Afera "dieselszwindel"

Suzuki, Mazda i Yamaha w kłopotach. Mazda się broni!

Kolejni producenci z Kraju Kwitnącej Wiśni przyznali się do "nieprawidłowości" w procesie badania poziomu emisji spalin produkowanych pojazdów. Tym razem na oszustwach przyłapano Suzuki, Mazdę i Yamahę.

Podawane przez lokalne media informacje potwierdziło japońskie Ministerstwo Gruntów, Infrastruktury i Transportu. Na razie nie wiadomo, czy w związku z naginaniem przepisów producenci zdecydują się na ogłoszenie akcji serwisowych.

Reklama

Sam mechanizm manipulacji pozostaje tajemnicą. Wiadomo jedynie, że próbom poddawane były specjalnie wyselekcjonowane egzemplarze, a same testy emisji spalin przeprowadzano w "niewłaściwych warunkach jazdy".

Z raportów przedłożonych przez producentów japońskim władzom wynika, że niewłaściwości znaleziono w 6401 egzemplarzach Suzuki, 72 samochodach Mazdy i 335 pojazdach Yamahy.

Na zwołanej wczoraj wieczorem konferencji prasowej prezes Suzuki - Toshihiro Suzuki - przeprosił za zaistniałą sytuację i dodał, że firma traktuje zaistniałą sytuację "bardzo poważnie". Zaniepokojenie kolejnymi wpadkami japońskich potentatów motoryzacyjnych wyraził również japoński minister transportu - Keiichi Ishii.

Do zaistniałej sytuacji odnieśli się też przedstawiciele Mazdy. W ich opinii wykryte nieprawidłowości dotyczyły wyłącznie prawidłowego nadzoru nad zakresem prędkości w przeprowadzanych testach (sytuacja, w której prędkość pojazdu różni się bardziej niż dozwolona wartość od wzoru wykresu prędkości określonego w trybie testowym). Firma przyznała się do błędu, ale - w jej opinii - po dokonaniu dodatkowych analiz - zaistniała sytuacja nie miała wpływu na specyfikację zużycia paliwa i emisji spalin. Firma zobowiązała się wprowadzić elektroniczny system nadzoru nad testami, który - automatycznie - unieważni badanie jeśli wykryje podobny błąd w przyszłości. Podkreślono również, że nieprawidłowości wykryto w 72 autach, a testom poddano 1472 samochody.

Wczorajsze "trzęsienie ziemi" już odbiło się na kondycji poszczególnych firm. Na czwartkowej sesji tokijskiej giełdy ceny akcji Suzuki i Yamahy spadły o około 5 proc.

Przypominamy, że to kolejna z wizerunkowych wpadek japońskich producentów. Do tej pory na różnej maści "nieprawidłowościach" przyłapano już Nissana, Mitsubishi czy Subaru. Cieniem na japońskiej motoryzacji kładą się też potężne wpadki jakościowe firm Takata i Kobe Steel.

PR

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje