GT, czyli ostra jazda bez trzymanki

Producenci w pogoni za nowoczesnością zdają się zapominać o klasyce.

Szkoda, bo gdyby nie pewne konstrukcje sprzed lat, obecna pozycja wielu samochodowych gigantów byłaby zupełnie inna. Na szczęście, w dobie cięcia kosztów i powszechnej globalizacji poszczególne marki powoli skłaniają się w stronę przeszłości. I dobrze, bo nic tak nie cieszy miłośników samochodów, jak powrót modeli, które obrosły już w legendę.

Reklama

Także Opel postanowił powrócić do korzeni. Wskrzeszono nazwę, która u fanów motoryzacji wywołuje przyspieszone bicie serca. Na rynek, po 34 latach nieobecności, powraca sam opel GT.

O tym, że wraca nowe, głośno było już w marcu ubiegłego roku. Na salonie samochodowym w Genewie zaprezentowano wówczas prototyp nowego modelu. Prawdziwi miłośnicy klasycznych GT byli jednak rozczarowani. Stary model z nadwoziem coupe wzorowanym na ferrari dino i corvette stingray aż kipiał seksem. Zadziorne, chowane reflektory, wszechobecny chrom i jędrne kształty, których zazdrościła mu niejedna kobieta, przyciągały spojrzenia.

Na tle oryginału nowy, dwumiejscowy cabrio z miękkim dachem wydaje się być grzeczny i niewinny jak baranek. Samochód zbudowano na tej samej płycie podłogowej, co popularne w stanach Pontiac Solstice i Saturn Sky. Nie można mieć jednak pretensji do stylistów, że wchodząca do produkcji wersja ma niewiele wspólnego ze swoim poprzednikiem. Oryginalny GT to po prostu niedościgniony wzór.

Największym ukłonem w stronę przeszłości jest klasyczny, jedynie słuszny w samochodach tego typu, układ napędowy. Do napędu auta posłuży czterocylindrowa, turbodoładowana jednostka serii ecotec o pojemności 2 litrów i mocy 264 KM. W przeliczeniu daje to równe 132 KM z jednego litra pojemności - wynik, jakim nigdy nie mógł popisać się żaden opel.

Bez wątpienia można stwierdzić, że nowy GT jest jednocześnie najszybszym GT w historii.

Ważący 1395 kg pojazd rozpędza się do setki w czasie 5,7 s i osiąga prędkość maksymalną w okolicach 230 km/h. Na pochwałę zasługuje również niewielki apetyt na paliwo. 9,2 l/100 km to łatwy do zaakceptowania wynik.

Nowy GT sprzedawany będzie tylko na rynkach europejskich. Z założenia ma więc konkurować z takimi pojazdami, jak chociażby audi tt roadster, BMW Z4 roadster czy mazda MX5. Atutem, podobnie jak 30 lat temu, ma być również cena. Ceny zaczynać się będą od ok 30 tys euro.

Dowiedz się więcej na temat: opel | jazda

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje