Hybryda pali w dużo trasie? Wielu kierowców popełnia te błędy
Właściciele niektórych samochodów hybrydowych - niezależnie od tego, czy mówimy o klasycznych hybrydach, czy też hybrydach plug-in - często mogą się zdziwić, że ich auto jest oszczędniejsze w mieście niż poza nim. Są jednak sposoby na to, by obniżyć zużycie paliwa także tam, gdzie jeździmy z wyższymi niż w terenie zabudowanym prędkościami. Proste triki pozwolą oszczędzić na stacji. Jak jeździć hybrydą w trasie, żeby paliła mniej?

Po naszych drogach jeździ coraz więcej aut hybrydowych - park samochodów liczy sobie już ponad 100 tysięcy hybryd plug-in (czyli tych z możliwością ładowania z gniazdka) oraz co najmniej kilkukrotnie więcej klasycznych hybryd. Najpopularniejszym modelem na rynku jest zresztą Toyota Corolla - najchętniej kupowana właśnie z napędem hybrydowym, w którym pierwsze skrzypce gra co prawda silnik spalinowy, ale jednostka elektryczna pozwala pokonywać niewielkie odległości podczas jazdy z niższą prędkościa.
Niejednokrotnie, jeżdżąc hybrydami samemu lub wsłuchując się w głosy użytkowników, doznawałem rozczarowania, gdy daną hybrydą wyjeżdżałem poza miasto - szczególnie na autostradę, gdzie przy wyższych prędkościach zużycie paliwa rosło w oczach. Taki urok hybryd, mógłby ktoś stwierdzić. W mieście, gdzie jeździmy wolniej, udział napędu elektrycznego jest większy, szczególnie w autach ładowanych z gniazdka z zasięgiem kilkudziesięciu, a nawet ponad 100 km. W dodatku hybrydy "wiozą" na plecach dodatkowy ciężar w postaci silnika elektrycznego i zestawu akumulatorów.
Zwykle naturalne jest to, że hybryda będzie zużywać mniej paliwa w mieście, a więcej poza nim. Jednak są sposoby na to, by także na autostradzie czy w trasie obniżyć zużycie paliwa.
Jak jeździć hybrydą?
Zacznijmy od hybryd plug-in. Niektóre z nich mają tendencję do rozładowywania całej energii akumulatora już na samym początku podróży, pozostawiając kierowcę bardzo ciężkiego samochodu z silnikiem spalinowym, który musi "dźwigać" ze sobą bezużyteczny akumulator i silnik elektryczny. Inne hybrydy ledwo wykorzystują energię z akumulatorów przy prędkościach autostradowych, co stwarza podobny problem.
Przede wszystkim, decydując się na hybrydę plug-in, należy ją regularnie ładować. Mam znajomego, który w BMW 330e przejechał około 33 proc. z niemal 50 tys. km wyłącznie dzięki energii elektrycznej - i nie jeździ tylko po mieście, ale też regularnie pokonuje dłuższe dystanse. Na co dzień jednak używa niemal wyłącznie energii elektrycznej - w ten sposób swój dzienny dystans (około 30 km) pokonuje bez zużywania kropli benzyny.
W przypadku hybryd plug-in ważne jest też planowanie i możliwość zarządzania funkcjami samochodu z aplikacji - warto schłodzić lub podgrzać wnętrze przed odjazdem korzystając ze zdalnie sterowanej klimatyzacji, najlepiej wtedy, gdy samochód jest podłączony. Dzięki temu oszczędzimy paliwo, bo układ wentylacji energię do pracy pobierze z "baterii".
Jak jeździć hybrydą w trasie?
Ważny jest też styl jazdy. Tu szkoły są dwie, w zależności od samochodu. Jeśli w hybrydzie plug-in mamy zapas energii w akumulatorach, warto skorzystać z niej podczas przyspieszania i robić to łagodnie, a potem utrzymywać stałą prędkość. W klasycznej hybrydzie silnik spalinowy uruchamia się przeważnie już powyżej około 20-30 km/h, dlatego w ich przypadku bardziej sprawdza się dość dynamiczne przyspieszenie, a następnie równa jazda stałym tempem.
Samochody hybrydowe wykorzystują hamowanie rekuperacyjne, aby odzyskiwać energię z podczas zwalniania. Często dostępny jest tryb silniejszego hamowania lub tryb jazdy z użyciem tylko jednego pedału, który maksymalizuje ten efekt, oszczędzając jak najwięcej energii. Jazda na luzie do zatrzymania jest co prawda bardziej efektywna, ale jeśli musimy zwolnić, upewnijmy się, że korzystamy z trybu większego odzysku energii, która "wróci" do akumulatorów.
Niektóre samochody są na tyle "inteligentne", że wiedzą, kiedy wykorzystać całą energię, a kiedy ją oszczędzać - ale tylko wtedy, gdy korzystamy z fabrycznej nawigacji. Najlepiej sprawdza się opcja korzystania z trybu hybrydowego w trasie lub trybu Save (pozostawienia energii w akumulatorach na później). Dzięki temu, wracając do miasta, będziemy mogli jechać w trybie EV i nie zmarnujemy ładunku podczas jazdy autostradowej.
Warto też unikać jazdy na tempomacie, przynajmniej w sytuacjach, gdy trzeba zmieniać pasy lub wyprzedzać inne pojazdy - adaptacyjne tempomaty mają tendencję do mało efektywnego przyspieszania i z mojego doświadczenia wynika, że operując pedałami samemu można uszczknąć kilka dziesiątych litra na wyniku zużycia paliwa. Tempomaty sprawdzają się natomiast na długich, nudnych prostych. No i najważniejsze - ograniczenie prędkości ze 140 do 120 km/h potrafi zbić apetyt na paliwo nawet o około 30 proc. Nie wpłynie to znacząco na czas podróży, zwłaszcza, jeśli w pierwszym przypadku konieczny będzie postój na ładowanie.










