Reklama

Używany kabriolet - przeglądamy najciekawsze ogłoszenia

Podobno klimat ociepla, tak przynajmniej twierdzą naukowcy, więc może czas pomyśleć o kabriolecie? Zamknij oczy i wyobraź sobie, że jedziesz wijącą się przez lasy szosą albo nadmorskim bulwarem... Wiatr we włosach, zapach naturalnego, nieprzetłoczonego przez filtry klimatyzacji powietrza, poczucie wolności... Nigdzie się nie spieszysz, bo nie musisz. Po prostu cieszysz się życiem. Jest pięknie, nieprawdaż?

Od razu uczciwie przyznajmy, że wybór fabrycznie nowych aut z otwieranym dachem, dostępnych w polskich salonach samochodowych, nie jest nadmiernie szeroki i do tego stale maleje. W ubiegłym roku pożegnaliśmy niejako rodzimego, bo produkowanego w Gliwicach, Opla Astrę Cascada. Ze sprzedaży wycofano także kilka innych znanych modeli. W tej sytuacji przyjrzyjmy się rynkowi pojazdów używanych.

W popularnym serwisie ogłoszeniowym znaleźliśmy około 300 ofert sprzedaży kabrioletów (zgoda, nie wszystkie wystawione pojazdy na takie określenie zasługują, bo należą do rozmaitych pod- i podpodsegmentów, ale nie czepiajmy się nazewnictwa). Ich krótki przegląd zacznijmy od wysokiej półki.

Reklama

Znaleźliśmy na niej Mercedesa-AMG GT C Roadster. Silnik 4.0 V8 bi-turbo 557 KM. Rocznik 2018, przebieg 5200 km, kolor nadwozia biała perła, wnętrze z czarno-czerwoną skórą Nappa. Takie cacuszko jako nowe kosztuje w Niemczech około 128 000 euro netto. Polski właściciel wycenił  swój wóz 535 000 zł. dopuszcza też możliwość zamiany. Ciekawe na co? Stumetrowe mieszkanie?

Komu taki samochód wydaje się wciąż zbyt mało reprezentacyjny, powinien zainteresować się pojazdem rzeczywiście wyjątkowym, powstałym w wyniku współdziałania  niemieckiej i brytyjskiej myśli technicznej. To Mercedes SLR McLaren Roadster 722 S z limitowanej, liczącej zaledwie 150 sztuk wersji i jeden z dwóch, jak zachwala sprzedający, przeznaczonych na polski rynek. Silnik: 5439 ccm 650 KM, maksymalny moment obrotowy: 820 Nm, przyspieszenie od 0 do 100 km/h. - 3,7 s, prędkość maksymalna - 335 km/h. Rocznik 2009, przebieg 42 000 km. Nadwozie w kolorze Crystal Antimon Grey. Boki foteli wykończone wilczą skórą (hmm...). Kompletne wyposażenie. Jak zastrzega właściciel, chętni do odbycia jazdy próbnej będą musieli wpłacić kaucję. Cenę - 3 999 000 zł (trzy miliony dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć tysięcy złotych), biorąc pod uwagę podobne oferty za granicą, należy uznać za atrakcyjną. Mimo to, jak zdążyliśmy się zorientować, ów superbolid czeka na nabywcę już od dobrych kilku miesięcy. Coś się w nim nie podoba?

Pewną konkurencję dla wspomnianego Mercedesa McLarena, na pewno wizerunkową, stanowi sprowadzony ze Szwajcarii Lamborghini Gallardo Supertrofeo Spyder LP 560-4. Dużo tańszy, bo kosztujący "zaledwie" 980 000 zł. Rok produkcji 2011, przebieg 28 000 km. Silnik 4961 ccm o mocy 520 KM.

Zejdźmy na ziemię, do poziomu cen akceptowalnych na polskim rynku używanych aut. Mamy tu coś dla miłośników marki BMW. To 150-konne Z3 za 30 900 zł. Pod maską dwulitrowy benzyniak, jak zapewnia oferent - "suchutki". Do tego manualna skrzynia biegów i napęd na tylną oś. Samochód ma już 21 lat, co każe powątpiewać w autentyczność deklarowanego przebiegu - ledwie 110 000 km. 

Bardzo dużą popularnością cieszą się nad Wisłą używane Audi A4. Czemu nie wziąć pod uwagę niemieckiego bestsellera w wersji z otwieranym dachem? Zwłaszcza, że wedle sprzedającego jego czternastoletni audik "nie wymaga wkładu finansowego". Trzylitrowy silnik o mocy 220 KM, napęd quattro, niewielki przebieg (87 000 km), bardzo bogate wyposażenie, w miarę przystępna cena (wywoławczo 35 500 zł). Odstraszać może jedynie informacja, że auto zostało "zagazowane".

I jeszcze coś dla wielbicieli zamorskich klasyków. To beżowy Dodge Dart GT 270 ("wersja Europa nie USA"), który w ciągu 55 lat (rok produkcji 1965) miał według sprzedającego przejechać zaledwie 90 000 km. Silnik 2700 ccm, moc 190 KM. W wyposażeniu m.in. manualna klimatyzacja. "Samochód w pełni sprawny, wsiadać i jechać". Wcześniej zapłaciwszy 29 000 zł.

Inną ciekawostką z tej części świata jest Mazda Miata, amerykańska wersja kultowego roadstera MX-5. Wóz z 1993 r., po kapitalnym remoncie. "Perełka w każdym calu i nie sposób przejść obok niej obojętnie. Wywołuje uśmiech zarówno przechodniów jak i samego prowadzącego Miatę bo wrażenia z jazdy są po prostu świetne." Aby stać się właścicielem owego rarytasu należy sięgnąć do portfela po 30 000 zł.

Przegląd ofert używanych aut topless jest wyprawą w bliższą i dalszą historię motoryzacji. Znajdziemy tu modele, po których w salonach dealerów zostały już tylko wspomnienia. Nie brakuje aut za kilka tysięcy złotych. Najtańszą znalezioną przez nas propozycją była Mazda 121 z 1993 r. Na chodzie ("samochodem można wrócić do domu"). Cena 1999 zł, jako bonus druga, używana skrzynia biegów w bardzo dobrym stanie.    

Kupno kabrioleta łączy się ze zwiększonym ryzykiem. Przede wszystkim trzeba szczególnie uważnie skontrolować stan dachu, jego szczelność oraz działanie mechanizmu otwierania i zamykania. Późniejsze naprawy są zazwyczaj trudne i kosztowne, a często, ze względu na brak części zamiennych, wręcz niemożliwe. Z drugiej strony tego rodzaju pojazdy bywają wykorzystywane hobbystycznie, mają więc mniejsze przebiegi i bardzo bogate wyposażenie.  

Dodatkową zachętą są wyniki badań przeprowadzonych przez amerykańskich specjalistów z instytutu IHS, którzy analizując dane, dotyczące wypadków drogowych dowiedli, że w kabriolecie możemy czuć się równie bezpiecznie, jak w samochodach ze zwykłym, nie otwieranym dachem. Również dlatego, że, o czym wspomnieliśmy na wstępie, tego rodzaju pojazdami jeździ się zazwyczaj bardziej rekreacyjnie, a zatem wolniej.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy