Reklama

Jak sprawdzić uszczelkę głowicy?

Uszkodzenie uszczelki pod głowicą to czarny sen większości kierowców. Nawet wykonana „po kosztach” naprawa to wydatek co najmniej tysiąca złotych. W przypadku kompleksowego „remontu” czterocylindrowego silnika koszty mogą być nawet trzykrotnie wyższe. Czy samemu można zdiagnozować uszkodzenie tego elementu? Jakie są najczęstsze objawy takiej kosztownej awarii?

Symptomów wskazujących na niesprawną uszczelkę głowicy jest całe mnóstwo. Należą do nich m.in. ubywanie płynu chłodzącego, podnoszenie się stanu oleju czy np. jego obecność w zbiorniczku wyrównawczym.

Reklama

Gdy dochodzi do pęknięcia uszczelki, ciśnienie z cylindrów przedostaje się do układu chłodzenia, co powodować może również tzw. "puchnięcie" węży. Innym symptomem jest np. delikatne dymienie (na biało lub niebiesko) z rury wydechowej czy tzw. "majonez" tworzący się na wewnętrznej stronie korka wlewu oleju.

Problem w tym, że każdy z tego rodzaju objawów może, ale nie musi, świadczyć o konieczności naprawy idącej w tysiące złotych. Ubywanie płynu chłodniczego często podyktowane jest trudnymi do zlokalizowania wyciekami (np. narożnik chłodnicy, instalacja gazowa), za podnoszenie się oleju odpowiadać może chociażby "lejący" wtryskiwacz.

Tego typu zjawisko występuje też w niektórych silnikach Diesla wyposażonych w filtr cząstek stałych (np. Mazda i wadliwie zaprojektowany system tzw. "dopalania" filtra). Wyrokiem nie musi też być obecność białej mazi pod korkiem oleju (ta powstaje w wyniku naturalnego osadzania się wilgoci i jest typowa dla silników, które użytkowane są na krótkich dystansach, zanim osiągną odpowiednią temperaturę pracy).

Podobnie rzecz ma się też w przypadku oleju przedostającego się do układu chłodzenia. Niektóre auta (zwłaszcza z większymi sinikami) wyposażone są np. w chłodnice oleju, w których płyn może mieszać się ze środkiem smarnym. Inne mają np. sterowany ciśnieniowo (właśnie olejem) termostat...

Czy we własnym zakresie można przeprowadzić test, który dawałby nam 100 proc. pewności, co do usterki uszczelki pod głowicą? Na szczęście, tak. Z pomocą przychodzą tu dostępne w internecie (i części sklepów motoryzacyjnych) chemiczne testery. Ich działanie jest proste - mają one za zadanie wykryć obecność spalin w płynie chłodniczym. O co chodzi?

Najczęstsza usterka uszczelki pod głowicą dotyczy nieszczelności między cylindrem, a którymś z tzw. kanałów wodnych. Wówczas do silnika przedostaje się płyn chłodniczy (stąd jego ubytki), a w układzie chłodzenia rośnie ciśnienie. W pierwszej fazie proces jest z reguły powolny i trudny do zaobserwowania. Można go jednak zdiagnozować przy pomocy łatwego do przeprowadzenia testu.

Najprostszy tester kupić można już za około 20 zł. To niewielki wydatek, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę sumy, jakie oszczędzić można na niepotrzebnym remoncie. W komplecie dostaniemy przezroczysty, plastikowy syfon, korek do zbiornika wyrównawczego i zbiorniczek ze specjalnym płynem reagującym na obecność tlenków węgla. Samo badanie trwa kilkanaście minut i jest dziecinnie proste.

Należy (przy zimnym silniku!) odkręcić korek zbiorniczka wyrównawczego, umieścić w jego miejsce dołączoną gumową zatyczkę i wetknąć w nią plastikowy syfon. Następnie wystarczy już tylko nalać do syfonu odrobinę dołączonego płynu, uruchomić silnik i poczekać, aż motor osiągnie temperaturę roboczą. Jeśli po kilku minutach wlany do syfonu płyn pozostanie w swoim pierwotnym kolorze, usterkę głowicy można raczej wykluczyć. Jeśli jednak zmieni kolor (np. z zielonego na żółty), możecie być pewni, że czeka was kosztowny remont "góry" silnika!

By sprawdzić, czy tester działa poprawnie, po teście możecie na chwilę przyłożyć go do rury wydechowej (uwaga na temperaturę...) pracującego auta. Jeśli jest sprawny, wlany do syfonu płyn szybko zmieni barwę.

Co ważne, dla własnych celów (np. kupno samochodu) śmiało kupić możecie najtańszy zestaw z najmniejszym zbiorniczkiem wystarczającym na kilka pomiarów. Jeśli w czasie pomiaru płyn nie zmieni barwy (czyli głowica jest sprawna), można wlać go z powrotem do zbiorniczka i wykorzystać ponownie.

Paweł Rygas

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje