Reklama

Polski elektryczny samochód to nie mrzonka!

Napęd elektryczny wkracza też do świata motoryzacyjnych klasyków. Moda na przerabianie youngtimerów na pojazdy bezemisyjne dotarła również do Polski.

Już w 2011 roku, na Eko Motor Show w dolnośląskich Polkowicach, zobaczyć można było błyskawiczną konwersję klasycznego Trabanta na samochód elektryczny. Niecodzienny pokaz fundował wówczas publiczności Automobilklub Legnicki.

Reklama

Na podobny pomysł wpadła, zafascynowana ideą elektrycznej mobilności, dwójka pasjonatów motoryzacji z Łodzi: Paweł Adamski i Tomasz Mokrosiński. W ten sposób zrodziła się firma PEVT, która zajmuje się dziś głównie dystrybucją punktów ładowania do pojazdów elektrycznych. Naturalną koleją rzeczy było też stworzenie bezemisyjnego, polskiego klasyka...

Wybór padł na jedyny z pojazdów będący w pełni dziełem polskich konstruktorów - syrenę. Auto udało się pozyskać pod koniec 2014 roku. Później nastały długie miesiące piaskowania, cięcia, spawania i szlifowania. Przed zamontowaniem nowego napędu poczciwa syrenka przeszła kompletny remont, którego zwieńczeniem było położenie nowego lakieru. Równolegle toczyły się prace dotyczące samego napędu.

Ostatecznie pod maską auta zagnieździł się asynchroniczny, trójfazowy silnik elektryczny. Nowa jednostka dysponuje 10 KM mocy ciągłej i 35 KM mocy przeciążeniowej. W połączeniu ze skrzynią biegów syreny daje to osiągi zbliżone do oryginału. Twórcy przyznają, że nie przeprowadzili jeszcze dokładnych pomiarów, ale subiektywne odczucia sugerują, że elektryczna syrena przyspiesza lepiej od oryginału i osiąga prędkość maksymalną w okolicach 120 km/h.

Prąd magazynowany jest w akumulatorach litowo-żelazowo-fosforanowych o pojemności 11 kWh, które zapewniają realny zasięg na poziomie 70 km.

Chociaż na pierwszy rzut oka projekt może się wydawać prosty, w rzeczywistości tego typu konwersja rodzi cały szereg problemów począwszy od bardzo poważnych, jak np. skomponowania samego układu napędowego (falownik, silnik trakcyjny), po pozornie błahe zaprojektowanie i wykonanie nowej tablicy przyrządów. W rzeczywistości, by wykonać nową konsolę środkową deski rozdzielczej trzeba się było posłużyć takimi technikami, jak cięcie laserem i wodą...

Jaki jest koszt transformacji polskiego klasyka na samochód elektryczny? Jak mówi Tomasz Mokrosiński, dyrektor techniczny w PEVT, to kwestia "mocno indywidualna". Wszystko zależy od konstrukcji pojazdu i preferencji kierowcy. Przyznaje jednak, że dysponując kwotą mniejszą niż 30 tys. (plus sam samochód i jego ewentualny remont...) raczej nie ma co myśleć o realizacji takich marzeń. 

Paweł Rygas

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy