Reklama

Fotoradary

Odcinkowy pomiar prędkości na... drodze wojewódzkiej

Na drodze wojewódzkiej nr 871 pomiędzy Stalową Wolą a Jamnicą w grudniu zostanie uruchomiony odcinkowy pomiar prędkości. Co skłoniło GITD do montażu w systemu na drodze niższej klasy, czy ten odcinek jest specjalnie niebezpieczny? Nie, na tym odcinku na początku lipca doszło do tragicznego wypadku, w którym pijany kierowca zabił rodziców trójki dzieci.

To pokazuje brak spójnej wizji dbania o bezpieczeństwo na drogach. Kierowca na Sokrates potrąca pieszego? Zmieniamy przepisy dotyczące pieszych. Pod Stalową Wolą kierowca pijany kierowca zabija dwie osoby? Uderzamy w pijanych, ale też wykorzystujemy pretekst do drastycznego podwyższenia mandatu dla wszystkich. A "najlepsze" w tym wszystkim jest to, że liczba wypadków rok do roku od kilku lat spada o 1/4!

Czy gdyby pijany kierowca wybrał inną drogę i tam doprowadził do wypadku, to tam powstałby odcinkowy pomiar prędkości? Przecież to absurd.

Oczywiście GITD ma stosowane "analizy", przeprowadziła "wizje lokalne" i uzgodnienia przeprowadzonych w ramach Komisji Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego.

Kontrolą objęty zostanie odcinek o długości 6,5 km. "Kontrole będą prowadzone w obu kierunkach ruchu" - zaznaczyła rzecznik GITD Monika Niżniak.

"Kamery zostaną zamontowane nad jezdnią na tzw. bramownicach. System kamer automatycznie określi czas wjazdu i wyjazdu z kontrolowanego odcinka drogi, a to pozwoli wyliczyć średnią prędkość, z jaką poruszał się pojazd. Łączność urządzenia z systemem centralnym CANARD (Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym - PAP), będzie prowadzona za pomocą transmisji GSM" - tłumaczyła.

Reklama

Wskazała, że kluczową zaletą odcinkowego pomiaru prędkości jest "jego zasięg i możliwość nakłonienia kierowców do przestrzegania przepisów na dłuższym odcinku drogi". "Kończą się już prace przygotowawcze, m.in. dotyczące zaprojektowania zmian w organizacji ruchu i zlokalizowania przyłącza energetycznego" - wyjawiła.

"Konieczne było ujednolicenie dopuszczalnej prędkości. Zgodnie z ustaleniami z Zarządem Dróg Wojewódzkich w Rzeszowie, na kontrolowanym odcinku drogi wojewódzkiej nr 871, kierowcy będą mogli jechać z maksymalną prędkością - 80 km/h" - przekazała.

Podała, że zgodnie z przyjętym harmonogramem, montaż niezbędnej infrastruktury i samych urządzeń rozpocznie się w grudniu. "CANARD GITD planuje uruchomić urządzenia w grudniu tego roku. Ostateczny termin uruchomienia jest uzależniony od wykonania podłączenia do sieci energetycznej przez zakład energetyczny" - dodała.

Wcześniej o zainstalowaniu odcinkowego pomiaru prędkości na drodze wojewódzkiej 871 poinformował wiceminister infrastruktury Rafał Weber. Jak mówił minister, ten odcinek drogi jest niebezpieczny - przed lipcowym wypadkiem, w ciągu 6 lat doszło tam do 21 wypadków, w których zginęło sześć osób, a 24 zostały ranne. Czy to dużo? W tym czasie w całej Polsce doszło do przeszło 184 tysięcy wypadków, w których zginęło 17 tysięcy osób... Liczby są względne.

"Najlepszym rozwiązaniem jest zainstalowanie odcinkowego pomiaru prędkości. Uspokoi to ruch tak, aby wszyscy ci, którzy korzystają z tego odcinka drogi wojewódzkiej jeździli zgodnie z prawem, czyli jeździli bezpiecznie" - zaznaczył.

"Odcinkowe pomiary prędkości są to jedne z elementów, które są wdrażane w takich czułych i wrażliwych miejscach, w których dochodzi do dużej liczby wypadków, w których prędkość rozwijana przez kierowców jest zbyt duża. Odcinkowy pomiar prędkości ma tę sytuację uspokoić, ma tę prędkość obniżyć tak, aby bezpieczeństwo zostało tam zapewnione" - dodał.

W lipcu na tym odcinku drogi 37-letni Grzegorz G., kierujący Audi S7, zderzył się z jadącym z naprzeciwka Audi A4, którym jechały trzy osoby: 37-latka, jej 39-letni mąż i ich dziecko - 2,5-roczny chłopiec.

Mimo reanimacji nie udało się uratować kobiety i mężczyzny jadących Audi A4. Natomiast ich synek i kierowca z Audi S7 trafili do szpitala. Dziecko miało złamaną nóżkę. Grzegorz G. w wypadku odniósł obrażenia jamy brzusznej i przeszedł operację ratującą życie. Obecnie przebywa w areszcie.

Według ustaleń prokuratury, 37-latek w chwili wypadku jechał z prędkością co najmniej 120 km/godz., a badanie alkomatem po upływie około 3 godz. od wypadku wykazało 1,7 promila alkoholu w jego organizmie.

G. usłyszał zarzuty spowodowania w stanie nietrzeźwości wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym oraz prowadzenia samochodu w stanie nietrzeźwości. Nie przyznaje się do zarzucanego mu czynu. Grozi mu od dwóch do 12 lat więzienia.

Małżeństwo, które zginęło w wypadku, osierociło trójkę dzieci w wieku od 2,5 od 10 lat. 

PAP/INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje