Najgłupszy samochód na świecie

Tymi słowami Jeremy Clarkson określił kolejny niecodzienny pomysł na samochód autorstwa BMW. Nazywa się X6 i, zgodnie z wizją bawarskiego producenta, jest on SUV-em o wyglądzie 4-drzwiowego coupe.

Pomysł wydaje się być... aż nazbyt oryginalny. Postanowiliśmy zatem sprawdzić, czy w tym szaleństwie, jest metoda.

Reklama

Przy pierwszym spojrzeniu na ten samochód, każdy ma w głowie jedną myśl "Ależ on jest wielki!". Można spierać się, czy muskularna stylistyka komuś się podoba, czy też nie, ale jednego X6 nie można odmówić - natychmiast rzuca się w oczy. To zresztą nic dziwnego - mając niemal 4,9 m długości i prawie 2 m szerokości trudno go nie zauważyć, nawet w gąszczu samochodów.

Ogromne wymiary zewnętrzne każą oczekiwać podobnego wnętrza. I tu czeka nas pewne zaskoczenie. Przednie miejsca rozpieszczają ilością miejsca, a przestrzeń na kolana z tyłu też jest niczego sobie.

Niestety, X6 pretenduje do miana coupe i bardzo wyraźnie to widać na tylnej kanapie. Znajdziemy tam zaledwie dwa miejsca, zaś mocno opadająca linia dachu nie pozwala na komfortowe przewożenie osób mających więcej niż 1,8 m wzrostu. Jeżeli jednak zasiądą tam niższe osoby, nie będą czuły się gorsze od tych siedzących z przodu. Każdy z pasażerów dysponuje własnym podgrzewanym fotelem, możliwością indywidualnego ustawienia temperatury klimatyzacji, zaś pasażerowie z tyłu mają niezależny odtwarzacz DVD z całkiem sporym ekranem i możliwością podłączenia słuchawek.

X6 można kupić z trzema jednostkami sześciocylindrowymi - dwoma dieslami i turbodoładowaną "benzyną". Do charakteru samochodu najlepiej pasuje jednakże silnik gulgoczący pod maską testowanego egzemplarza. V8 o pojemności 4,4 l i wspomagane dwoma turbinami rozwija 407 KM, a to budzi respekt, nawet w aucie tak wielkim. Jeśli dodamy do tego 600 Nm momentu obrotowego dostępne w przedziale 1800-4500 obr./min, nie dziwi, że ten ważący 2265 kg mastodont na sprint 0-100 km/h potrzebuje jedynie 5,4 s!

Dzięki tym niesamowitym osiągom, jadąc X6 ma się wrażenie, że porusza się w trochę innej rzeczywistości, niż pozostali użytkownicy dróg. Wystarczy nieznaczny ruch prawej stopy i już wskazówka prędkościomierza radośnie przekracza 100 km/h. Jazda tym samochodem wymaga zatem bardzo dużych pokładów silnej woli i nieustannego obserwowania prędkościomierza, a to dlatego, że prędkości tej w ogóle nie czuć.

Słyszymy naturalnie ryk silnika przy mocniejszym wciśnięciu gazu i czujemy lekkie wciśnięcie w fotel, ale nawet jeśli dodamy ostrzej gazu tylko na kilka sekund, zauważymy ze zdziwieniem, że inne samochody niemal stoją w miejscu. To dlatego, że w ciągu tych kilku sekund przyspieszyliśmy z 60 do 130 km/h. Trzeba być bardzo zdyscyplinowanym, żeby nie stracić prawa jazdy po kilku dniach jeżdżenia tym potworem. Biorąc pod uwagę to, co napisałem o osiągach, zaskoczeniem nie powinno być spalanie - producent obiecuje 17,6 l na 100 km w ruchu miejskim, ale podczas dynamicznej jazdy bardzo łatwo przekroczyć 20 l.

Jeśli chodzi o prowadzenie się samochodu, to, nie oszukujmy się, musimy zgodzić się na pewien kompromis. Ze względu na ogromną moc, nastawy zawieszenia muszą być dość sztywne, co nie znaczy niestety, że X6 prowadzi się jak limuzyny BMW. Spora masa i wysokie nadwozie odgrywają duże znaczenie podczas szybkiego pokonywania zakrętów. Pomimo tego, auto prowadzi się bardzo pewnie i podczas dynamicznej jazdy czujemy jak "klei" się do nawierzchni. Trochę ucierpiał na tym komfort i X6 trudno porównywać pod tym względem do luksusowych limuzyn. Biorąc jednakże pod uwagę osiągi samochodu i prowadzenie, można uznać poziom resorowania za zadowalający.

Dochodzimy do najbardziej bolesnego momentu - kosztów. Ceny samochodu zaczynają się od 273 tys. zł za wersję z 235 KM dieslem. Testowana wersja to wydatek 346 600 zł. Do tego naturalnie należy doliczyć parę dodatków. Pakiet sportowych, elektrycznie sterowanych skórzanych foteli, to wydatek 10 711 zł, nawigacja z 8,8" ekranem 11 689 zł, deskę rozdzielczą pokrytą skórą wyceniono na 9361 zł, zaś 20" alufelgi (standardowo 19") kosztują 5961 zł. Miłymi dodatkami są również wspominana wcześniej 4-strefowa klimatyzacja (3353 zł) oraz zestaw DVD dla siedzeń tylnych (9081 zł). Jeśli zaczniemy szaleć z listą opcji, to cena samych dodatków łatwo przekroczy 100 tys. zł.

Powracamy zatem do pytania zadanego na początku - czym jest X6? Najbardziej bezzasadnym samochodem na świecie, czy może sposobem na wyróżnienie się z tłumu? Sądzimy, że nie da się racjonalnie wyjaśnić zakupu tego auta. Jeśli chcemy luksusowego SUV-a, dlaczego nie kupić modelu X5, na którym bazuje bohater testu? Jest nieco tańszy, pozwala na przewiezienie pięciu osób i ma większy bagażnik.

Zresztą na rynku jest całkiem dużo porównywalnych samochodów. Jeśli zaś zależy nam na stylistyce i osiągach, znacznie lepiej zrobimy kupując wielkie coupe, a nie samochód który stara się je naśladować. Pozostaje zatem tylko jedno wytłumaczenie - to samochód dla szaleńców. Samochód dla ludzi, którzy zafascynowani alternatywami dla luksusowej limuzyny, jakimi są SUV-y i wielkie coupe, stwierdzili, że nie mogą się zdecydować, więc chcą mieć 2w1. To świetny samochód, ale jest zbyt duży i ciężki, żeby był autem sportowym, zbyt niepraktyczny na auto rodzinne i zbyt twardy na luksusową limuzynę. Ma on jednakże swój urok, który budzi w każdym mężczyźnie małego chłopca.

Jeśli zatem czujesz się małym chłopcem i lubisz wielkie zabawki, a do tego masz szafę pełną pieniędzy, to samochód dla ciebie. Tylko nie kupuj diesla - to szalony samochód, a szaleństwo nie uznaje półśrodków. Michał Domański

Oceń swoje auto. Wystarczy wybrać markę... Kliknij TUTAJ.

Zapinać pasy w aucie czy nie? Dołącz do dyskusji na forum

Dowiedz się więcej na temat: BMW | SUV | coupe | auto | jazdy | pasy | forum | pomysł

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje