Reklama

Znów zaiskrzyło w F1. Massa zrugał Hamiltona

Kolejny raz w tym sezonie zaiskrzyło na linii Lewis Hamilton (McLaren) i Felipe Massa (Ferrari). Kierowca stajni z Maranello miał olbrzymie pretensję do Hamiltona za incydent na torze Suzuka.

Do kontaktu pomiędzy kierowcami doszło w połowie dystansu, kiedy walka toczyła się o czwartą pozycję, która zajmował Hamilton. W szykanie 130R do ataku ruszył Massa, który chciał wyprzedzić Hamiltona z lewej strony. Brytyjczyk nie zamierzał zostawić miejsca swojemu rywalowi i doszło do kolizji w wyniku której z samochodu Massy odpadły elementy przedniego skrzydła. Sędziowie po przeanalizowaniu sytuacji nie dopatrzyli się niczyjego przewinienia i zakwalifikowali wypadek, jako incydent wyścigowy. Po zawodach Hamilton tłumaczył, że nie widział doganiającego go rywala i że nie ma żalu do Massy o to, że doszło do kontaktu.

Reklama

"Lusterka mocno wibrują na prostej, dlatego nie miałem pojęcia, że mnie dogonił. Może w przyszłości jakoś rozwiążemy ten problem, ale tak czy inaczej, ja nie mam mu za złe kolizji" - tłumaczył Hamilton

Zupełnie inaczej całą sytuację ocenił kierowca Ferrari. Według jego opinii, Anglik ewidentnie zmienił tor jazdy, czym spowodował kolizję. Massa był zdziwiony faktem, że Hamilton nie został ukarany i apeluje do Międzynarodowej Federacji Samochodowej (FIA) o bardziej rygorystyczne traktowanie Hamiltona.

"Nie obchodzą mnie wyjaśnienia Hamiltona. Interesuje mnie tylko to, co zrobił. W łuku 130R był bardzo wolny i jechał po prawej stronie. Ja byłem sporo szybszy, więc wcisnąłem się po lewej. Utrzymywałem swoją linię, a on skręcił i dotknął mojego samochodu. Nic więcej nie trzeba tłumaczyć. W tym roku FIA nakładała kary za dużo mniejsze przewinienia, a tym razem nie zrobiono nic. Federacja musi się tym zająć. Tylko ona może coś poradzić" - powiedział wściekły Massa tuż po zakończeniu GP Japonii.

To już trzeci incydent w do jakiego doszło pomiędzy tymi zawodnikami w tym sezonie. Pierwszy miał miejsce podczas Grand Prix Monako i zakończył się eliminacją Massy. Do kolejnego doszło dwa tygodnie temu na torze w Singapurze. Wówczas Hamilton swoim przednim skrzydłem przeciął tylną oponę w bolidzie Brazylijczyka. Tym razem to Massa urwał przedni spojler.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje