Reklama

A może by tak kupić terenówkę?

Prowadzenie jeepa w porównaniu z UAZem, ładą nivą czy nawet nissane terrano jest wprost rewelacyjne, ale słowa "komfort" lepiej nie nadużywać. Sztywne mosty i tył zawieszony na resorach piórowych dobrze sprawdzają się w terenie, lecz z popularnymi dzisiaj bulwarówkami typu RAV4 nie mają nic wspólnego.

Reklama

O prowadzeniu jedną ręką możemy zapomnieć, samochód buja się w zakrętach niczym rozpędzony dyliżans i wybiera nierówności z subtelnością gąsiennicowego shermana. Takie przynajmniej mogą być odczucia kogoś, kto na co dzień porusza się samochodami klasy średniej. Każdy, kto z offroadem związany jest nieco bliżej potwierdzi jednak, że na tle konkurencji jeep wypada bardzo przyzwoicie.

Za amortyzację odpowiadają przede wszystkim miękkie i wygodne fotele, nie są one jednak pozbawione wad. Przykładowo, z trzymaniem bocznym jest trochę tak, jak z seksem po sześćdziesiątce - możemy o nim zapomnieć...

Nie jest to jednak powód do narzekań. Gdyby było inaczej, komuś mogłaby przyjść na myśl dynamiczna jazda po zakrętach, co najpewniej skończyłoby się spektakularną wywrotką. Nie myślcie jednak, że słowa "terenówka" i dynamiczna jazda wzajemnie się wykluczają. Przynajmniej nie w przypadku benzynowych cherokee.

Zdecydowanie najpopularniejszym silnikiem, jaki wykorzystywany był do napędu tego auta jest wolnossący benzynowy gigant o pojemności czterech litrów. Największymi jego zaletami są stosunkowo wysoka kultura pracy, prosta konstrukcja i... miły dla ucha gang. Wprawdzie do zmysłowego pomruku V8 trochę mu brakuje, ale dźwięk ustawionych w rzędzie sześciu cylindrów zaliczyć można do bardzo przyjemnych.

Od 1990 roku rozwija on moc 190 koni mechanicznych (wcześniej 177 KM), co jak na tą pojemność nie jest może godnym pozazdroszczenia wynikiem, ale zapewnia autu dobre osiągi. Samochód rozpędza się do setki w ok 10 sekund, a w skrajnie nieodpowiedzialnych rękach potrafi jechać z prędkością nawet 180 km/h. Moment obrotowy 220 Nm. (przy 4.000 obr./min) przekazywany jest na koła za pomocą manualnej pięciostopniowej (model AX15) lub czterostopniowej automatycznej, sterowanej elektronicznie (model AW4) skrzyni biegów. Pierwszą użytkownicy oceniają raczej dobrze, drugą... świetnie. Automatyczna przekładnia potrafi znieść niejedno, regularnie serwisowana odwdzięczy się miłą i bezawaryjną pracą.

Do największych wad samochodu zaliczyć należy jednak zużycie paliwa. Sześć cylindrów to wprawdzie o dwa mniej niż osiem, ale też o dwa więcej niż cztery. Stojąc w korku nakarmić trzeba wszystkie, więc w mieście zużycie paliwa z łatwością sięgnąć osiągnąć może 16/18 l. na sto km.

Na szczęście, z pomocą może przyjść instalacja gazowa. Niewysilony silnik dobrze znosi traktowanie go paliwem od zapalniczek, trzeba się będzie jednak pogodzić ze znacznym zmniejszeniem przestrzeni bagażowej i stosunkowo niewielkim zasięgiem. Butla o pojemności 80 litrów (bo mniejszej nie ma nawet sensu zakładać) zajmuje sporo miejsca, i przy pomyślnych wiatrach powinna wystarczyć na jakieś 350/400 km.

Oprócz czterolitrowej "benzyny" w ogłoszeniach łatwo też trafić na jednostki wysokoprężne. Wsławiły się one jednak stosunkowo dużą awaryjnością (zwłaszcza 2,5 TD) i osiągami na poziomie wolnobieżnych maszyn rolniczych (silnik VM 2,1 l. rozwija 90 KM). Jeżeli więc skłaniacie się w stronę diesla lepiej dobrze się zastanowić. W terenie szybko dostawał będzie zadyszki (pilnować trzeba zwłaszcza temperatury), pod górki w trasie wpychać was będą ciężarówki...

Większość dostępnych na rynku egzemplarzy posiada reduktor i blokadę mechanizmu różnicowego. Zdarzają się wprawdzie samochody z napędem na jedną oś, ale przeważnie nie są one godne uwagi. W terenie potrafią niewiele więcej niż maluch, a ponoszenie wysokich kosztów utrzymania (komplet opon może kosztować 1 wartości auta) tylko po to, by jeździć jeepem wydaje się być mocno nierozsądne. Kupując auto trzeba więc zdawać sobie sprawę, że jak to zwykle z terenówkami bywa, samochód nie zawsze trzymał się asfaltu.

Samodzielna ocena stanu konkretnego egzemplarza dla kogoś nie związanego z jeepami okaże się bardzo trudna, pomocy najlepiej szukać wśród klubów zrzeszających miłośników offroadu (bez trudu znaleźć je można w internecie). Sporo aut jest już dość mocno "zajeżdżonych", mają powyginane mosty na zwrotnicach, lub np. założone resory od ...lublina (warto sprawdzić czy na osi są takie same). Do absolutnego standardu należą wycieki z simeringu na łączeniu silnika i skrzyni biegów, luzy w tylnym moście (denerwujące odgłosy przy ruszaniu), czy korozja progów w ich tylnej części.

Podsumowując - jeep cherokee na pewno nie należy do samochodów, obok których można przejść obojętnie. Jako jeden z nielicznych w tej klasie w udany sposób łączy w sobie dobre osiągi, przyzwoite wyposażenie i niezłe właściwości terenowe, a także przystępną cenę. Największym problemem będzie na pewno znalezienie godnego uwagi egzemplarza, lepiej więc odstawić na bok emocje i dobrze przyjrzeć się autu. Z pozoru sympatycznie wyglądający kanciak może się okazać prawdziwą skarbonką. Przykładowo - niewinnie wyglądająca niesprawność ręcznego to przeważnie wydatek ok tysiąca złotych, co w połączeniu z kwalifikującymi się do wymiany oponami daje sumę, na jaką przeciętny kowalski pracować musi ponad dwa miesiące...

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Jeep Cherokee | mosty | Auta | jazda

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy