze, rozruszniki, alternatory, maglownice, sprężarki klimatyzacji czy rozszczelniajace się chłodnice. Ceny części są zbliżone, za robociznę nieco mniej zapłacimy w przypadku passata. Przewagą forda jest natomiast zastosowany w tym modelu bezobsługowy łańcuch rozrządu (należy jedynie sprawdzać jego stan - a raczej stan napinacza - i co 240 tys. km wymienić pasek napędu osprzętu).

W passacie pasek rozrządu wymieniać trzeba co 90 tys. km - najlepiej z pompą wody, napinaczem i trzema rolkami. Kosz takiego zestawu to około 500 zł (plus - mniej więcej - drugie tyle za robociznę) i - biorąc pod uwagę niepewne przebiegi większości samochodów - lepiej wymienić go zaraz po zakupie.

Alergia na LPG

Biorąc pod uwagę imponujące przebiegi aut z silnikami Diesla, całkiem rozsądnym posunięciem wydaje się zakup mondeo lub passata z silnikiem benzynowym. W przypadku mondeo najlepszym wyborem będzie "dwulitrówka" o mocy 146 KM, która zapwenia niezłe osiągi (od 0 do 100 km/h w mniej niż 10 sekund) i rozsądnie obchodzi się z paliwem (średnie spalanie to ok. 9,5 l./100 km). Konstrukcja nie cierpi na żadne poważne dolegliwości, jest raczej niezawodna i tania w eksploatacji. Trzeba jednak wiedzieć, że zastosowano w niej plastikowy kolektor dolotowy i aluminiową głowicę, a to oznacza, że silnik niezbyt dobrze radzi sobie z LPG (Ford stanowczo odradza takie rozwiązanie). Podobnie, jak w przypadku Diesli, również ten silnik wyposażono w łańcuch rozrządu.

Z gazem, bez większych problemów, radzą sobie za to benzynowe silniki Volkswagena. Także w passacie najlepszym kompromisem pomiędzy osiągami a kosztami eksploatacji okaże się silnik o pojemności dwóch litrów. Jednostka o mocy 115 KM jest jednak zdecydowanie bardziej ospała niż silnik Forda (od 0 do 100 km/h w 12,5 s), chociaż - przynajmniej wg producenta - zużywa odrobinę mniej paliwa (średnio poniżej 9 l./100 km).

"Mlaskanie" rdzy albo stuki w zawieszeniu. Co wybierasz?

Mondeo i passat słyną ze swoich właściwości jezdnych. Oba auta oferują zbliżony komfort i świetnie radzą sobie w zakrętach, nieco precyzyjniejszy układ kierowniczy sprawia, że osoby o sportowym zacięciu powinny jednak zainteresować się fordem. Mondeo wydaje się być również lepszym wyborem, jeśli weźmiemy pod uwagę trwałość zawieszenia i ceny części zamiennych. Zarówno tuleje metalowo-gumowe, jaki i sworznie wymienia się osobno, dzięki czemu, gdy zepsuje się jedna część, nie musimy wydawać pokaźnych kwot na nowy wahacz. Większe problemy mogą jedynie sprawiać łączniki stabilizatorów (zastosowano je również na tylnej osi), ale - na szczęście - są to elementy łatwo dostępne i tanie w zakupie (koszt łącznika przedniej osi, wraz z wymianą, powinien zamknąć się w kwocie 100 zł). Zaraz po zakupie lepiej jednak wybrać się na stację diagnostyczną i sprawdzić/wyregulować geometrię (zwłaszcza tylnej osi). Pozwoli to uniknąć "ścinania" opon.

Niestety, niewiele dobrego można powiedzieć o zawieszeniu passata, które zapewnia wprawdzie niezłe właściwości jezdne (chociaż nie tak dobre, jak ford), ale zupełnie nie radzi sobie z kiepskim stanem polskich dróg.

By zapewnić pasażerom odpowiedni komfort podróżowania inżynierowie Volkswagena zaadaptowali do passata wielowahaczowy układ z audi A4, który jest niemal identyczny, jak we flagowej limuzynie z Ingolstadt - modelu A8. Z punktu widzenia wygody jazdy to świetne rozwiązanie. Z punktu widzenia kosztów eksploatacji - wręcz tragiczne.

Na drogach zachodniej Europy passaty B5 nie mają problemów z trwałością zawieszenia, ale w Polsce aluminiowe wahacze przedniej osi kapitulują często już po przebiegu 30 tys. km. Niestety, elementy te wymienia się w całości (nie da się np. wymienić samego sworznia) i nie można z tym zwlekać, bo zużyty wahacz szybko odbije się na stanie pozostałych elementów zawieszenia. Co więcej, w tym przypadku nie ma co liczyć na tanie zamienniki - ich zakup najczęściej okazuje się chybionym pomysłem (zazwyczaj nie wytrzymują nawet połowy tego, co oryginalne części). Najrozsądniejszym rozwiązaniem okazuje się więc inwestycja w markowe podzespoły (np. Lemforder) a te - niestety - słono kosztują. Remont przedniej osi (średnio - raz na dwa lata), może nie zamknąć się w kwocie 2 tys. zł! Zawieszenie to zdecydowanie najsłabszy punkt passata B5.

Zwolennicy forda nie mają się jednak, z czego śmiać - na wizerunku mondeo również znaleźć można plamy (w rudym kolorze). Szukajmy ich głownie na wewnętrznych krawędziach drzwi (złe zabezpieczenie fabryczne), krawędziach nadkoli i w miejscu ich łączenia z progami. Rdza oszczędza na szczęście elementy nośne (szybko zjada za to układ wydechowy), ale jej wykwity drażnią wielu użytkowników. Niestety, nawet fachowa naprawa, pomoże na maksymalnie 2-3 lata - później znów zawitać trzeba będzie do blacharza. Niezłym rozwiązaniem okazuje się często zakup używanych drzwi w dobrym stanie (koszt ok. 200 zł, bez problemu powinniśmy znaleźć interesujący nas kolor) i ich solidne zakonserwowanie. Niestety wiąże się to z przekładką tapicerki, która po takiej operacji często zaczyna wydawać nieprzyjemne dźwięki.

Którym taniej?

Co ciekawe, zdecydowanym zwycięzcą naszego porównania okazuje się być ford. Na korzyść mondeo przemawiają nie tylko niższe koszty utrzymania, ale też lepsze właściwości jezdne, wyższy poziom bezpieczeństwa (w standardzie oferowano cztery poduszki powietrzne) i... zdecydowanie niższe ceny.

Dla przykładu, za passata 1,9 TDI z 2000 roku (model sprzed liftingu) zapłacić trzeba średnio około 16 tys. zł. Samochody po kuracji odmładzającej (zmienił się głównie pas przedni i tylne lampy) wyceniane są na około 18 tys. zł.

Za forda mondeo z tego samego roku z silnikiem TDDI, w zależności od jednostki napędowej (90 lub 115 KM) zapłacimy między 11 a 14 tys. zł.

Różnica w cenach jest dość spora, zwłaszcza, jeśli wziąć pod uwagę, że oba auta wymagać będą zapewne pewnych dodatkowych kosztów. Wymiana rozrządu i ewentualna, raczej prowizoryczna, naprawa przedniej osi w passacie pochłoną dodatkowe 2 tys. zł. Mniej więcej tyle samo kosztować nas będzie kompletne sprzęgło i dwumasowe koło zamachowe (wraz z wymianą) do mondeo.

W przypadku passata można się wprawdzie spodziewać mniejszej utraty wartości, ale biorąc pod uwagę ciaśniejsze wnętrze, gorsze właściwości jezdne i - przynajmniej jeśli wierzyć rankingom niezawodności - większą liczbę drobnych usterek - decyzja o jego zakupie powinna być dobrze przkalkulowana.

Oceń swoje auto. Wystarczy wybrać markę... Kliknij TUTAJ.

Wybierz najważniejsze wydarzenie 2011 roku. Wystarczy kliknąć TUTAJ .

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Nie | passat

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje