Reklama

Motocykliści z linką na szyi?

Podchwycone przez media głosy o stosowaniu przez dosiadających przecinaki młodzieńców stalowych linek są motocyklistów mocno obraźliwe. Przedstawiły fanów dwóch kółek w świetle nieliczących się z życiem wariatów, co jest oczywistą bzdurą. Czy ktokolwiek widział kiedyś na ulicy motocyklistę z linką na szyi?

Reklama

Z naszych informacji wynika, że historia zna tylko jeden taki przypadek, który wydarzył się kiedyś w Niemczech. Nie świadczy on jednak źle motocyklistach, a raczej o kompletnej głupocie młodego człowieka, którego wyczyn powinien zostać wpisany na listę Darwina.

To właśnie motocykliści wydają często grube tysiące, by wyposażyć się w jak najlepszy kask, strój czy buty. Wbrew obiegowym opiniom doskonale zdają sobie sprawę z tego, że właśnie od tych atrybutów zależy ich życie.

Fakt... zdarzają się odszczepieńcy wsiadający na motor w klapkach i krótkich spodenkach, podobnie jak kierowcy samochodów osobowych odwożących dzieci do szkoły po kilku głębszych. Takie zachowania to jednak margines - nie ogół.

Mitem jest również ulubiona - zdaniem niektórych - rozrywka motocyklistów, czyli jazda na jednym kole na przeciwko siebie. Sztuka polega podobno na tym, by jak najdłużej nie zjeżdżać z kursu kolizyjnego udowadniając tym samym swoją odwagę i męskość...

To także "fakt medialny", żaden człowiek o zdrowych zmysłach (a wierzcie, że nie brakuje ich za kierownicą jednośladów) nie wpadł by nigdy na taki pomysł. Wprawdzie w Polsce całkiem niedawno miał miejsce tragiczny wypadek, w którym na zamkniętym lotnisku zderzyło się dwóch motocyklistów, ale wciąż nie wiadomo jeszcze, czy do wypadku doszło w czasie takiej właśnie jazdy. Wszędzie zdarzają się czarne owce, ale niezależnie od tego czy ktoś jedzie samochodem czy motocyklem raczej nie ma zamiaru się zabić. Motocykliści to również mężowie i ojcowie - zapewne nie myślą o samobójstwie.

Najczęściej powielaną i zarazem "najczarniejszą" bzdurą jest jednak nazywanie motocyklistów "dawcami narządów". Niestety prawda jest taka, że w razie wypadku nawet przy stosunkowo niewielkiej prędkości motocyklista ma niewielkie szanse na przeżycie. Jeśli uderzy w samochód lub zakończy jazdę na drzewie obrażenia wewnętrzne są tak rozległe, że o przeszczepach nie może być mowy...

Faktem jest, że od kiedy prywatny import maszyn przestał być problemem ilość wypadków z udziałem motocyklistów wzrosła. Młody człowiek, który jeszcze kilka lat temu z trudem mógł pozwolić sobie co najwyżej na jawę, dziś bez trudu kupić może japońską "wiertarkę" o dużej mocy. Podobne zjawisko dotyczy jednak również świeżo upieczonych kierowców osobówek. Piętnowanie wyłącznie motocyklistów to ignorancja.

Podsumowując - nie taki motocyklista straszny, jak go malują.

Czy Ciebie coś zbulwersowało na drodze? Zrobiłeś zdjęcie? Przyślij je nam. Nasz adres znajdziesz TUTAJ

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: motocyklista | kierowcy | prasy | Nie | motocykliści

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne