Reklama

Nagły zwrot akcji! Nie Nissany a Fordy zastąpią Honkera!

​Nie Nissany Navara, ale amerykańskie (a jakże!) Fordy Rangery zastąpią wysłużone i niebezpieczne Honkery w polskim wojsku. Tak wynika z informacji Ministerstwa Obrony Narodowej.

Przypomnijmy. W marcu informowaliśmy, że wreszcie, po 5 latach bezowocnych prób, armii uda się kupić nowe samochody. 

Reklama

Przedmiotem postępowania w szóstym przetargu (pięć wcześniejszych unieważniono, najczęściej ze względu na zbyt wysokie ceny) była dostawa samochodów ciężarowo-osobowych ogólnego przeznaczenia, która ma zostać zrealizowana w latach 2020-2022. Zamówienie gwarantowane wynosiło 485 egzemplarzy pojazdów. Wojsko zastrzegło sobie jednak możliwość rozszerzenia zamówienia o kolejnych 150 sztuk, co w sumie daje liczbę 635 pojazdów.

Zwycięska oferta opiewała na kwotę 98 579 305,00 zł netto, czyli 121 252 545,15 zł brutto, podczas gdy wojsko planowało wydać 121 268 020 zł (to koszt zakupu gwarantowanego, czyli 485 samochodów). Za te pieniądze wojskowi otrzymać mają pojazdy marki Nissan Navara z zabudową typu hard top o uchylanych bokach. Każdy posiadać ma dodatkowo stalową lub aluminiową płytę chroniącą silnik od spodu i opony z wkładkami typu Run Flat.

O wyborze tej konkretnej oferty zdecydowała głównie cena (60 proc. wagi). Poważnym atutem była też wyższa od wymaganej w zamówieniu moc. Wojsko chciało, by silnik pojazdu rozwijał co najmniej 110 kW (150 KM), a silnik Nissana był o 30 kW (41 KM) mocniejszy.

Teraz okazało się jednak, że Navary do polskiej armii nie trafią. Komunikat ministerstwa, jest jednak tak kuriozalny, że warto go przytoczyć (niemal) w całości:

"485 pojazdów Ford Ranger XTL trafi już wkrótce na wyposażenie Wojska Polskiego. Umowa przewiduje także zakup dodatkowych 163 sztuki w ramach prawa opcji. Ministerstwo Obrony Narodowej podpisało dziś aneks do umowy na zakup samochodów terenowych dla Wojska Polskiego.

Pierwotnie umowa zakładała zakup samochodów Nissan Navara. Jednak w Hiszpanii z powodu pandemii koronawirusa zamknięta została fabryka, która jako jedyna produkowała na rynek europejski zamówiony wcześniej przez Wojsko Polskie  model pojazdu.

Ministerstwo Obrony Narodowej uznało, że jednym z priorytetów jest zastąpienie wysłużonych Honkerów nowymi pojazdami zgodnie z wcześniej przyjętym harmonogramem. MON podjęło działania mające na celu obniżenie ceny jednostkowej pojazdu przy jednoczesnym zachowaniu takiej samej jakości i parametrów. W wyniku podjętych rozmów z dostawcą, Ministerstwo Obrony Narodowej zaoszczędziło na kontrakcie ponad 2,5 mln zł. Pieniądze zostaną przeznaczone na zakup 13 dodatkowych pojazdów. Ford Ranger XLT jest samochodem posiadającym niemal identyczną specyfikację techniczną jak Nissan Navara. Jest nieco dłuższy oraz posiada znacznie większą pojemność bagażnika.

Pojazdy zostaną dostarczone w latach 2020 - 2022. "

Z komunikatu wynika, że przetarg został unieważniony, bo zakład w Barcelonie wstrzymał prace z powodu pandemii. To prawda, ale produkcja została już wznowiona i będzie kontynuowana do końca roku. W grudniu zakład ma zostać definitywnie zamknięty - stanowi to jeden z elementów planu restrukturyzacji Nissana. Oczywiście Navara nie zniknie z rynku - model jest produkowany nie tylko w Hiszpanii, ale również Meksyku i Argentynie, a także Chinach. Co więcej, produkcja z Barcelony ma zostać przeniesiona do RPA. A dostawy zaplanowano przecież na dwa lata, więc japońska firma nie miałaby problemów z wywiązaniem się z zamówienia.

Dalej jest jednak jeszcze lepiej. W trybie bezprzetargowym, przy zakupie z wolnej ręki, MON kupiło samochód o "niemal identycznej specyfikacji", ale dłuższy, z większym bagażnikiem i do tego znacznie (2,5 mln zł!) taniej! Ciekawe jest również to, że zaoszczędzone pieniądze nie przeznaczono na zwiększenie zamówienia gwarantowanego, ale... opcjonalnego, które nie musi dojść do skutku.

Ford Ranger zresztą również nie jest produkowany w Europie, powstaje natomiast w Tajlandii, Argentynie, Nigerii, USA i... RPA.

Oczywiście nie przesądzamy w tym miejscu czy Ford Ranger jest lepszy czy gorszy od Nissana Navara, bo to po prostu porównywalne samochody, które używane są w dużej liczbie na całym świecie. Jednak zakup samochodów z wolnej ręki, taniej, co najważniejsze, amerykańskich, wkrótce po wizycie Andrzeja Dudy u Donalda Trumpa i ogłoszenie tego w trakcie kampanii wyborczej, podsumować można tylko w jeden sposób: "Przypadek? Nie sądzę."

Zwróciliśmy się do MON o dalsze informacje na ten temat. W szczególności o cenę zakupu samochodów. Bo jak wiadomo, diabeł tkwi w szczegółach.

Mirosław Domagała

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje