Reklama

Nawet 30 tys. kary, gdy zapomnisz o 50 groszach. Koniec opłaty ewidencyjnej?

Ministerstwo Cyfryzacji opracowało projekt, który ułatwi życie kierowcom, urzędnikom i właścicielom stacji kontroli pojazdów. Chodzi o zniesienie opłat ewidencyjnych pobieranych m.in. przy okazji rejestracji czy badań technicznych pojazdów. To również duży ukłon w stronę osób, które - czasowo - straciły prawo jazdy za przekroczenie prędkości w obszarze zabudowanym.

W piątek, 19 sierpnia 2022 roku, do konsultacji publicznych skierowany został projekt zmian w ustawie Prawo o ruchu drogowym oraz niektórych innych ustaw (projekt UD426) zakładający m.in. likwidację opłat ewidencyjnych w związku z rejestracją pojazdów oraz zmniejszenie liczby procedur administracyjnych.

Co to jest opłata ewidencyjna i kto ją płaci?

Istotą planowanych rozwiązań jest wyeliminowanie opłat ewidencyjnych uiszczanych przez obywateli i przedsiębiorców w związku:

Reklama

  • z rejestracją pojazdów,
  • nabywaniem uprawnień do kierowania pojazdami,
  • poddaniem pojazdu wymaganym badaniom technicznym.

Zlikwidowane zostaną również opłaty ewidencyjne za wpis przedsiębiorcy do rejestru działalności regulowanej lub ewidencji. Projekt zakłada ponadto, że nie będzie pobierana opłata ewidencyjna za wydanie karty parkingowej (o której mowa w art. 8 ust. 4 i ust. 5 ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. - Prawo o ruchu drogowym).

Koniec z opłatą ewidencyjną. Taniej nie tylko na przeglądzie

Obecnie wysokość opłaty ewidencyjnej za poszczególne czynności urzędowe określona jest w zależności od dokonywanej czynności w wysokości 0,50 zł. lub 1 zł. Opłaty ewidencyjne pobierane przez organy samorządowe i stacje kontroli pojazdów łącznie stanowią dziś około 14,5 proc. przychodów Funduszu - Centralna Ewidencja Pojazdów i Kierowców. Kluczowy przychód Funduszu - stanowią natomiast opłaty ewidencyjne uiszczane przez zakłady ubezpieczeń z tytułu zawartej umowy obowiązkowego ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów.

Opłata ewidencyjna zatrzymane czasowo prawo jazdy. Najprostsza droga do gigantycznej kary

W ostatnim czasie opłata ewidencyjna była tematem kilku interpelacji poselskich, których autorzy zwracali uwagę na zawiłość procedur związanych z odzyskaniem - zatrzymanych czasowo - uprawnień do prowadzenia pojazdów. Chodzi o zapisy Ustawy o kierujących pojazdami, które warunkują zwrot zatrzymanego prawa jazdy (lub pozwolenia do kierowania tramwajem) "po uiszczeniu opłaty ewidencyjnej".

Wielu kierowców nie zdaje sobie jednak sprawy z tych zapisów i - błędnie - zakłada, że uprawnienia odnawiają się automatycznie po okresie zatrzymania (np. po trzech miesiącach od zatrzymania w wyniku przekroczenia prędkości w obszarze zabudowanym). Trudno się temu dziwić, skoro od grudnia 2020 roku, nie musimy już wozić przy sobie plastikowego dokumentu. Nasze uprawnienia sprawdzić można przecież on-line.

Efekt jest jednak taki, że dopóki kierowca nie uiści opłaty ewidencyjnej (w tym przypadku jej wysokość to zaledwie 50 groszy), w policyjnym systemie wciąż wyświetlane są informacje o braku uprawnień do prowadzenia. W takim przypadku sprawa zawsze trafia do sądu, który orzec może grzywnę w wysokości od 1500 do - uwaga - 30 000 zł.

Wejście w życie znowelizowanych przepisów planowane jest na przełom III i VI kwartału bieżącego roku.

***

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy