Reklama

Taxi, czyli polowanie na "leszczy"

Taksówkarze i cinkciarze

Reklama

- Zdarzają się i wesołe sytuacje - wspomina Grzegorz. Kiedyś do takiego taksówkarza wsiadł pijany klient i poprosił do Nowego Brzeska. Jak są długie kursy, to się bierze pieniądze z góry. No to ten pijany zapłacił i zaczął przysypiać, a że mgła była gęsta to temu taksówkarzowi nie chciało się jechać taki szmat drogi. Ale skoro już klient zapłacił, to trzeba go było gdzieś zawieźć - to go wywiózł facet na jakieś łąki i powiedział: "No, to jesteśmy, panie, w Nowym Brzesku". Późnej klient przez tydzień pytał na postoju o tego "sk..."

Z pijanymi jeździ się dobrze - w tym swoim upojeniu są tak szczęśliwi, że nie szczędzą grosza. Lubią sobie przysnąć na tylnym siedzeniu, a później szarmancko rzucają stówę za kurs wart dwadzieścia złotych. Czasem tę stówę rzucają, bo po drugiej połówce już nie widzą nominału.

- A ja z tych napiwków żyję. Takie elementy jeżdżą głównie w weekend. Kursy z nimi nazywamy polowaniem na leszczy - mówi Darek i szeroko się uśmiecha.

Jest taki kawał - z życia wzięty:

Wsiada pijak do taksówki i mówi: - Jedziemy do domu!

- A tak konkretniej? - pyta taksówkarz.

- Tak konkretniej to do dużego pokoju!

Miny

- Przejścia to mamy czasem z przesyłkami. Kolega dostał zgłoszenie, że w pewnym miejscu trzeba odebrać chłodnicę ze sklepu motoryzacyjnego, tylko musiał mieć przy sobie siedem stów, żeby zapłacić w tym sklepie, a pieniądze miała mu zwrócić osoba, która tą przesyłkę odbierała plus, oczywiście, koszt kursu. No to pojechał kumpel po paczkę. Przed sklepem już czekało dwóch gości z zapakowaną chłodnicą, dał im pieniądze i pojechał pod wskazany adres. Tyle że pod wskazanym adresem nikt tej chłodnicy nie chciał. Kolega pomyślał - "trudno, przynajmniej mam chłodnicę" Ale jak się okazało miał pudło z siedmioma cegłami, a dwa menele spod sklepu motoryzacyjnego 700 zł. Bywa.

- Często są puste zgłoszenia, bo jakieś gnojki robią sobie jaja. Zdarza się też często, ze ktoś zamówi taryfę, któryś z nas jedzie, a klient wcześniej złapie przejeżdżającą inną taksówkę i jak się dojedzie na wskazane miejsce, to nikogo nie ma... Nieprzyjemne uczucie.

Dowiedz się więcej na temat: plus | ksiądz | pijany | zgłoszenia | zgłoszenie | taksówki | święta | polowanie | taxi

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje