Rozbite Lamborghini z Warszawy zaczyna być rozkradane

Coraz bardziej przykre są losy pomarańczowego Lamborghini Huracana, który stoi porzucony na jednym z warszawskich parkingów. Auto pomału staje się też miejscową atrakcją.

Lamborghini Huracan zostało rozbite 15 stycznia na ulicy Wolskiej w Warszawie. W zdarzeniu uczestniczyły jeszcze dwa inne samochody, ale kierowca włoskiego supersamochodu uciekł z miejsca zdarzenia i porzucił auto na jednym z parkingów.

Zagadką pozostaje, dlaczego kierujący Huracanem zbiegł, pozostawiając samochód w takim stanie. Wiadomo jedynie, że Lamborghini zarejestrowane jest w Gruzji.

Jak możecie zobaczyć na naszych zdjęciach, auto przedstawia wyjątkowo smutny widok. Poważnie uszkodzony jest tylko lewy przedni narożnik, ale ostatnio z auta zniknęły koła! Felgi do Lamborghini nie są tanie, podobnie jak opony, więc prawdopodobnie ktoś połasił się na łatwy zarobek. W efekcie auto stoi teraz na cegłach z nienaturalnie podniesionym przodem i leżącym na ziemi tyłem.

Reklama

Widok jest jeszcze bardziej przygnębiający na żywo, a auto stało się już chyba miejscową atrakcją. Przez te parę minut, jakie spędziliśmy przy rozbitym Huracanie, trzech innych przechodniów, mniej lub bardziej ukradkiem, robiło mu zdjęcia, a kilka kolejnych oglądało się z zaciekawieniem. My mamy tylko nadzieję, że właściciel zainteresuje się wreszcie swoim samochodem i przywróci go do dawnego stanu.

***

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Lamborghini | Lamborghini Huracan

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy