Reklama

Polskie drogi

Jechał pod prąd, spowodował karambol i uciekł. Policja go ma!

Policjanci przestawili w czwartek zarzuty 40-letniego kierowcy, który w nocy z wtorku na środę pod Toruniem jechał pod prąd autostradą A1 pod Toruniem i spowodował karambol, w którym zginęła jedna osoba i dwie zostały ranne, a następnie zbiegł. Mężczyzna sam zgłosił się na policję, twierdząc, że skradziono mu auto.

"W środę po południu do jednej z jednostek w województwie kujawsko-pomorskim zgłosił się mężczyzna, który twierdził, że poprzedniego dnia wieczorem skradziono mu opla astrę, pozostawionego z kluczykami w stacyjce i z włączonym silnikiem. Był to ten sam samochód, który uczestniczył w zderzeniu" - poinformowała w czwartek oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji podinsp. Wioleta Dąbrowska.

Reklama

Od samego początku wersja podawana przez tego mężczyznę budziła wątpliwości policjantów, znacząco odbiegała od ich ustaleń. 40-latek został zatrzymany.

Podisp. Dąbrowska podała, że jest to mieszkaniec powiatu inowrocławskiego i w przeszłości był notowany m.in. za włamania, kradzieże oraz łamanie ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii.

W czwartek policjanci przedstawili mężczyźnie zarzuty sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym, przyczynienia się do wypadku ze skutkiem śmiertelnym i ucieczki z miejsca zdarzenia, za co może grozić kara do 12 lat pozbawienia wolności. W piątek podejrzany zostanie doprowadzony do prokuratury.

Do wypadku doszło w nocy z wtorku na środę na A1 w kierunku Gdańska, na wysokości wsi Kopanino koło Torunia.

Z  ustaleń policji wynika, że kierowca opla astry jadący pod prąd doprowadził do zderzenia z prawidłowo jadącym pojazdem dostawczym iveco, który po zderzeniu zjechał na pas awaryjny. Jadąca za nim ciężarówka daf również zatrzymała się na pasie awaryjnym. Po chwili na miejsce zdarzenia nadjechał samochód osobowy audi, który chcąc uniknąć zderzenia najechał na krawężnik i uszkodził pojazd. Następnie samochód dostawczy renault master wpadł na opla astrę, a potem w naczepę ciężarówki.

Pasażer renault master - 28-letni mężczyzna - zginął na miejscu, a kierowca i drugi pasażer zostali ranni i zostali zabrani do szpitala. Sprawca, kierowca opla astry uciekł pieszo z miejsca wypadku.


PAP

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje