Reklama

Oblał, za maskę...

Pierwszym szczeblem w karierze każdego kierowcy jest egzamin na prawo jazdy.

Jak wiadomo wiąże się on z ogromnym stresem, nie każdy jest w stanie go opanować. Nie zawsze przekłada się on na nieprawidłową jazdę. Czasem, z powodu błahostki, pechowy zdający może nawet nie wsiąść do samochodu...

Reklama

Oto jeden z listów, jaki trafił do naszej redakcji:

Mój znajomy dzisiaj oblał egzamin na kurs prawa jazdy... Uchybienia, a raczej łamanie prawa tak mnie zbulwersowało, że postanowiłem do Was napisać, bo nie wiem dlaczego egzaminatorzy czuja się aż tak bezkarni?

Otóż osoba była zapisana na egzamin praktyczny, który miał być zdawany na oplu corsie... Jak się okazało, zamiast corsy podstawili nissana micre. Osoba ta nie była zaznajomiona z obsługa itp..

Egzaminator kazał otworzyć maskę, jednak osoba jej nie potrafiła otworzyć, i egzaminator przerwał egzamin z wynikiem negatywnym. I teraz mam pytanie: czy znają Państwo paragraf na który można się powołać pisząc odwołanie?

Uważam, że pierwszym naruszeniem prawa było podstawienie innego samochodu, niż był zapisany, oraz uważam również, iż egzaminator w chwili, gdy zdający nie może sobie poradzić z otworzeniem maski ma obowiązek pomoc! Ba, nie ma prawa przez to przerywać egzaminu! Liczę na wasza opinie i pomoc.

Sebastian

A co Ty o tym sądzisz? Czy zgadzasz się z opinią czytelnika? Czy Twoim zdaniem reakcja egzaminatora była słuszna?

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: jazdy | egzamin | prawo jazdy | egzamin na prawo jazdy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje