Jazda (bez)alkoholowa

Przestępca wpadł, bo nie włączył świateł

Niewłączone światła w skuterze doprowadziły do ujęcia poszukiwanego przestępcy.

Policjanci ze stołecznej "drogówki" zatrzymali 23-latka, który o godzie 1:00 nad ranem wybrał się w podróż skuterem, w którym zapomniał włączyć świateł. O nieoświetlonym kierowcy mknącym dwukołowcem w stronę Piaseczna funkcjonariuszy powiadomili inni uczestnicy ruchu... W trakcie czynności okazało się, że mężczyzna jest nietrzeźwy oraz poszukiwany przez mokotowski sąd do odbycia kary za kradzieże, których się dopuścił w 2015 roku.

We wrześniu 2015 roku mokotowski sąd skazał Sebastiana T. na bezwzględną karę więzienia za kradzieże. 23-latek zabierał kobietom torebki, w których znajdowały się portfele, pieniądze, karty bankomatowe, telefony komórkowe i inne wartościowe przedmioty.

Reklama

Sąd określił, gdzie i kiedy ma się on zgłosić w celu odbycia kary. Mężczyzna postanowił jednak zignorować wyrok i zaczął się ukrywać przed wymiarem sprawiedliwości. Stawka była niewielka, bo skazany miał do odsiadki jedynie 25 dni.

Z końcem lipca br. sąd wystawił list gończy za mężczyzną. Na tej podstawie mokotowscy kryminalni rozpoczęli jego poszukiwanie, które nie potrwało długo, ponieważ 23- latek sam doskonale potrafił zwrócić na siebie uwagę.

Mając prawie dwa promile alkoholu w organizmie wsiadł na swój skuter i wyruszył w drogę do Piaseczna. Kilometry mijały a promile rosły, ponieważ mężczyzna skończył pić alkohol chwilę przed tym jak rozpoczął podróż.

Jego niepewny sposób jazdy oraz fakt, że pędzi dwupasmówką bez żadnego oświetlenia zaniepokoił innych kierujących, który powiadomili policjantów. Stołeczna drogówka zatrzymała go na wylotówce z Warszawy. Badanie alkotestem wykazało, iż to roztargnienie kierowcy wynikało ze sporej dawki alkoholu jaką posiadał w organizmie.

W trakcie kontroli okazało się, że 23-latek  ma na koncie wyrok za przestępstwa popełnione w przeszłości.

Sebastian T. trafił do policyjnego aresztu. Po wytrzeźwieniu usłyszał zarzuty kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości, za co grozi mu kara do 2 lat pozbawienia wolności. Po przesłuchaniu został przewieziony do zakładu karnego, gdzie spędzi najbliższe tygodnie.

Policja
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy