Wyjazd na ferie może słono kosztować. Dziwne przepisy zaskakują kierowców
Zimowy wyjazd samochodem daje niezależność, ale potrafi też szybko opróżnić portfel. Wystarczy jeden gest, który w Polsce uchodzi za drobiazg, by za granicą skończyło się wysokim mandatem. Ferie zimowe to czas wzmożonych kontroli, a lokalne przepisy bywają znacznie bardziej restrykcyjne, niż wielu kierowców się spodziewa.

W skrócie
- Wyjazd na ferie zimowe samochodem za granicę wiąże się z koniecznością znajomości lokalnych, często zaskakujących przepisów.
- We Włoszech za błahostki, takie jak uchylona szyba czy wystawiony łokieć podczas jazdy, można dostać wysoki mandat.
- W innych krajach, jak Austria, Francja, Szwajcaria czy Hiszpania, obowiązują restrykcyjne zasady i wysokie kary finansowe nawet za drobne przewinienia.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Dziwne przepisy drogowe w Europie. Ferie pod lupą policji
Podczas ferii rośnie ruch na trasach prowadzących do Włoch, Austrii, Francji czy Szwajcarii. To właśnie w tych krajach polscy kierowcy najczęściej spotykają się z przepisami, które odbiegają od znanych zasad. Policja nie traktuje niewiedzy jako okoliczności łagodzącej. Liczy się lokalne prawo, a kary są nakładane także na turystów.
Włochy: mandat za otwartą szybę i zimny łokieć
We Włoszech pozostawienie zaparkowanego auta z uchyloną szybą może zostać uznane za brak zabezpieczenia pojazdu przed kradzieżą. Mandat za takie wykroczenie wynosi od ok. 180 do nawet 740 zł. Jeszcze bardziej zaskakująca jest możliwość ukarania za tzw. zimny łokieć, czyli wystawienie ręki przez otwarte okno podczas jazdy. Takie zachowanie bywa interpretowane jako potencjalnie niebezpieczne i może kosztować od ok. 360 do 1,4 tys. zł.
W tym kraju zabronione jest także pozostawianie samochodu z włączonym silnikiem na postoju, nawet zimą. Kara może sięgnąć równowartości 1,8 tys. zł. Dodatkowo mandaty grożą za mycie auta na ulicy, nadmierne używanie klaksonu czy inne zachowania uznane za uciążliwe dla otoczenia.
Austria i Francja: przepisy, które uderzają w portfel
Austria stosuje tzw. podatek od niebieskiego światła. Jeżeli kierowcy wezwą policję do kolizji, mimo że mogą samodzielnie wymienić dane, zapłacą ok. 150 zł. Ma to ograniczyć niepotrzebne angażowanie służb.
We Francji obowiązują zmienne limity prędkości w zależności od pogody. Podczas deszczu na autostradach limit spada ze 130 do 110 km/h, a na drogach szybkiego ruchu ze 110 do 100 km/h. Przekroczenie prędkości w takich warunkach jest traktowane surowiej. Nietypowym rozwiązaniem jest też możliwość opłacenia mandatu za parkowanie w kiosku tytoniowym - szybka zapłata oznacza niższą karę.
Szwajcaria i Hiszpania: wysokość mandatu zależy od sytuacji
W Szwajcarii wysokość mandatu może być uzależniona od dochodów kierowcy. Przy dużych przekroczeniach prędkości kary sięgają dziesiątek tys. zł, a w skrajnych przypadkach możliwa jest konfiskata pojazdu i kara więzienia. To jeden z najbardziej restrykcyjnych systemów w Europie.
Z kolei w Hiszpanii działa mechanizm rabatowy. Mandat opłacony w ciągu 20 dni może zostać obniżony nawet o 50 proc. Trzeba jednak pamiętać o lokalnych obowiązkach, zwłaszcza przy korzystaniu z auta z wypożyczalni.










