Reklama

Motocykle 125. Na prawo jazdy B

Yamaha Tricity, czyli jak zmienić cztery koła na trzy

W sierpniu zeszłego roku weszły w życie przepisy, na mocy których kierowcy z prawem jazdy kategorii B, mogą prowadzić motocykle i skutery o pojemności do 125 ccm.

Część osób zapowiadała, że na drogach dojdzie do prawdziwego kataklizmu. Okazuje się jednak, że nic takiego nie ma miejsca. W wypadkach uczestniczą nadal głównie motocykliści, dosiadający ścigaczy, których kierowcy najczęściej nie mają szansy dostrzec lub też nie potrafią ocenić ich prędkości.

Natomiast osoby, które chcą skorzystać z nowych przepisów, jako pierwszy pojazd chętnie wybierają skutery. Szczególnie ciekawą propozycją jest trójkołowy pojazd, który niedoświadczonemu kierowcy daje więcej pewności niż klasyczne jednoślady. Do takim skuterem jest Yamaha Tricity, która trafiła na testy do naszej redakcji.

Na początek może przybliżymy ogólne wrażenia z użytkowania skutera, co przyda się osobom rozważającym zakup takiego pojazdu, a które nigdy nie używały jednośladów. Skuter w mieście (niezależnie od liczby kół) ma wiele zalet, ale również poważne ograniczenia. Przede wszystkim przewiezie najwyżej dwie osoby, dodatkowo pojemność bagażnika jest niewielka. Znajdujący się pod siedzeniem schowek wystarczy do przewiezienia najwyżej drobnych zakupów.

Reklama

W polskich warunkach klimatycznych również sporym ograniczeniem jest pogoda. W zimie jeździć się da (co udowadniają dostawcy pizzy), ale nie ma to nic wspólnego z przyjemnością. Z kolei w lecie trzeba się liczyć np. z tym, że chociaż rano świeciło słońce, to podczas powrotu z pracy będzie padał deszcz. A w deszczu podobnie - jechać się da, ale znów - nie ma w tym nic przyjemnego.

A jakie są zalety skutera? Te o pojemności 125 ccm, w żadnym wypadku nie są na drodze zawalidrogami, przeciwnie, ruszają ze świateł szybciej niż samochody, a prędkości podróżne w mieście osiągają takie same. To ważne, bo nie narażamy się na nieustające wyprzedzanie i nie jesteśmy "spychani" na pobocze.

Możliwe jest oczywiście lawirowanie między stojącymi w korku samochodami, chociaż niewątpliwie wymaga to wprawy i opanowania gabarytów pojazdu. Natomiast sama jazda, o ile nie podejmujemy karkołomnych wyczynów jest bardzo prosta - gaz jest w prawej manetce, hamulce jak na rowerze, dochodzą kierunkowskazy i... już. Niewątpliwie olbrzymią zaletą jest brak konieczności zmiany biegów.

A teraz przejdźmy już do Yamahy Tricity. Co dają dwa przednie koła? Wbrew temu co może się wydawać laikowi, skuter sam nie będzie stał, a więc trzeba go na światłach podtrzymywać nogami. Powód? Oczywiście koła nie są zawieszone na sztywno. Podczas jazdy na zakrętach skuter można mocno pochylić i jego konstrukcja na to pozwala, a to z kolei prowadzi do tego, że skuter sam, bez podpórki stał nie będzie.

Jednak wrażenie laika, że dwa koła przednie to rozwiązanie bardziej bezpieczne niż jedno jest już prawdziwe. Otóż, dwa koła oznaczają dwukrotnie większą powierzchnię styku z asfaltem, a to z kolei oznacza znaczne skrócenie drogi hamowania. Owszem, hamowania awaryjnego nie wykonuje się często, ale gdy już do niego dojdzie, liczy się każdy metr. Tymczasem hamowanie na jednośladzie to bardzo trudny manewr i kierowcy uczą się go latami. Zbyt mocne naciśnięcie na "klamkę" spowoduje utratę stabilności i wywrotkę. Dlatego nieocenioną pomocą jest ABS (w Trciity opcjonalny), jednak skuteczność hamulców z ABS-em również zależy od poziomu przyczepności. I tu wracamy do tego, że dwa koła dają większy poziom przyczepności niż jedno.

Sama jazda trójkołowcem Yamahy niewiele różni się od jazdy zwykłym skuterem. Na zakrętach trzeba się pochylać, skręca się bardziej pochyleniem ciała niż ruchami kierownicy, na postoju maszynę trzeba, jak już wspomnieliśmy, podtrzymywać. Nawet laikowi wyda się to łatwe i przyjemne. Właściwie z pozycji za kierownicą łatwo zapomnieć, że Tricity ma jedno koło więcej.

A jeśli już jesteśmy przy zakrętach, to użytkownicy skuterów czy motocykli wiedzą, jakie zagrożenia niosą ze sobą mokra kostka brukowa, rozsypany na asfalcie piach, studzienka kanalizacyjna czy też tory tramwajowe. Każda taka przeszkoda może spowodować, że koła skutera stracą przyjemność, co często kończy się wywrotką. W przypadku Tricity zagrożenie tego typu jest znacznie mniejsze, właśnie ze względu na podwójne przednie koła.

Warto dodać, że Yamaha Tricity nie powstała w dziale skuterów japońskiej firmy. Głównym konstruktorem pojazdu był Takano San, który zajmował się wcześniej motocyklami sportowym, biorącymi udział w wyścigach MotoGPi! Japończyk sam opracował założenia (np. rozkład mas między osiami 50:50), a w roli kierowcy testowego zatrudnił... swoją żonę, która miała niewielkie doświadczenie w jeździe skuterami, potrafiła więc wskazać te elementy, które podczas jazdy mogą sprawiać kłopoty.

To m.in. dzięki jej wskazówkom duży nacisk położono na utrzymanie w ryzach masy pojazdu. Skutery dość chętnie użytkowane są przez kobiety, dołożono więc starań, by przedstawicielki słabszej płci nie miały problemów z utrzymaniem Tircity. Mimo dwóch kół i skomplikowanego zawieszenia pojazd waży niewiele ponad 150 kg.

Yamaha Tricity napędzana jest czterosuwowym, jednocylindrowym silnikiem o mocy 11 KM. W praktyce skuter rusza ze świateł szybciej niż większość samochodów, a w kolumnie utrzymuje bez problemu prędkość marszową. Zadyszka może pojawić się przy prędkości powyżej 80 km/h, podczas podjeżdżania pod górę (np. na wiadukty). Paradoksalnie to również efekt zastosowania podwójnych kół. Po prostu opory toczenia nieuchronnie są większe, co objawia się tym, że prędkość maksymalna Tricity jest nieco mniejsza niż porównywalnych skuterów o jednym kole z przodu.

Owiewka Trcity jest nieduża, stawia więc nieduży opór, ale przez to też niewiele chroni kierowcę. Kask z osłoną oczu lub okulary są koniecznością. Natomiast osłona na nogi jest obszerna. Przy okazji warto mieć świadomość (to znów uwaga do osób bez doświadczenia), że na skuter czy motocykl trzeba się ubierać cieplej niż wynikałoby to ze wskazań termometru. Zupełnie inaczej odczuwa się temperaturę 20 stopni przy jeździe z prędkością 80 km/h w koszulce z krótkim rękawem, a inaczej - podczas postoju na parkingu.

Jeżdżąc skuterem niekoniecznie trzeba inwestować w drogie ubrania motocyklowe. Warto jednak pamiętać, że odzież powinna nie tylko chronić przed zimnem, ale również przed ewentualnym kontaktem z asfaltem...

Yamaha Tricity wyposażony jest ekran ciekłokrystaliczny. Główna podawana informacje dotyczy prędkości, inne wyświetlacze pokazują poziom paliwa i temperaturę. Z czytelnością nie ma problemu.

Wadą może być niewielka pojemność zbiornika paliwa, która wynosi 6,5 l. Skuter nie jest pojazdem długodystansowym, ale używając go codziennie, na stacji trzeba pojawiać się zdecydowanie za często. Umieszczony pod siedziskiem bagażnik ma niezbyt dużą pojemność, ponadto skuter posiada haczyk pod kierownicą, który umożliwia zaczepienie siatki i przewiezienie niewielkich zakupów.

Podsumowując, Yamaha Tricity okazuje się idealnym pojazdem dla osoby, która do tej pory jeździła samochodem, ale - korzystając ze zmiany przepisów - zapragnęła przesiąść się na skuter. Chcąc cieszyć się jazdą japońskim trójkołowcem trzeba będzie wydać przynajmniej 15 tys. zł. Zdecydowanie polecamy jednak wersję z ABS-em, która jest o 2 tys. zł droższa.

Mirosław Domagała

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: skuter | Yamaha Tricity

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje