Reklama

Polskie drogi

Potrącenie na przejściu. Pieszy miał pierwszeństwo i co?

W naszym serwisie konsekwentnie i od lat twierdzimy, że nikt tak dobrze nie zadba o bezpieczeństwo pieszych, jak oni sami. Żadne przepisy nie pomogą, jeśli pieszy nie będzie zwracał uwagi na to, co dzieje się wokół niego. I marną pociechą będzie to, że miał pierwszeństwo...

Reklama

Wielokrotnie pisaliśmy o tym, że kierowca może być zmęczony, może się zagapić, popatrzeć na nawigację czy w telefon, może wreszcie być pijany. Niezależnie od powodu, dla którego nie ustąpi pierwszeństwa pieszemu, to zawsze pieszy ucierpi bardziej. Dlatego dla własnego bezpieczeństwa należy zawsze się upewnić, czy kierowca nas widzi i reaguje zanim wejdziemy przed ważący kilka ton pojazd.

Marnym pocieszeniem będzie przecież, że kierowca trafi do więzienia, jeśli pieszy do końca życia będzie zmagał się ze skutkami potrącenia, o ile w ogóle przeżyje...

Kolejne potwierdzenie tego, że mamy rację, napłynęło z lubelskiej policji. Opublikowała ona nagranie, na którym widać, jak kierowca Mercedesa potrącił pieszego. Nagranie to w zasadzie jest kwintesencją tego, co oznaczają wprowadzone 1 czerwca przepisy. Pieszy wyegzekwował swoje pierwszeństwo podczas "wchodzenia" na jezdnię, zignorował natomiast art. 14. ustawy o Prawo o ruchu drogowym, który zakazuje wchodzenia wprost przed samochód, również na przejściu. Rozejrzał się, zobaczył zbliżający się pojazd, ale musiał uznać, że jak tylko uniesie nogę nad przejściem (w myśl nowych przepisów), to kierowca będzie musiał się zatrzymać (w analogicznych sytuacjach z udziałem dwóch pojazdów, takie zachowanie określane jest jako "wymuszenie pierwszeństwa").

Reklama

W efekcie około sekundy później pieszy został potrącony przez Mercedesa. Na szczęście kierowca jechał z niewielką prędkością, więc chociaż 17-latek się przewrócił, to doznał tylko niegroźnych urazów i po udzieleniu pomocy medycznej wrócił do domu.

48-latek, który siedział za kierownicą Mercedesa powiedział policjantom, że w ostatniej chwili zauważył nastolatka na jezdni i nie zdążył już przed nim wyhamować.

Ponieważ prędkość była nieduża, a 17-latkowi nie stało się nic poważnego, zdarzenie zostało zakwalifikowane jako kolizja. Za jej sprawcę policjanci uznali kierowcę Mercedesa, który - za nieustąpienie pierwszeństwa przechodzącemu przez przejście pieszemu i spowodowanie zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym - został ukarany mandatem oraz punktami karnymi.

Zdarzenie zarejestrowane zostało przez kamery miejskiego monitoringu. Nagranie jest świetnym materiałem szkoleniowym dla pieszych, mówiącym o tym, dlaczego nie warto egzekwować pierwszeństwa przy "wchodzeniu", jednocześnie ignorując art. 14. PoRD. Nie zawsze skończy się przecież na potłuczeniach. 

Ogólnie warto też odnotować, że w ostatnich latach bardzo zmieniło się rozumienie pierwszeństwa pieszego na pasach. Kiedyś chodziło w nim o to, że gdy pieszy wejdzie na przejście i nadjedzie samochód, to nie musi on rzucać się do ucieczki (co byłoby absurdem), tylko spokojnie i we własnym tempie może wrócić na chodnik. W ostatnich latach coraz częściej jest to jednak interpretowane jako "jeśli tylko postawię nogę na pasach, to kierowca będzie się musiał zatrzymać". A że pieszy nie zawsze jest dobrze widoczny (wiele osób błędnie sądzi, że jeśli widzą jadące po zmroku auto, to kierowca też ich widzi), a i z oceną odległości i prędkości pojazdu bywa różnie, to już drobiazg. 

Oglądając zachowania niektórych pieszych, można odnieść wrażenie, że złamana ręka lub noga jest niewielką ceną za to, że mieli pierwszeństwo, a winny potrącenia jest kierowca...

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL