Reklama

Nie zawsze warto płacić mechanikowi. Co zrobisz w aucie sam?

Koszty zakupu samochodu stale maleją, jednakże eksploatacja kosztuje nas coraz więcej. Kolejki w warsztatach samochodowych również nie zachęcają do długiego oczekiwania. Dlatego warto jest pokusić się o wykonanie niektórych napraw samodzielnie. To nie tylko oszczędność czasu i pieniędzy, ale też ogromna satysfakcja i możliwość nauki podstaw budowy pojazdów...

Dla osób, dla których naprawa samochodów to "czarna magia", dobrym sposobem na "wprawienie się" jest np. samodzielna wymiana oleju i filtrów. Do tej pierwszej potrzebujemy co prawda dostępu do podnośnika lub kanału, jednakże filtr powietrza czy przeciwpyłkowy dostępne są zwykle bez potrzeby zaglądania pod samochód.

Reklama

Wymiana ogranicza się do demontażu osłony i zamiany elementu na nowy. Zanim jednak zdecydujemy się na samodzielną "naprawę" sprawdźmy (np. w instrukcji czy internecie), gdzie znajduje się filtr przeciwpyłkowy i czy jego wymiana nie wymaga demontażu zbyt wielu elementów tapicerki lub np. pedału przyspieszenia. Zdarza się to rzadko, ale tego typu niespodzianki czekać nas mogą chociażby w niektórych samochodach francuskich.

Lepiej natomiast samodzielnie nie zabierać się za wymianę filtrów paliwa, zwłaszcza w przypadku silników wysokoprężnych z systemem common rail. Tutaj zapowietrzenie układu spowodowane nieumiejętną wymianą może być kosztowne. Z tego względu lepiej powierzyć taką naprawę mechanikowi. Trzeba też zdawać sobie sprawę, że wiele nowoczesnych samochodów z silnikami benzynowymi... w ogóle nie jest wyposażona w filtry paliwa.

W kwestii zmiany oleju - w każdym aucie w misce olejowej znajduje się korek spustowy. Po rozgrzaniu (i wyłączeniu!) silnika odkręcamy ten korek i delikatnie, uważając by nie poparzyć się  olejem, usuwamy go. Po kilku minutach, kiedy to do szczelnego naczynia zostanie spuszczony cały olej, odkręcamy filtr oleju i zastępujemy go nowym, delikatnie tylko go dokręcając.

Niektórzy zalecają także posmarowanie gumowej uszczelki odrobiną świeżego oleju dla lepszego jej przylegania. Kiedy już mamy to za sobą, montujemy nową uszczelkę miedzianą i wkręcamy korek. Po zalaniu całego układu pozostaje odpalić silnik, pozwolić olejowi dotrzeć do wszystkich zakamarków, następnie zgasić silnik i pozwolić spłynąć olejowi. Sprawdzamy ponownie stan oleju i możemy cieszyć się zaoszczędzeniem około stu złotych. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę z możliwych komplikacji. To np. konieczność demontażu osłony silnika czy problem z utylizacją zużytego oleju.

We własnym zakresie możemy natomiast pokusić się o drobne naprawy zawieszenia. W zasadzie każda interwencja w układ zawieszenia oznacza  konieczność sprawdzenia i ustawienia zbieżności, jednakże niektóre czynności możemy wykonać samodzielnie - tłumaczy Sebastian Dudek z Autotesto, Ogólnopolskiej Sieci Ekspertów Samochodowych. Najprostszą, możliwą do wykonania "pod domem" naprawą jest np. wymiana łączników stabilizatora. Do ich odkręcenia wystarczą przeważnie dwa klucze lub - w szczególnie opornych przypadkach - szlifierka kątowa.

Zdecydowanie odradzamy natomiast takie operacje, jak chociażby samodzielna wymiana sprężyn czy wahaczy. Bez posiadania odpowiednich narzędzi, jak ściągacze i prasy, jest to nie tylko trudne, ale i bardzo niebezpieczne.

Samodzielnie można się za to pokusić o wymianę np. klocków hamulcowych i tarcz. Zwłaszcza w przypadku wymiany kompletu nie ma konieczności dysponowania praską do wciskania tłoczków - by je cofnąć można np. posiłkować się zapieranym o zużytą tarczę (wsadzonym między tarczę a klocek) wkrętakiem.

Dla nowicjusza to jednak "wyższa" szkoła jazdy. Często okazuje się bowiem, że czyszczenia wymagają prowadnice zacisków, a do wymiany nadają się gumki (tzw. kurzówki) czy blaszki trzymające same klocki (zapobiegają ich piszczeniu). Z tego względu, jeszcze przed naprawą, warto zainwestować m.in. w smar do hamulców czy zestaw nowych blaszek/gumek.

Niezbędny okaże się też zmywacz do hamulców, który pozwoli wstępnie oczyścić nowe tarcze z tłuszczu stanowiącego zabezpieczenie antykorozyjne. Najlepiej dysponować również własnym garażem, gdzie będzie można skorzystać z wiertarki czy szlifierki kątowej (ze szczotką drucianą), którą - przed montażem nowych tarcz - oczyścimy piastę z luźnej rdzy (ważne by nie smarować jej czoła żadnymi specyfikami przed założeniem nowej tarczy!).

Trudna może się też okazać błaha - z pozoru - wymiana akumulatora. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że w nowoczesnych pojazdach zmiana źródła prądu wymaga "programowania" komputera. Mówiąc prościej, musimy "poinformować" samochód o nowym akumulatorze, by instalacja elektryczna "nauczyła się" jego parametrów. W przeciwnym wypadku może to skutkować licznymi konfliktami sprzętowymi w instalacji CAN.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama