W tłusty czwartek sypią się tłuste mandaty. Ugryziesz pączka i możesz mieć problem
Tłusty czwartek to dla wielu Polaków dzień, w którym kalorie się nie liczą. Problem w tym, że część kierowców postanawia delektować się pączkiem w drodze do pracy, nie zdając sobie sprawy z konsekwencji. I nie chodzi tu wyłącznie o lepkie od lukru palce na kierownicy.

W skrócie
- Tłusty czwartek sprzyja spożywaniu pączków także podczas jazdy samochodem.
- Prawo zabrania jedzenia za kierownicą kierowcom zawodowym przewożącym pasażerów, natomiast kierowcy aut osobowych mogą to robić, o ile nie powodują zagrożenia.
- Jedzenie pączka za kierownicą, oprócz ryzyka mandatu, może wpłynąć negatywnie na koncentrację i szybkość reakcji kierowcy.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Tłusty czwartek to dzień, w którym do piekarni ustawiają się kolejki, a pączki jedzą nawet ci, którzy na co dzień nie sięgają po słodkie jedzenie. Zapytaliśmy dietetyczkę, czy pączek zjedzony w trasie, to dobry pomysł i jak wpływa on na kierowcę.
Czy można jeść za kierownicą w Polsce?
Kwestię reguluje artykuł 63 punkt 5 ustawy Prawo o ruchu drogowym. Przepis zabrania kierującemu pojazdem silnikowym, który przewozi osobę, palenia tytoniu lub spożywania pokarmów w czasie jazdy. Zakaz ten nie dotyczy jednak kierowców samochodów osobowych - z wyjątkiem taksówki.
Oznacza to, że przeciętny kierowca jadący własnym autem może legalnie zjeść pączka za kierownicą. Zakaz obejmuje natomiast kierowców zawodowych zajmujących się przewozem osób - kierowców autobusów miejskich i dalekobieżnych, kierowców busów oraz taksówkarzy, gdy w pojeździe znajdują się pasażerowie.
Ile wynosi mandat za jedzenie za kierownicą?
Kierowcom zawodowym, którzy złamią zakaz jedzenia podczas jazdy z pasażerami, grozi mandat w wysokości 50 złotych. Kwota może jednak wzrosnąć nawet do 200 złotych, jeśli funkcjonariusz stwierdzi, że konsumpcja spowodowała rozproszenie uwagi i zagroziła bezpieczeństwu osób w pojeździe.
Tu pojawia się pułapka, która dotyczy już wszystkich kierowców. Artykuł 45 ustęp 1 punkt 1 ustawy Prawo o ruchu drogowym nakłada na każdego kierującego pojazdem obowiązek zachowania ostrożności i niepowodowania zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Jeśli policjant uzna, że jedzenie pączka - lub czegokolwiek innego - rozproszyło uwagę kierowcy i stworzyło niebezpieczną sytuację, może wystawić mandat nawet kierowcy samochodu osobowego.
W praktyce oznacza to, że sam fakt jedzenia nie jest karalny, ale jego konsekwencje - już tak. Wjechanie na przeciwległy pas ruchu, gwałtowne hamowanie czy niezauważenie pieszego na przejściu, gdy kierowca był zajęty rozpakowywaniem pączka z torebki, może skończyć się nie tylko mandatem, ale w poważniejszych przypadkach również sprawą karną.
Badania wskazują, że jedzenie podczas prowadzenia pojazdu zwiększa ryzyko wypadku nawet o 80 procent. Kierowca zajęty konsumpcją ma wydłużony czas reakcji o około pół sekundy - co przy prędkości 50 km/h oznacza dodatkowe siedem metrów przejechanych przed rozpoczęciem hamowania.
Dodatkowym problemem jest sam charakter niektórych pokarmów. Pączek z lukrem lub marmoladą potrafi ubrudzić palce, które następnie ślizgają się po kierownicy.
Pączek za kierownicą a koncentracja - co mówi medycyna?
Aspekt, o którym rzadko się mówi, dotyczy wpływu samego pączka na zdolność prowadzenia pojazdu. Typowy pączek spożywany w tłusty czwartek zawiera od 250 do 400 kalorii, około 20 gramów tłuszczu i nawet 25 gramów cukru. Ta ostatnia wartość ma bezpośrednie przełożenie na koncentrację za kierownicą.
Nagły wzrost poziomu cukru we krwi po zjedzeniu pączka powoduje początkowo przypływ energii, ale po kilkudziesięciu minutach następuje gwałtowny spadek glukozy. Efekt to uczucie senności, spadek koncentracji i spowolnienie reakcji - dokładnie to, czego kierowca powinien unikać.
Kamila Seifert-Jędrzejczak, dietetyk kliniczny i psychodietetyk z gabinetu Healthy Menu Dietetyka Medyczna i Psychodietetyka we Wrocławiu w rozmowie z Interią zwraca uwagę na mechanizm działania tego typu posiłku. "Pączek to niezbilansowany posiłek, który daje krótkotrwałą energię. Po chwilowym wzroście glikemii następuje jej gwałtowny spadek, a z nim złe samopoczucie i kolejny głód. Zamiast wzmocnić, taki posiłek osłabia" - wyjaśnia ekspertka. Jej zdaniem pączek najlepiej zjeść jako dodatek do pełnowartościowego posiłku, nie zaś dwa czy trzy na raz w zastępstwie śniadania.
Psychodietetyczka podkreśla też znaczenie świadomego jedzenia. "Gdy jemy w biegu, mózg nie rejestruje, że się posililiśmy. Ciało nie zapamiętuje tego posiłku i szybko znów domaga się jedzenia. Jeśli jednak zjemy pączka świadomie, w spokoju, organizm zarejestruje pokarm i poczujemy nasycenie" - dodaje. Za kierownicą o taką uważność trudno.
Kamila Seifert-Jędrzejczak nie demonizuje jednak samych pączków. "To nie jest czyste zło. Pączki to żywność rekreacyjna, która spożywana w umiarze ma swoje miejsce w diecie. Nie zabraniamy ich jedzenia, ale warto zwracać uwagę na jakość produktu i okoliczności, w jakich go spożywamy" - podsumowuje.
Ten mechanizm, nazywany czasem "roller coasterem energetycznym", jest szczególnie niebezpieczny podczas dłuższych tras, gdy monotonia jazdy i tak sprzyja dekoncentracji. Połączenie spadku cukru z nudną autostradą to przepis na mikrosen za kierownicą.
Lekarze zwracają też uwagę na aspekt trawienny. Szybkie, niestaranne jedzenie w stresujących warunkach - a prowadzenie samochodu do takich należy - może prowadzić do problemów żołądkowych. Połykanie powietrza podczas pośpiesznej konsumpcji powoduje wzdęcia i dyskomfort, który dodatkowo rozprasza uwagę.
Najbezpieczniejsze rozwiązanie jest oczywiste - zatrzymać się na parkingu lub stacji benzynowej i zjeść pączka w spokoju. Lepiej też unikać pączków z adwokatem czy innym alkoholem - ta substancja nie jest już uznawana za żywność rekreacyjną i, jak podkreśla, Kamila Seifert-Jędrzejczak, "badania naukowe potwierdzają, iż każda dawka alkoholu jest szkodliwa dla zdrowia, a w przypadku kierowców także zagraża ich bezpieczeństwu". Nie warto ryzykować także ze względu na poziom alkoholu w wydychanym powietrzu. Po zjedzeniu nawet jednego pączka kontrola alkomatem bezpośrednio po spożyciu może wyjść na niekorzyść kierującego.









