Niezwykłe auto do kupienia. Ma na koncie rekord prędkości!

Życie pisze niekiedy zaskakujące scenariusze. Samochody, które - z punktu widzenia producentów - okazały się być kompletną klapą, często osiągają status kultowych i... zawrotne ceny.

Tak właśnie jest z BMW M1 - wyścigowym (przynajmniej w założeniu) modelem opracowanym przez dział Motorsport. Zaprezentowany w 1978 roku, to jedyny - jak do tej pory - pojazd ze stajni BMW, który traktować można w kategorii supersamochodu.

Przypomnijmy - samochód projektowany był z myślą o torze wyścigowym. By otrzymać homologację wyścigową firma zbudować musiała 400 egzemplarzy w specyfikacji drogowej. Nadwozie auta zaprojektował Giugiaro, podwozie i karoseria pochodzić miały od Lamborghini (które w między czasie zbankrutowało), a zespół napędowy mieli opracować inżynierowie BMW. Dział Motorsport przygotował sześciocylindrową jednostkę o pojemności 3,0 litrów. Centralnie umieszczony silnik z mechanicznym wtryskiem paliwa miał po cztery zawory na cylinder i suchą miskę olejową. Rozwijał moc 277 KM (330 Nm), co jak na koniec lat siedemdziesiątych stanowiło doskonały wynik.

Reklama

Niestety, zanim prace nad projektem dobiegły końca, FIA zmieniło przepisy homologacyjne. W efekcie samochód nie mógł startować w wyścigach, a wersje drogowe (w sumie powstały 453 egzemplarze - 433 z homologacją drogową) były tak drogie, że z trudem - po naliczeniu znacznych rabatów - udało się je sprzedać.

Obecnie, w przeszło 40 lat od debiutu BMW M1, o własnym egzemplarzy marzą poważni kolekcjonerzy z całego świata. "Średnie" ceny - o ile w ogóle użyć można takiego określenia w stosunku do samochodu wyprodukowanego w tak niewielkiej liczbie egzemplarzy - oscylują wokół 700 tys. dolarów. W 2015 roku egzemplarz należący niegdyś do Berniego Ecclestone wystawiony został na sprzedaż za kwotę ponad 600 tys. funtów.

Rekord wkrótce może jednak zostać pobity przez BMW M1, które znalazło się właśnie w ofercie słynnego domu aukcyjnego Coys. Chociaż samochód nie jest w najlepszym stanie, wiąże się z nim ciekawa historia.

Jego właścicielem był słynny Austriak - kierowca wyścigowy Harald Ertl. W 1978 roku wywalczył tytułu Mistrza Niemiec Samochodów Turystycznych (na BMW E21 Turbo). Nazwisko znane jest również fanom Formuł 2 i Formuły 1. Ertl, w wieku 33 lat, zginął tragicznie w katastrofie lotniczej, gdy prywatny samolot pilotowany przez jego szwagra - w wyniku awarii - wpadł do Morza Północnego. Do wypadku doszło 7 kwietnia 1982 roku.

Niespełna rok wcześniej Ertl wziął udział w kampanii promocyjnej koncernu BP, w ramach której - napędzane nowym paliwem brytyjskiego producenta - BMW M1 pokonać miało granicę 300 km/h.

W tym celu samochód poddano daleko idącym modyfikacjom. Oprócz zmian w wyglądzie, które poprawić miały aerodynamikę, wyjątkowe M1 otrzymało też zmodyfikowany silnik. W układzie dolotowym pojawiły się aż dwie turbosprężarki. Dzięki nim standardowa jednostka R6 24V o pojemności 3,4 l zamiast 277 KM rozwijała grubo ponad 400.

Auto przekroczyło barierę 300 km/h 17 października 1981 roku. Zmodyfikowane M1 osiągnęło prędkość 301,4 km/h.

Dalsza historia prezentowanego egzemplarza owiana jest tajemnicą. Coys informuje, że auto "odnaleziono" niedawno w jednym z garaży we wschodnim Londynie. Wszystko wskazuje na to, że auto stało w nim nieużywane od... 1993 roku.



INTERIA.PL
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy