Reklama

Rajdowe Mistrzostwa Świata i Europy 2021 - pierwszy podwójny mistrz?

Już w najbliższy weekend kibice sportów motorowych mogą być świadkami niecodziennego wydarzenia. Oto norweski kierowca, Andreas Mikkelsen, jako pierwszy w historii ma szanse na dwa mistrzowskie tytuły i to w dwóch różnych cyklach. Zamieszać w planach Norwega może Mikołaj Marczyk, świeżo koronowany rajdowy mistrz Polski.

Rajdowe Mistrzostwa Świata (WRC) oraz Rajdowe Mistrzostwa Europy (ERC) powoli zbliżają się ku końcowi. W tym pierwszym cyklu ostateczne rozstrzygnięcia w klasyfikacji generalnej zapadną podczas listopadowego Forum8 ACI Rally Monza (19-21.11.2021). W drugiej serii mistrza Starego Kontynentu możemy poznać już po najbliższym weekendzie, kiedy zakończy się Rajd Węgier (22-24.10.2021), przedostatnia runda tegorocznej edycji. Ostatnią, Rajd Wysp Kanaryjskich,  zaplanowano w terminie rundy WRC, a więc pod koniec listopada.

Po raz pierwszy - prawdopodobnie - w historii motorsportu jest szansa, że jeden kierowca zgarnie mistrzowskie tytuły zarówno w czempionacie globu, jak też i w mistrzostwach Europy. Andreas Mikkelsen ma już w tegorocznym dorobku koronę mistrza świata serii WRC2, a w najbliższy weekend może do tego dołożyć również szarfę czempiona Starego Kontynentu. W ten oto sposób Norweg zapisze się w kronikach, a wraz z nim Skoda, która w tym roku obchodzi 120-lecie obecności w motorsporcie. Czyż to nie piękny prezent w jubileuszowym sezonie?

Reklama

To, że MIkkelsen jest szybkim kierowcą, dla kibiców rajdowych jest oczywiste. Norweg ma za sobą kilka sezonów startów w samochodach klasy WRC (Volkswagen Polo WRC), a także 3 zwycięstwa w rundach Rajdowych Mistrzostw Świata. Kompetencji do mistrzowskich laurów nie można mu zatem odmówić, ale w całej tej historii najciekawsze są okoliczności, w jakich Norweg dowiedział się o pierwszym z dwóch możliwych w tym sezonie tytułów.

Kierowca zespołu TokSport, reprezentującego markę Skoda na odcinkach specjalnych światowego czempionatu, w swoich planach nie miał startu w Rajdzie Katalonii, przedostatniej rundzie WRC. Andreas Mikkelsen pojawił się w nadmorskim kurorcie Salou, gdzie zlokalizowano bazę zawodów, w charakterze kibica, z zamiarem dopingowania kolegi ze swojej ekipy, Boliwijczyka Marco Bulaci.

Przebieg rywalizacji w kategorii WRC2 był zgodny z oczekiwaniami ekspertów: na prowadzeniu w hiszpańskiej rundzie znajdował się Mads Ostberg (Citroen C3 Rally2), który w razie zdobycia kompletu punktów zachowywał szanse na mistrzowski tytuł, mimo braku możliwości punktowania w ostatniej rundzie WRC.

Decydujący dla końcowych rozstrzygnięć w kategorii WRC2 okazał się piąty odcinek specjalny La Grandella, wchodzący w skład pierwszego etapu Rajdu Katalonii, podczas którego norweski kierowca Citroena przebił oponę. Czasowe straty okazały się niemożliwe do odrobienia, wobec czego Ostberg finiszował w Hiszpanii na czwartej pozycji, oznaczającej w praktyce koniec marzeń o powtórzeniu wyniku z sezonu 2020.

- To bardzo dziwna sytuacja, że zdobywam tytuł siedząc w charakterze widza w parku serwisowym - mówił zaskoczony nieco przebiegiem wydarzeń w Hiszpanii Andreas Mikkelsen. - W tym roku konkurencja była naprawdę bardzo mocna, więc tym bardziej ten tytuł cieszy. Sezon był naprawdę perfekcyjny w naszym wykonaniu, a nasze auto Skoda Fabia Rally2 Evo było po prostu niezawodne - podsumował na szybko rok norweski kierowca.

- Serdeczne gratulacje dla Andreasa - stwierdził Michał Hrabanek, szef działu sportowego Skody. - Nasza współpraca trwa już 12 lat, począwszy od Fabii S2000, a dzisiaj Andreas dołożył kolejny tytuł do wspaniałej kolekcji marki Skoda.

W klasyfikacji WRC2 na pierwszym miejscu widnieją nazwiska Mikkelsena oraz Ostberga, jednak przy takiej samej ilości punktów (126), większa liczba zwycięstw w rundach premiuje Norwega mistrzowskim tytułem w sezonie 2021 i to bez względu na wyniki ostatniej rundy.

 Podbudowany mistrzowskimi koronami na odcinkach specjalnych czempionatu globu, Andreas Mikkelsen już w najbliższy weekend ma niepowtarzalną szansę powiększyć swój tegoroczny dorobek o tytuł mistrza Europy. Norweg prowadzi obecnie w Rajdowych Mistrzostwach Europy, mając na koncie 176 punktów. Drugi w klasyfikacji ME Mikołaj Marczyk, w dotychczasowych startach zebrał 105, a trzecie kierowca - Hiszpan Efren Llarena - 102 punkty. Mistrzowski tytuł jest już poza zasięgiem ubiegłorocznego czempiona, Rosjanina Alieksieja Łukjaniuka (95 pkt.).

Warunkiem koniecznym do tego, aby MIkkelsen zapisał się w kronikach motorsportu, jest wywiezienie z Węgier przynajmniej 9 punktów, co przy maksymalnej możliwej do zdobycia puli (80 pkt) w obu ostatnich rundach, daje mu pierwsze miejsce dzięki większej ilości wygranych rajdów względem Mikołaja Marczyka (Skoda Fabia Rally2 Evo). W praktyce oznacza to, że Norweg musiałby ukończyć Rajd Węgier na 9. miejscu w klasyfikacji generalnej, a warto przypomnieć, że Mikkelsen to zwycięzca ubiegłorocznej edycji madziarskiej imprezy.

W rajdowym ciągu bez wątpienia jest Mikołaj Marczyk, mistrz Polski z sezonu 2019. Kierowca ekipy Orlen Team, wespół z Szymonem Gospodarczykiem, w minioną niedzielę cieszył się z mistrzowskiego tytułu w Rajdowych Samochodowych Mistrzostwach Polski, zwyciężając w ostatniej tegorocznej rundzie - Rajdzie Koszyc. Na Słowacji Miko okazał się bezkonkurencyjny i w bilansie rocznym wyprzedził drugiego w klasyfikacji generalnej RSMP, Wojtka Chuchałę (Skoda Fabia Rally2 Evo) aż o 50 punktów. Trzecie miejsce i tytuł drugiego wicemistrza, wywalczył Tomasz Kasperczyk (Volkswagen Polo Rally2).

- To wspaniałe uczucie, gdy po raz drugie wraz z Szymonem i całym zespołem sięgamy po ten wyjątkowy tytuł - mówił na mecie w Koszycach Mikołaj Marczyk. - Cieszę się bardzo, że stworzyliśmy tak zgraną ekipę i wspólnie wywalczyliśmy pierwszy w historii tytuł mistrzów Polski dla Orlen Teamu. Jesteśmy w trakcie wyjątkowego dla nas sezonu, a ja mam nadzieję, że napiszemy jeszcze wiele wspaniałych rozdziałów w naszych rajdowych karierach. Wciąż zachowaliśmy szanse na korony w czempionacie Starego Kontynentu, więc na Węgrzech zamierzamy walczyć od pierwszego odcinka specjalnego - zapowiedział mistrz Polski z sezonów 2019 i 2021.

Oprócz duetu Marczyk/Gospodarczyk (Skoda Fabia Rally2 evo), na węgierskich odcinkach zobaczymy również załogi Dariusz Poloński/Łukasz Sitek (Abarth 124 Rally) oraz Łukasz Lewandowski/Adrian Sadowski (Opel Corsa Rally4).

Wracając jeszcze na chwilę na odcinki specjalne mistrzostw Świata, warto wspomnieć o rywalizacji w kategorii WRC3, gdzie przed ostatnią rundą na prowadzeniu znajduje się Kajetan Kajetanowicz (Skoda Fabia Rally2 Evo). Kierowca zespołu Lotos RT w Hiszpanii zajął drugie miejsce, jednak przed Rally Monza ma 8 punktów przewagi nad Francuzem Yoannem Bonatao (Citroen C3 Rally2).

Na aktualny układ tabeli WRC3 wpływa kara wykluczenia za odstępstwa techniczne Francuza z Rajdu Grecji. Obecnie sprawa jest na etapie odwołania złożonego przez Bonato i w razie jego uwzględnienia na jego konto wrócą punkty za zwycięstwo w kategorii WRC3 pod Akropolem. Bez względu na dalszy przebieg tej kwestii, mistrza Świata WRC3 poznamy we Włoszech.

- Plan zrealizowany. Drugie miejsce było absolutnym minimum jakie chcieliśmy osiągnąć w Hiszpanii - mówił na mecie w Salou Kajetan Kajetanowicz. - Przede wszystkim staraliśmy się trzymać nerwy na wodzy i podejmować dobre decyzje dotyczące doboru ustawień, opon czy tempa. Do ostatniego rajdu będziemy się przygotowywali jak zawsze: czyli bardzo solidnie. Specyfika włoskiego rajdu będzie trochę podobna do Katalonii, ale ja mam w sobie dużo pokory. Na pewno damy z siebie wszystko - zadeklarował kierowca Lotos RT.

Marek Wicher

***

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy