Kupiłeś taką hybrydę? Sprawdź emisję CO2, zanim zrobi to skarbówka
Jeśli kupiliście ostatnio na firmę hybrydę plug-in polecamy sprawdzić w CEPIKu dane dotyczące emisji CO2, zanim zrobi to urząd skarbowy. Od wpisu w państwowej bazie zależy obecnie kwota amortyzacji pojazdu. W CEPiK-u roi się jednak od błędów, a sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że od 1 stycznia zmienił się sposób homologowania hybryd plug-in.

W skrócie
- Zmiany w sposobie homologaniahybryd plug-in mogą wpływać na wyższe zużycie paliwa i emisję CO2, co komplikuje kwestie podatkowe dla przedsiębiorców.
- Nowe regulacje powodują, że poziom emisji CO2 wpisany do CEPiKu decyduje o limicie amortyzacji samochodu kupionego na firmę.
- Błędy w bazie CEPiK mogą skutkować nieprawidłowym rozliczeniem kosztów podatkowych, dlatego warto samodzielnie zweryfikować dane emisji przed kontrolą skarbówki.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
1 stycznia 2026 roku przestały obowiązywać przepisy przejściowe dotyczące normy emisji spalin Euro 6e-bis. Od tej daty wymogi nowej normy spełniać już muszą wszystkie nowo rejestrowane w UE samochody. Oznacza to, że - przynajmniej w teorii - od 1 stycznia poruszające się po europejskich drogach hybrydy plug-in zaczęły zużywać blisko dwukrotnie więcej paliwa. W Polsce zmiana zbiegła się w czasie z nowymi przepisami podatkowymi, które mogą sprawiać kłopoty klientom biznesowym. Chodzi o wysokość amortyzacji.
Zmiany w homologacji hybrydy plug-in. Z dnia na dzień zaczęły palić więcej
Wyjaśnijmy - nowa norma emisji spalin Euro 6e-bis wprowadziła zmiany w sposobie homologowania hybryd plug-in. Symulowany dystans, w ramach którego obliczane jest średnie zużycie paliwa, wydłużony został z 800 do aż 2200 km. W efekcie, w przypadku większości hybryd plug-in deklarowana przez producentów emisja spalin wzrosła często ponad dwukrotnie.
Producenci od miesięcy przygotowali się do zmian i - zwłaszcza w ostatnich miesiącach - intensywnie homologowali swoje pojazdy według nowych zasad. Problem w tym, że zbiegło się to w czasie ze zmianami polskich przepisów podatkowych, które faworyzują samochody elektryczne i właśnie hybrydy plug-in. Przedsiębiorca może więc łatwo popełnić błąd, co wiązać się będzie z nieprawidłowym naliczaniem kosztów i - w konsekwencji - karą ze skarbówki.
Pułapka na kupujących samochody. Sprawdź w CEPiK-u
Począwszy od 1 stycznia 2026 roku, pierwszy raz w historii, poziom emisji CO2 naszego pojazdu wpływa na limit amortyzacji, czyli odpisu podatkowego dla przedsiębiorców. Do tej pory kupując nowe auto przedsiębiorcy mogli odpisać od podatku maksymalnie 150 tys. zł w przypadku samochodu spalinowego i 225 tys. zł dla auta elektrycznego. 1 stycznia limit odpisu dla większości spalinówek obniżono do 100 tys. zł.
Wyjątkiem są jednak auta emitujące poniżej 50 gramów CO2/km, czyli w praktyce właśnie hybrydy plug-in. Dla nich limit amortyzacji pozostawiono na dotychczasowym poziomie - 150 tys. zł. Niestety, nie każda hybryda plug-in mieści się w nowym limicie, bo - przez wspomniane zmiany w sposobie homologacji - niektóre z nich zaczęły ostatnio emitować blisko dwukrotnie więcej CO2 niż jeszcze kilka miesięcy temu.
Zmiany podatkowe weszły w życie w wybitnie niefortunnym dla klientów biznesowych okresie, gdy na rynku nowych aut oferowane były zarówno hybrydy plug-in homologowane według starej, jak i nowej procedury. W efekcie mogło się wiec okazać, że zamówiona do produkcji hybryda, która jeszcze w maju emitowała średnio 28 gramów CO2/km, w momencie odbioru nowego auta miała już emisję np. 55 gramów, co zamyka przedsiębiorcy drogę do wyższego odpisu.
Jak rozliczać auto hybrydę plug-in na firmę? Decydują dane z CEPiK-u
Przedsiębiorcy muszą wiedzieć, że zmiana w limitach amortyzacji, która weszła w życie 1 stycznia dotyczy wszystkich samochodów, bez względu na datę ich rejestracji. Przypominamy - dla skarbówki wiążące są dane z CEPiKu, które trafiają do państwowego systemu ze świadectwa homologach (CoC). Taki dokument otrzymuje od dealera pierwszy właściciel pojazdu przed jego pierwszą rejestracją.
Dobre wiadomości są takie, że dane z CEPiKu można stosunkowo łatwo sprawdzić, ale w samej bazie roi się od błędów. Te wynikają w większości z nieuwagi urzędników, ale trzeba też wiedzieć, że - w zależności od producenta - dealerzy posługują się kilkoma różnymi wzorami wyciągu ze świadectwa homologacji pojazdu (tzw. COC - czyli Świadectwo zgodności WE), co potęguje bałagan.
Dane w CEPiK w tym zakresie często są nieprecyzyjne lub błędne. W wielu przypadkach wartości emisji są zawyżone, co oznacza, że nawet jeśli samochód spełnia wymagania normy, jego właściciel może ostatecznie "załapać się" tylko na niższy limit amortyzacji
Sprawdź w CEPiK-u ile CO2 emituje twoje auto. Zanim zrobi to skarbówka
Plus jest taki, że dysponując danymi z dowodu rejestracyjnego, możemy zweryfikować, jaka emisja CO2 przypisana jest w CEPiK-u dla danego samochodu. Można to zrobić z poziomu państwowej strony historiapojazdu.gov.pl. podając numer rejestracyjny, numer VIN i datę pierwszej rejestracji pojazdu.
Jeśli ta mieści się w limicie 50 gramów na kilometr, możemy skorzystać z wyższego limitu odpisu. Gdy w przypadku hybrydy plug-in wartość w CEPiKu przekracza 50 gramów CO2/km warto sprawdzić, czy dane w bazie zgadzają się z figurującymi w CoC.
Problem w tym, że świadectwo zgodności WE (CoC) udostępniane jest przez sprzedawcę pierwszemu właścicielowi pojazdu. W przypadku gdy korzystamy z zewnętrznego finansowania, trzeba więc będzie zwrócić się do właściciela o jego udostępnienie, co - najprawdopodobniej - wiązać się będzie z opłatą (warto zerknąć w tabelę opłat i prowizji w dokumentach leasingowych) Jeśli rzeczywiście odkryjemy błąd w CEPiK-u, a jego prawdopodobieństwo jest na szczęście całkiem spore, trzeba też będzie zwrócić się o skorygowanie danych w państwowej bazie do właściciela pojazdu (banku).








