Polskie drogi

Otarli się o śmierć, ale nie stracili rezonu

Dużą nieodpowiedzialnością wykazał się kierowca Opla, który wjechał na przejazd tuż przed pociągiem. Auto zdołało zjechać z torów, ale lokomotywa uderzyła w ciągniętą za samochodem przyczepkę.

Do zderzenia doszło w minioną sobotę wieczorem. Policjanci z Łukowa (woj. lubelskie) zostali powiadomieni o zdarzeniu do jakiego doszło na przejeździe kolejowym w miejscowości Wagram. Ze zgłoszenia wynikało, że jadący z Lublina do Świnoujścia pociąg pośpieszny uderzył w przyczepkę ciągniętą przez samochód osobowy.

Reklama

Policjanci na miejscu ustalili, że przez niestrzeżony przejazd kolejowy przejeżdżało auto osobowe, do którego dołączona była przyczepka samochodowa. Z relacji świadków wynikało, że lokomotywa pociągu uderzyła właśnie w tą przyczepkę, w momencie gdy pojazd zjeżdżał już z przejazdu. Siła uderzenia była tak duża, że z samochodu wyrwany został hak z zaczepem przyczepki.

Policjanci, ustalając okoliczności zdarzenia dowiedzieli się, że tuż po zdarzeniu, osoby jadące autem wysiadły i po krótkiej chwili odjechały w nieznanym kierunku. Według ustaleń wcześniej przeglądały fragmenty rozbitej przyczepki samochodowej i jak się okazało, w tym czasie oderwały z niej tablicę rejestracyjną i tabliczkę znamionową. Nikt ze świadków nie zauważył numerów rejestracyjnych odjeżdżającego samochodu.

Mimo tego, policjanci ustalili numery rejestracyjne i właściciela uszkodzonej przyczepki. Od 31-latka z powiatu puławskiego policjanci dowiedzieli się, że jego przyczepkę użytkuje szwagier mieszkający w okolicach Opola Lubelskiego.

Już w niedzielę funkcjonariusze odnaleźli w jednej z miejscowości powiatu opolskiego samochód marki Opel Vectra z uszkodzonymi elementami nadwozia, a także tablicę rejestracyjną przyczepki. 29-letni właściciel osobówki przyznał się, że kierując oplem uczestniczył w sobotni wieczór w zderzeniu z pociągiem w okolicach Łukowa, jednak nie potrafił logicznie wyjaśnić, dlaczego odjechał z miejsca zdarzenia. Dodatkowo policjanci ustalili, że razem z 29-latkiem podróżował jego kolega oraz dziewczyna.

Na szczęście w wyniku zdarzenia do jakiego doszło na przejeździe kolejowym nikt nie doznał obrażeń ciała.

Teraz prowadzący postępowanie ustalą dokładne okoliczności zdarzenia, a w szczególności czy kierujący oplem 29-latek, doprowadzając do zderzenia z pociągiem pośpiesznym  sprowadził bezpośrednie niebezpieczeństwo katastrofy w ruchu lądowym.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje