W skrócie
- Właściciele aut spalinowych ryzykują wysoką karę za parkowanie na miejscach przeznaczonych dla elektryków pod marketami.
- Mandat za takie wykroczenie może wynieść nawet 5 tys. zł, choć w praktyce bywa niższy.
- Przepisy dopuszczają dużą dowolność w wysokości kary, ale najlepszym sposobem uniknięcia mandatu jest respektowanie oznaczeń.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Wielu kierowców wciąż bagatelizuje oznaczenie na parkingach pod dużymi marketami. Mowa przede wszystkim o miejscach przeznaczonych wyłącznie dla pojazdów elektrycznych, których stale przybywa, co ma związek z rozbudową sieci ładowania w całym kraju. Teoretycznie powinny być zajmowane wyłącznie przez auta z napędem elektrycznym podczas ładowania, jednak rzeczywistość wygląda inaczej - w tych miejscach regularnie można zobaczyć spalinowe SUV-y czy miejskie kompakty. Zgodnie z obowiązującymi przepisami za takie wykroczenie policjant może nałożyć mandat karny w wysokości nawet 5 tys. zł.
Zaparkował autem spalinowym na miejscu do ładowania elektryków. Dostał 5 tys. zł mandatu
Sam zamysł miejsc parkingowych dla aut elektrycznych jest bardzo prosty - korzystają z nich tylko posiadacze samochodów z napędem elektrycznym, gdy chcą naładować baterię. Oznacza to, że zabronione jest zarówno parkowanie na nich autem spalinowym, jak i elektrycznym, gdy nie chcemy go ładować. Jasne określenie tych zasad jest uzasadnione, ponieważ punktów ładowania w Polsce nadal jest niewystarczająco, a ich blokowanie wywołuje frustrację wśród właścicieli pojazdów na prąd.
Miejsca do ładowania aut z napędem elektrycznym oznaczone są na dwa sposoby:
- znak pionowy D-18, D-18a lub D-18b z tabliczką z napisem "EV" lub "Miejsce przeznaczone wyłącznie dla pojazdów elektrycznych";
- znak poziomy P-18 lub P-20, czyli tzw. koperta, z dodatkowo namalowanym napisem "EV" lub "EE".
5 tys. zł mandatu za nieprawidłowe parkowanie. Stanął autem spalinowym na miejscu przeznaczonym do ładowania
Zgodnie z obowiązującymi przepisami za takie wykroczenie kierowca zostanie ukarany z tytułu niezastosowania się do znaku drogowego. Art. 92 kodeksu wykroczeń § 1 brzmi następująco: "Kto nie stosuje się do znaku lub sygnału drogowego albo do sygnału lub polecenia osoby uprawnionej do kierowania ruchem lub do kontroli ruchu drogowego, podlega karze grzywny albo karze nagany."
Przepisy nie określają zatem jasno kwoty mandatu, jakim może zostać ukarany kierujący, który zaparkował pojazd spalinowy na miejscu zarezerwowanym dla ładowania aut elektrycznych. Oznacza to, że maksymalnie grzywna może sięgnąć nawet 5 tys. zł, chociaż jest to mało prawdopodobne. Znacznie niższa kara przewidziana jest nawet za najpoważniejsze wykroczenia, a dla porównania mandat za nieuprawnione zajęcie miejsca dla osoby z niepełnosprawnością wynosi obecnie 800 zł i wiąże się z nałożeniem 6 punktów karnych. Kara może wzrosnąć do 1,2 tys. zł, jeśli kierowca posługuje się cudzą lub podrobioną kartą parkingową.
5 tys. zł mandatu dla właścicieli aut spalinowych. Teoria a rzeczywistość
W rzeczywistości mandat będzie jednak znacznie niższy i równie dobrze policjant może ukarać kierującego za takie wykroczenie kwotą 100 zł. Nic nie jest jednak pewne, bo sam zapis pozwala na sporą dowolność w kwestii wysokości kary, a gwarantowany jest tylko 1 punkt karny. Miejsc parkingowych pod marketami jest jednak tak dużo, że najlepszym sposobem na uniknięcie mandatu jest respektowanie przepisów oraz innych kierowców. Czasami wystarczy przejechać na oddalone miejsce, aby nie mieć problemów z zaparkowaniem.











